Strona Główna nasz DOM
www.netparafia.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Beskidzkie rekolekcje (fragm.)
Autor Wiadomość
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 4 Lipiec 2009, 17:45   Beskidzkie rekolekcje (fragm.)

Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich


Fragment wstpu:
Tekst, ktry zdecydowaam si obecnie przekaza czytelnikom, nie zosta napisany ex post, jak pisz swoje wspomnienia ludzie starzy – powsta o wiele wczeniej, a raczej powstawa przez wiele lat. W pewnej chwili powstaa myl napisania wspomnie, ale nie wysza ona ode mnie. To Ojciec wity Jan Pawe II wyrazi w 1993 r. takie yczenie. Czternastego listopada 1993 r. Ojciec wity powiedzia przy obiedzie, w obecnoci arcybiskupa Jzefa Michalika: „Musisz napisa wspomnienia".

Wic zaczam pisa.
Powstay wtedy dwa pierwsze rozdziay, ktre Ojciec wity przeczyta i za¬akceptowa. Przeczyta je take arcybiskup Michalik. Ale znaleli si inni, ktrzy osdzili, e lepiej „nie teraz". Przerwaam wic pisanie ksiki i a do dzi nie wrciam ju do tego tekstu.
Natomiast „od zawsze", tj. od pocztku mojej przyjani z ksidzem Karolem Wojty pisaam do niego, a raczej dla niego moje myli, bo mielimy tradycj wsplnego rozmylania rano po Mszy w. Ksidz Wojtya wybiera tekst, nad ktrym rozmylalimy w cigu dnia i omamialimy go wieczorem. Ale gdy kto z nas wyjeda, on pisa dla mnie teksty przeznaczone na kady dzie, a ja ze swej strony pisaam, co myl na dany temat - troch tak jak „zadanie domowe" - w zeszycie, ktry mu dawaam po spotkaniu. Czyta to zawsze i niekiedy robi swoje uwagi.
Z tych kolejnych, przez szereg lat pisanych moich myli wybraam niektre i one stanowi nastpne rozdziay. Cao tekstw z okresu 50 lat byaby za obszerna dla publikacji i zreszt zbyt osobista. Osobne rozdziay stanowi lata 1962, 1967 i 1978.
Do tych notatek doczyam, niejako przeskakujc czas, uwagi wyjaniajce czno zdarze. Zasadniczo rozdziay te nastpuj po sobie w porzdku chro¬nologicznym, oprcz czci, ktr zatytuowaam Powroty. Te teksty maj inny charakter, s to moje listy, a raczej notatki, pisane ju, gdy Karol Wojtya zosta Papieem i wyjecha na zawsze z Krakowa. S one o tyle odmienne, e - na jego prob - zawieraj opisy przyrody, opisy miejsc, ktre polubi w naszych grach i bdc zamknity w Watykanie, wspomina je. Interesowa si niemal kadym drzewem, a poniewa wracaam tam wiele razy, powstay notatki, ktre uoyam odmiennie – nie wedug lat, a wedug, miesicy, bo opisy przyrody powtarzay si w cigu roku. Wic zebraam z tych 27 lat notatki z kadego miesica wedug kalendarza, poczwszy od wrzenia, bo ostatni raz Ojciec wity by tam w sierpniu 1978 r. Zebraam je w ten sposb, aby nie powtarza podobnych nieraz opisw, a wic kady miesic zawiera teksty z rnych lat, ale z tego samego miesica.
Ponadto Ojciec wity pisywa dla mnie swoje myli i od pocztku naszej przyjani nazywalimy go Bratem, std w listach jego skrtowy podpis „Br.".

Ojciec wity czyta wszystkie te teksty i wszystkie je zaakceptowa. Nie ma w tej ksice adnej strony niezaakceptowanej przez niego. Dopiero rozdzia kocowy, ktry zadedykowaam „rodzinie i przyjacioom" powsta obecnie i tego tekstu on ju nie czyta, ale zna oczywicie opisane w nim zdarzenia.

Tak powstaa ta ksika - niespjna, niezaplanowana i niepisana do druku. Jeeli teksty te udostpniam teraz ludziom, to wycznie dlatego, e przekonano mnie, e „ludzie maj prawo zna swoich witych, ich yciorysy".
Ale s to zarazem moje dzieje - i tego nie mog zmieni; w pewnym sensie s to dzieje mojej duszy.
Przed spodziewan ju mierci Ojca witego zapytaam go, czy spali te notatki. Odpowiedzia: Szkoda. Ale jednak wahaam si. Dostaam jednak odpowied od spowiednika: Dzieje witego nale do ludzi, nie s prywatn wasnoci – nale do Kocioa.
S one jednak bardzo prywatne i zasadniczo wolaabym, aby si ukazay po mojej mierci; jednak przekonano mnie – wic ulegam.

