Strona Główna nasz DOM
www.netparafia.net

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Legenda o św. Klarze – br. Tomasz z Celano
Autor Wiadomość
ZoRo


Miejscowosc: Warszawa
Wysłany: 11 Marzec 2019, 15:48   Legenda o św. Klarze – br. Tomasz z Celano

https://fzs.wroclaw.pl/pisma-franciszkanskie/legenda-o-sw-klarze-br-tomasz-z-celano/
Legenda o św. Klarzebr. Tomasz z Celano

1: Narodzenie się św. Klary i jej rodzice
2: Sposób jej życia w domu rodzinnym
3: Poznanie i przyjaźń ze św. Franciszkiem
4: Nawrócenie św. Klary
5: Mężna stałość Klary w przeprawie z krewnymi
6: Wejście Klary do klasztoru św. Damiana
7: Sława jej cnót szerząca się wokoło
8: Sława św. Klary dociera do dalekich krajów
9: Doskonała pokora św. Klary
10: Święte i prawdziwe ubóstwo św. Klary
11: Cud rozmnożenia chleba
12: Oliwa, cudownie dana przez Boga
13: Umartwienie ciała, abstynencja i surowość
14: Praktykowanie świętej modlitwy
15: Modlitwa św. Klary uwalnia klasztor od Saracenów
16: Cud ocalenia Asyżu
17: Modlitwa Klary nawraca siostrę Agnieszkę
18: Cud wyrzucenia demonów
19: Przedziwne nabożeństwo św. Klary do Sakramentu ołtarza
20: Cudowne pocieszenie, jakiego Pan udzielił jej w chorobie
21: Gorąca jej miłość do Ukrzyżowanego
22: Osobliwe wspomnienie Męki Pańskiej
23: Różne cudy dokonane przez św. Klarę znakiem i mocą Krzyża
24: Codzienne nauczanie i wychowywanie sióstr
25: Pilność w słuchaniu słowa Bożego
26: Wielka miłość św. Klary względem sióstr
27: Różne i długie choroby św. Klary
28: Papież Innocenty IV nawiedza chorą, rozgrzesza i błogosławi
29: Przed śmiercią Klara pociesza siostrę Agnieszkę
30: Śmierć św. Klary i jej okoliczności
31: Kuria Rzymska i rzesza ludu na pogrzebie św. Klary

List wprowadzający skierowany do papieża Aleksandra IV dotyczący Legendy o świętej Klarze z Asyżu

Na skutek tego, że świat się zestarzał i stanął u schyłku, zaciemniło się światło wiary, zachwiało się moralne postępowanie, osłabła moc mężnych czynów. Ponadto do tych odpadów czasu dołączyły śmieci wstępnych nałogów. Ale Bóg, który kocha ludzi, w tajemnicy swego miłosierdzia powołał do życia nowe zakony, za których pośrednictwem zadbał o podtrzymanie wiary i o naprawę obyczajów. Założycieli tych nowych zakonów, razem z ich prawdziwymi naśladowcami, bez wahania trzeba nazwać światłami świata, przewodnikami w drodze, mistrzami życia. W nich właśnie ukazał się światu, który staczał się w ciemność zachodu, jakby blask słońca w południe, stąd to „kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielka” (Iz 9,2).

Słabsza płeć, pochłonięta odmętem pożądliwości, znikąd nie miała pomocy. Niemało ciągnęło ją do grzechu pragnienie rozkoszy, a jeszcze bardziej skłaniała krucha ułomność. Dlatego miłosierny Bóg powołał czcigodną dziewicę Klarę i zapalił ją dla kobiet jak jakąś najjaśniejszą lampę. Ją to, Ojcze święty, wpisałeś do katalogu Świętych, skłoniony mocą jej cudów, i postawiłeś jako „lampę na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5,15).

Ciebie czcimy jako ojca tych zakonów; Ciebie uznajemy ich karmicielem; Ciebie mamy za opiekuna i szanujemy jako pana; Ciebie, który troszczysz się o ogólne sterowanie olbrzymią łodzią Kościoła, a równocześnie nie wyłączasz ze swej szczegółowej i troskliwej pieczy najmniejszej nawet łódeczki.

