Strona Główna nasz DOM
www.netparafia.net

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Co zrobić, kiedy nie ma żalu za grzechy?
Autor Wiadomość
ZoRo


Miejscowosc: Warszawa
Wysłany: 5 Kwiecień 2020, 20:47   Co zrobić, kiedy nie ma żalu za grzechy?

https://deon.pl/wiara/rekolekcje-wielkopostne/co-zrobic-kiedy-nie-ma-zalu-za-grzechy,469397
Co zrobić, kiedy nie ma żalu za grzechy?

Bywa też tak, że żal się w nas nie budzi, bo nie widzimy i sami nie jesteśmy w stanie tego zobaczyć, czym tak naprawdę, obiektywnie - wobec Bożej miłości i dobroci - jest nasz grzech.

Kolejny, drugi warunek dobrej spowiedzi to żal za grzechy. Kiedy już zabiorę swoje sumienie na egzamin, gdy przyjrzę się temu, co zrobi­łem źle, to jestem wezwany do tego, by żałować. No właśnie - jestem wezwany.

Oczywiście my sami, z własnego doświad­czenia, wiemy doskonale, że żal - chociaż powi­nien pojawiać się od razu, spontanicznie, kiedy tylko uświadomimy sobie, że popełniliśmy coś złego - wcale nie zawsze się pojawia. Dzieje się tak z różnych powodów: czasem dlatego, że z owym grzechem wiążą się miłe wspo­mnienia, na przykład: upiłem się wprawdzie i upodliłem, ale okazja była przednia - święto­waliśmy z kolegą jego urodziny - i to pamiętam, a nie fakt, że się upiłem.

Każdy z was z łatwo­ścią znajdzie sobie inny przykład. Bywa też tak, że żal się w nas nie budzi, bo nie widzimy i sami nie jesteśmy w stanie tego zobaczyć, czym tak naprawdę, obiektywnie - wobec Bożej miłości i dobroci - jest nasz grzech. Ale nawet wówczas, kiedy żal nie pojawia się w nas spontanicznie, jesteśmy wezwani do tego, żeby żałować.

Żal wyciskany

Katechizm Kościoła Katolickiego tłumaczy, że żal za grzechy to ból duszy z powodu obrazy dobrego Pana Boga i znienawidzenie tego zła, które człowiek uczynił (zob. KKK 1451). Czym jest więc ból duszy, jak mamy go rozumieć? Zauważcie, że mowa tu o cierpieniu duszy, a nie o tym, że komuś jest przykro i smutno.

>>Spowiedź nie musi być przykrym obowiązkiem<<

Odpowiednie emocje nie zawsze przecież, a przynajmniej nie zawsze od razu, towarzyszą naszemu nawróceniu. Istotne jest to, że ten żal, októrym mowa w katechizmie, nie powinien być przede wszystkim emocją. On ma być nie tyle poczuciem żalu czy jakąś lamentacją, ile uświadomieniem sobie, że człowiek zrobił coś wbrew dobroci Boga - co jest ewidentnym złem i zaciemnieniem tej dobroci, jej zaprzeczeniem.

Wiele osób przystępujących do spowiedzi oskarża się o to, że nie jest w stanie - właśnie na poziomie emocji - wzbudzić w sobie żalu za niektóre grzechy. Słysząc to, spowiednik najczęściej wpada w przerażenie, bo myśli: "O Boże, skoro on nie żałuje, to nie mogę udzie­lić mu rozgrzeszenia! To przecież jeden z wa­runków spowiedzi". Zwykle następują wówczas negocjacje, takie wyciskanie żalu z penitenta. A może jednak, troszeczkę, choć ciut? I jak to zwykle bywa, ukojenie przychodzi wraz ze zrozumieniem: wystarczy zauważyć, jak łatwo mylimy emocjonalne przeżywanie żalu czy odrazy do grzechu ze spokojną, świadomą skruchą.

Różnica jest ogromna, bo od uczuć zdecydowanie ważniejsza jest świadoma de­cyzja: wyznanie, że źle postąpiliśmy, i postano­wienie wzięcia za to odpowiedzialności. A biorę ją na siebie, gdy stwierdzam: "Żałuję, naprawdę żałuję, że tak się stało". Być może moje uczucia jeszcze do tej świadomości nie dorosły, bo one mogą być wciąż uwikłane w inne aspekty tego czynu, w jakieś okoliczności, które mu towa­rzyszyły. Wówczas mogę jeszcze nie czuć tego, co już doskonale wiem - że po prostu zrobiłem źle. Moje uczucia dogonią kiedyś tę świado­mość, która je teraz wyprzedza, one do niej dojrzeją.