Hyszwki, 13 grudnia 2006 r. Wanda Ptawska



To, co teraz pisz, ma by wstpem, a zarazem wyjanieniem tego, co zostao napisane wiele lat temu, a raczej byo pisane przez wiele lat. Ma to by wstp do notatek, jakie powstaway przez szereg lat w czasie wdrwek z wczesnym Duszpasterzem, a potem Ojcem witym Janem Pawem II.
Dzi, z perspektywy lat, wydaje si celowe udostpni przynajmniej niektre z tamtych tekstw, ludziom, ktrzy pragn gbiej zrozumie nie tylko myl Karola Wojtyy, ale przede wszystkim Jego duchowo, i cho to, co pisz, nosi charakter autobiografii, to jednak jest ona cile zwizana z lini yciow tego Wielkiego Czowieka. Wstp musi by biograficzny, aby stao si jasne, skd si to wzio, skd mielimy i mamy ten przywilej bycia obok Niego.
Zaczo si to w moim yciorysie przed wielu laty, kiedy oczywicie jeszcze nie wiedziaam o Jego istnieniu.

Wojna 1939 r. staa si dla mnie, jak dla caego mego pokolenia, momentem zwrotnym i cho oczywicie yam przedtem, to jednak to, co byo przedtem, jakby si nie liczyo, bo co byo przedtem? Taki sobie yciorys dziewczyny z Lublinie. W domu, cho bez bogactwa, to przecie uprzywilejowana pozycja najmodszego dziecka, ktre wyranie rozpieszcza zakochany we mnie ojciec. Myl, e to, co mi zostawi mj ojciec, miao znaczenie take dla tego, co byo potem.
Ojciec zostawi mi dwie rzeczy. Jedno - to przykad miary, gboko maryjnej. Ojciec by czcicielem Matki Boej. W domu zawsze bya w rogu pokoju Jej statua, przed ktr on si modli i piewa pieni maryjne; a take chodzi ze mn po lasach, eby dla Niej przynosi wiee kwiaty.

Ta jego wiara w opiek Matki Boej nad wiatem miaa w sobie co dziecicego. Pniej, ju po wojnie, gdy umiera na moich rkach, w poniedziaek powiedzia do mnie: „Nie, ja umr w sobot, bo przecie Matka Boa przyjdzie po mnie". I tak te byo, wiadomy i spokojny umar w sobot, piewajc pieni maryjne, a gdy ju piewa nie mg, to jeszcze na maych organkach wygra maryjn pie ostatnim swoim tchnieniem.


A drugie, co mi zostawi - i co na pewno miao take znaczenie dla mnie - to mio do przyrody i wraliwo na jej pikno. To wanie z ojcem, odkd pamitam, chodziam po lasach i pagrkach W okolicy Lublina. To z nim podziwiaam kwiaty i drzewa, zbieraam dziwne korzenie i szyszki. Przynosilimy jakie kwiaty, ktre potem ojciec sadzi w doniczce albo w ogrdku. W domu byo peno kwiatw, ktre cigle kwity, i wszyscy mwili, e ojciec ma szczliw rk do kwiatw, bo jemu co roku kwity nawet takie, o ktrych pisano, e kwitn raz na par lat. A mnie si zdaje, e on po prostu te kwiaty kocha.

Tyle miaam z domu. Moe jeszcze to, e mi byo „wszystko wolno". Nie pamitam adnych rygorw ani ogranicze. Szalaam w harcerstwie, ale poniewa w szkole nie miaam nigdy adnych trudnoci, nie potrzebowaam czasu na odrabianie lekcji. Byam wolna i robiam, co chciaam. Tu przed wojn, w 1938 r., awansowaam w druynie harcerskiej do roli przybocznej druynowej i gdy wybucha wojna, wpadam od razu w gorczkowy wir aktywnoci.
Przez pierwsze dwa tygodnie wrzenia 1939 r. w ogle nie wracaam do domu. Wpadaam na chwil midzy jednym a drugim zadaniem, eby tylko pokaza, e yj.