Przeto podobało się Waszej Wysokości zlecić mnie maluczkiemu opracowanie Legendy o świętej Klarze, po pilnym zapoznaniu się z aktami dotyczącymi jej życia. Naprawdę, biorąc pod uwagę moją nieudolność w pisaniu, nie podjąłbym się tego dzieła, gdyby nie najwyższy autorytet Papieża, który raz po raz ponawiał swoje polecenie. Przygotowując się do wypełnienia tego rozkazu, nie zadowoliłem się jedynie materiałem, danym mi do przeczytania, jako że okazał się on niekompletny, ale zwróciłem się po informacje do towarzyszy św. Franciszka i do wspólnoty dziewic Chrystusowych. Stale bowiem pamiętałem, że w dawnych czasach nikt inny nie mógł redagować historii, jak tylko ci, którzy byli świadkami naocznymi, albo przynajmniej ci, którzy słyszeli opowiadanie od świadków bezpośrednich.

Po otrzymaniu od nich obszernych informacji, w imię prawdy i bojaźni Pańskiej, wiele z nich pominąłem, a pewną ich ilość wybrałem i ułożyłem je w łatwym i prostym stylu. Chodzi o to, żeby zawiły język nie zniechęcił panien, które nie mają odpowiedniego rozumienia łaciny, ale chcą czytać o dziwnych sprawach Klary dziewicy. Niechżeż więc mężczyźni idą w ślad za nowymi uczniami Słowa Wcielonego, a kobiety niech idą za Klara, nowa przewodniczką dla kobiet, jako doskonałym odbiciem Matki Bożej.

Skoro zaś, Ojcze święty, do Was należy pełna władza, przeto we wszystkim i całkowicie chcę się dostosować i poddać Waszej woli, gdy chodzi o poprawienie, usunięcie czy dodanie czegoś. Pan nasz Jezus Chrystus niech Was darzy zdrowiem i pomyślnością teraz i na wieki wieków. Amen.
1: Narodzenie się św. Klary i jej rodzice

1. Niewiasta podziwu godna, Klara, jasna imieniem i jasna cnotą, z miasta Asyżu, pochodziła ze znamienitego rodu. I tak najpierw była krajanką świętego Franciszka na ziemi, żeby potem królować razem z nim w niebie.

Jej ojciec był szlachcicem i cała familia obojga rodziców należała do szlachty rycerskiej. Jej dom w porównaniu z ogólnymi warunkami życia w kraju był zamożny, a nawet bogaty. Jej matka, imieniem Ortolana, jako ta, która w ogrodzie Kościoła miała porodzić bardzo płodną roślinkę, obfitowała w dobre i liczne owoce uczynków. Pomimo związania węzłem małżeńskim, mimo stałej troski o dom i rodzinę, poświęcała się, jak tylko mogła, kultowi Bożemu i ze szczególną gorliwością oddawała się dziełom miłosierdzia.

W duchu pobożności udała się w pielgrzymkę zamorską i nawiedziła owe miejsca, które własnymi stopami uświęcił Bóg-Człowiek, i powróciła z wielką pociechą w sercu. Była także u świętego Michała Archanioła, by się modlić i z wielką pobożnością nawiedziła groby świętych Apostołów (Piotra i Pawła).

2. Co więcej? „Po owocu poznaje się drzewo” (Mt 12,33), a owoc czerpie wartość z drzewa. Bogactwo łaski boskiej spłynęło uprzednio w korzenie, żeby potem rozkwitnąć pełną świętością w latorośli.

Wreszcie, gdy pani Ortolona była w ciąży i już bliska rodzenia, modliła się z wielkim skupieniem do Jezusa Ukrzyżowanego w kościele przed krzyżem o ochronę przed powikłaniami w porodzie, usłyszała głos, który je powiedział: Kobieto, nie bój się, ponieważ wydasz na świat światło, które rozbłyśnie jaśniej od słońca. Pouczona tą przepowiednią kazała noworodzoną córeczkę przy odrodzeniu w wodzie chrztu nazwać Klarą. Miała nadzieję, że w jakiś sposób spełni się obiecana świetlista jasność, zgodnie z miłosnym planem woli Bożej.