Żal dojrzewający

Kiedy już sobie uświadomię, że to, co zrobiłem, naprawdę jest złem, grzechem, kiedy zobaczę swój czyn w świetle Bożej dobroci i Bożej miło­ści, to w którymś momencie stosowne uczucia z pewnością mnie dopadną - nawet jeśli nie od razu, jeżeli dopiero po jakimś czasie, to tak właśnie się stanie. Bywa, że pewne złe czyny są związane z silną przyjemnością, zabawą czy inną radością i właśnie dlatego nie jesteśmy w stanie ich emocjonalnie żałować.

Gdy jed­nak będziemy się starali być jak najbliżej Boga, to już samo wspomnienie tego zła, które zostało przez nas popełnione, w pewnym momencie nami wstrząśnie - naszymi emocjami również i one się do tego żalu przyłączą.

>>Spowiedź z całego życia. Jak to zrobić?<<

Podpowiada mi to własne doświadczenie, ale nie tylko moje. Kiedy wybitny polski kompo­zytor Wojciech Kilar w jednym z wywiadów opowiadał o swoim życiu, dziennikarz zapytał go o pobyt w Paryżu, w latach siedemdziesią­tych - z takim podtekstem, że on musiał tam wówczas nieźle zaszaleć, w kręgach paryskiej bohemy na Montmartrze, i z nadzieją, że usły­szy jakieś pikantne zwierzenia, które uczynią jego wywiad bardziej atrakcyjnym.

Tymczasem Kilar odpowiedział mniej więcej tak: "Wie pan, tego okresu w swoim życiu to ja się po prostu bardzo wstydzę". Zamiast skorzystać z okazji, żeby się pochwalić - gdzie to on bywał i na co sobie pozwalał - stary mistrz spokojnie wy­znał, że wstydzi się, gdy wspomina tamten czas.

Kiedy bowiem przyglądamy się swojemu grzechowi, jednocześnie starając się być bli­sko Boga, to coraz wyraźniej widzimy zło, coraz bardziej poraża nas jego brzydota i zmieniają się nasze uczucia wobec tego grzechu. Pan Bóg nie chce, żebyśmy szli za jakimś fałszywym bo­giem, bo jeżeli za nim idziemy, obrażamy Boga prawdziwego.

>>Czy trzeba pocałować stułę kapłana po spowiedzi?<<

Grzech jest jak plama, która przez samo swoje istnienie jest obrazą dla bia­łego obrusa. Za naszym grzechem nie zawsze, a pewnie nawet rzadko kiedy, stoi bezpośred­nia intencja obrażenia Pana Boga. Pobudki są raczej prozaiczne: chcemy jedynie sprawić sobie przyjemność albo zawalczyć o "swoje" -gdy jesteśmy skąpi, nieuczciwi czy agresywni. Wezwanie do żalu za grzechy pozwala nam uświadomić sobie, że każdy zły czyn jest, i to w sposób obiektywny, niezależny od moich bezpośrednich intencji, obrazą nieskończenie dobrego Boga. Tak samo jak rozdarta nogaw­ka jest swoistą obrazą dla spodni, a paprochy afrontem dla czystej podłogi.
To tylko fragment tekstu. Dalsza część TUTAJ
* * *

Naucz się dobrze spowiadać - okres Wielkiego Postu bezpośrednio kojarzy się ze spowiedzią. Ale czy na pewno potrafimy dobrze z niej korzystać? Przez kolejnych pięć tygodni nauczymy się spowiadać tak, że przykra i stresująca do tej pory czynność zamieni się w spokojne i pełne pokoju spotkanie z Miłością. Kanwą dla całego kursu będzie 5 warunków dobrej spowiedzi, a przewodnikiem i nauczycielem dominikanin, ojciec Paweł Krupa OP. W każdy piątek na DEON.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie moesz zacza plikw na tym forum
Nie moesz ciga zacznikw na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group