2: Sposób jej życia w domu rodzinnym

3. Klara, zaledwie wyszła na światło, jeszcze jako maleńkie dziecko, zaczęła szybko świecić w ciemności świata i już od wczesnych lat błyszczeć zacnością obyczajów. Przede wszystkim chętnym sercem przyjęła z ust matki pierwsze pouczenia o wierze. Równocześnie Duch Święty dawał jej natchnienie i pouczał wewnętrznie, tak że jako naprawdę najczystsze naczynie stała się naczyniem łaski.

Chętnie wyciągała swe ręce do ubogich. Brała z zasobów swego domu i wspierała wielu w potrzebie. Aby jej ofiara była milsza Bogu, ujmowała swemu drobnemu ciału smacznych potraw i po kryjomu za pośrednictwem zaufanych osób posyłała je na posiłek sierotom. Tak to od dzieciństwa rosła w miłosierdzie, miała serce czułe na cierpienia innych, i ze współczuciem schylała się nad biedą nieszczęśliwych.

4. Miała upodobanie w świętej modlitwie, a sycąc się często słodką wonią modlitwy, powoli uczyła się prowadzić życie dziewicze. Nie mając koronki, na której odmawiałaby „Ojcze nasz,” liczyła swe modlitwy Pańskie na kamykach. A kiedy zaczęła odczuwać pierwsze bodźce świętej miłości, wówczas pouczona przez namaszczenie Ducha Świętego osądziła, że trzeba zlekceważyć przemijające i złudne piękno tego świata i nie przypisywać znaczenia rzeczom tak mało ważnym. Stąd to pod drogimi i miękkimi szatami nosiła ukryta małą włosiennicę. Na zewnątrz wyglądała, że jest przystrojona dla świata, ale wewnątrz oblekała się w Chrystusa (por. Rz 13,14). W końcu, gdy jej rodzice chcieli ją szlachetnie wydać za mąż, nie zgodziła się w żaden sposób, ale udając, że chce małżeństwo odłożyć na później, Bogu powierzyła swoje dziewictwo.

Takie to były w domu ojcowskim próbki cnoty, takie początki uduchowienia, takie preludia świętości. Będąc napełniona tak intensywną wonią, jakby jakaś komórka z aromatami, pomimo zamknięcia dawała znać o tej swojej woni. Rzeczywiście, bez jej wiedzy, chwalono ją wśród sąsiadów, wykrywano jej sekretne uczynki, a wśród ludu rozchodziła się wieść o jej dobroci.


3: Poznanie i przyjaźń ze św. Franciszkiem

5. Słysząc rozmowy o Franciszku, już wtedy sławnym, że jako „mąż nowy,” z nową mocą odnawia drogę życia w doskonałości, co już znikła była ze świata, zaraz zapragnęła słyszeć go i widzieć. Natchnął ją do tego Ojciec duchów, od którego oni oboje otrzymali pierwsze inspiracje, chociaż każde z nich w inny sposób.

Niemniej i on pragnął widzieć się z nią i rozmawiać, słyszał bowiem o niej jako o dziewczynie bardzo bogatej w łaskę; zobaczyć, czy i w jaki sposób da się ją „wyrwać z tego złego świata” (Ga 1,4) i jako szlachetną zdobycz ofiarować swemu Panu, który przyszedł był w tym celu, by zdobywać łupy i pustoszyć królestwo tego świata.

Spotyka się z nią, ale częściej ona z nim. Ułożyli częstotliwość swych spotkań w taki sposób, żeby te ich sprawy Boże nie mogły być dostrzeżone przez ludzi i nie wzbudziły publicznych podejrzeń. Mianowicie wychodząc z domu ojca, brała ze sobą jako towarzyszkę jedną ze swoich krewnych i udawała się niepostrzeżenie na spotkanie z mężem Bożym, którego słowa zdawały się płonąć ogniem, a czyny przewyższały wszystko to, co ludzkie.

Ojciec Franciszek zachęca ją do wzgardzenia światem, w żarliwej mowie wykazuje jej, jak próżną jest nadzieja pokładana w świecie i jak zwodnicze są jego pozory. Wsącza w jej uszy słodycz zaślubin z Chrystusem, radząc jej zachować nienaruszoną perłę czystości dziewiczej dla tego błogosławionego Oblubieńca, który z miłości stał się człowiekiem.

6. Ale po cóż mam się rozwodzić? Wobec nalegania świętego ojca, który zajmował się nią troskliwie, jak najwierniejszy powiernik, dziewczyna nie odkłada długo swego przyzwolenia. Zaraz przed jej duszą otwiera się widok szczęścia wiecznego, w zestawieniu z którym cały świat traci swą wartość. Zatapia się w pragnieniu tego szczęścia i z miłości ku niemu wzdycha do wiecznych zaślubin.

Zapalona miłością nieba, tak głęboko wzgardzą próżnością chwały ziemskiej, że już żaden przepych świata nie potrafi pociągnąć jej serca. Lekceważy również ponęty ciała i postanawia nie znać „łoża grzechu” (por. Mdr 3,13), pragnąc uczynić ze swego ciała świątynię dla samego tylko Boga i starając się poprzez praktykowanie cnót zasłużyć na zaślubiny z wielkim Królem. Zawierza całkowicie radzie Franciszka, wybierając go na swego przewodnika, po drodze do Boga. Odtąd całą duszą lgnie do jego świętych rad i gorącym sercem przyjmuje wszystko, co mówi jej o dobrym Jezusie. Z przykrością znosi próżność świeckiej elegancji, a to wszystko, co na zewnątrz wprawia w podziw, „uważa za śmiecie, żeby tylko Chrystusa pozyskać” (por. Flp 3,8).


4: Nawrócenie św. Klary

7. Aby kurz świata nie pokrył tego przejrzystego zwierciadła i kontakt z życiem świeckim nie skaził niewinnej młodości, święty ojciec śpieszy się, żeby wyrwać Klarę z ciemności świata.

Zbliżała się niedziela Palmowa. Dziewczyna z płonącym sercem udaje się do męża Bożego, by go zapytać, co i jak powinna zrobić, bo właśnie zamierza zmienić życie. Ojciec Franciszek każe jej, żeby w tę uroczystość pięknie ubrana i ozdobiona poszła po palmę razem ze wszystkimi, a następnej nocy „wyjdzie poza obóz” (Hbr 13,13), zamieniając radość świata na opłakiwanie męki Pańskiej.

Nadeszła niedziela. Dziewczyna wchodzi do kościoła razem z innymi, promieniując świątecznym blaskiem wśród grupy szlachcianek. I oto zdarzyło się, jakby jakiś wróżebny znak, że kiedy wszystkie inne pośpieszyły wziąć palmę, Klara wstydziła się i została na swoim miejscu. Wtedy biskup zszedł ze stopni, podszedł do niej i włożył jej palmę w ręce.

Następnej nocy, gotowa już do posłuchania rozkazu Świętego, dokonuje upragnionej ucieczki w godnym towarzystwie. A że nie dało się wyjść bramą główna, dlatego wyszła inna bramą, chociaż tarasował ją stos belek i kamieni. Sama ją otworzyła własnymi rękami z taką siłą,. że jej samej wydała się wręcz cudowna.

8. Tak więc, opuściwszy dom, miasto i rodziców, pośpiesznie udała się do Najświętszej Maryi w Porcjunkuli, gdzie bracia, którzy czuwali na modlitwie do Boga przed małym ołtarzykiem, przyjęli pannę Klarę z zapalonymi pochodniami. Zaraz tutaj, wyrzekłszy się sromoty Babilonu, wręczyła światu list rozwodowy; tutaj rękoma braci obcięła sobie włosy i zdjęła na zawsze różnobarwne ozdoby.

Zapewne było rzeczą słuszną, że u schyłku czasów zakiełkował Zakon kwitnącego dziewictwa nie gdzie indziej, ale w świątyni Tej, która jako pierwsza i najgodniejsza ze wszystkich, jedyna była godna zostać matką i dziewicą. Jest to owo miejsce, w którym szczęsny początek miała nowa rzesza ubogich, prowadzona przez Franciszka, przeto stało się rzeczą oczywistą, że to właśnie Matka miłosierdzia zrodziła jeden i drugi Zakon w tej swojej sadybie.

A kiedy przed ołtarzem Najświętszej Maryi, jakby przed łożem Dziewicy, pokorna służebnica przyjęła oznaki świętej pokuty i poślubiła Chrystusa, święty Franciszek natychmiast poprowadził ją do kościoła świętego Pawła z tym zamiarem, że pozostanie ona w tym miejscu tak długo, dopóki wola Najwyższego nie zarządzi inaczej.
Copyright © 2019 - Franciszkański
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group