Dzieliam dob na trzy dyury: rano w Komendzie wojskowej, gdzie moja druyna prowadzia czno, po poudniu na Lipowej, gdzie zorganizowaymy kuchni polow dla uciekinierw, a wieczorami i w nocy dyur jako sanitariuszka w naprdce zorganizowanym szpitalu polowym w Bobolanum.
Ojciec chcia mnie zatrzyma w domu, ale wtedy mama, ktra waciwie mao wtrcaa si w to, co robi, powiedziaa do ojca stanowczo: „Zostaw j niech robi, co uwaa, e trzeba".
No i robiam to, co uwaaam, e trzeba.
Po upadku Polski od razu wpadam w sie konspiracji i znowu goniam, znikajc na cae dni i noce, jako kurierka ZWZ (Zwizek Walki Zbrojnej). Z caym przekonaniem zoyam przysig na rce druhny Marii Walciszewskiej, e jestem gotowa odda ycie nie tylko za Polsk, ale te za utrzymanie tajemniej pracy konspiracyjnej. No i byam przekonana, e to suszne i e to potrafi i ja i inni.
Jake bogate w aktywno byy tamte miesice, ktre poprzedziy moje aresztowanie. To aresztowanie byo pierwszym zderzeniem z....nikczemnoci ludzi. Wpatrzona w bohatersk wizj obrocw Ojczyzny, wychowana wrd uczciwych i odwanych chopakw z druyn harcerskich, bolenie przeyam zawd. Dzisiaj widz to inaczej, ale to, e wtedy ci bohaterowie, bici, wydawali gestapowcom swoich przyjaci - to wtedy zawalio mi cay wiat.
Aresztowali mnie z fasonem: szeciu dorosych mczyzn przyszo po jedn dziewczyn w szarym harcerskim mundurku! A potem mocne chopisko w mundurze esesmana tuko te modziutkie dziewczyny „Pod Zegarem" w Lublinie...

List 1

Kochani Moi: Dusiu i Andrzeju!
Pisz nie tylko po to, aby uczyni zado zeszorocznej tradycji. Wycieczka bya naprawd b. udana, wietnie „po ludzku" zaplanowana i przeprowadzona - a myl te, e i „z gry" askawie pokierowana. Moe to wyda si za wielkim dodatkiem do sprawy przecie zwyczajnej, ale coraz bardziej ucz si takiej interpretacji zwyczajnych ludzkich spraw. Pragn Wam bardzo podzikowa za wszystko: naprzd za to, co woylicie w przygotowanie wycieczki. Dusiu, ja nigdy chyba jeszcze nie szedem na adn wycieczk tak precyzyjnie wyekwipowany: i eby wszystko, i eby nie za wiele (tj. nie za ciko). Potem - za przebieg. Byo mi dobrze i blisko. To ju zreszt powtarzanie tego, co mwiem. Rozwija si chyba jaka tre midzyludzka, ktra dla mnie jest cenna. Rozwijaa si wydatnie podczas wycieczki. Trudno tu wchodzi na papierze w analiz tej treci, lepiej nawet, jeli si j zwolni od deklaracji, a pozostawi yciu. Ta tre jest dla mnie, Dusiu, z jednej strony weryfikacj, z drugiej za „odkrywaniem". Jedno si z drugim zbiega. Bardzo jestem Ci wdziczny za wielk delikatno i zaufanie. I Tobie te, Andrzeju.
Wicej nie pisz. Z Krakowa wyjechaem, jak wiecie, przy wspaniaym socu, a w Gdasku wpadem od razu w deszcz. Wczoraj te bya licha pogoda, ale dziki gocinnoci gdaskiego gospodarza mogem dobrze wykorzysta dzie na zwiedzenie tego i owego na wybrzeu. Widziaem si te z Tereni i jej mam. Dzi pogoda jest nieco lepsza, jutro wyruszamy w stron kajakw. Myl, e uda mi si powrci ok. 12 sierpnia (niedziela), moe nawet przed tym terminem. Bardzo serdecznie cauj Wasze dzieci: Kasi, Ani i Bliniaki - no i Was. Dusiu, Bg z Tob. K.

VII [1962]

A potem, po wakacjach, ksidz biskup Wojtya pojecha do Rzymu. Wielkie spotkanie biskupw - sobr.
Oczy wiata zwrcone na Rzym.

List 2

Po wyjedzie z Wiednia patrzyem z ciekawoci na gry. Sawny Semmring posiada istotnie wspania rzeb. A jednak brakuje tym grom czego, co posiadaj nasze - choby te, ktre tak dobrze znamy. S za bardzo „wyczesane", brak im pewnej dzikoci i wieoci. Szukaem wzrokiem, gdzie by tutaj rozbija biwak. Nigdzie specjalnie nie cigno. (7 X) // Myl, e najbardziej zdumiewajcy jest w „osobisty" kontakt, jaki Pan Bg ma z tylu istotami. Osobisty - to znaczy kontakt osoby z osob. W stosunkach ludzkich jest to moliwe tylko w maym zakresie, a i tak jeszcze z trudem przychodzi czowiekowi wydoby z tego ca osobow tre. Trzeba si ni cieszy, to bowiem sprawdzian dojrzaoci, (8 X) // Ciesz si ni bardzo! // Dzie dzisiejszy by peen refleksji. Waniejsza od refleksji jest modlitwa. Refleksja ma przewag nad tym, „co si nam myli". Modlitwa przetwarza to, co si nam myli, w refleksj i rwnoczenie j przewysza. Chocia mogoby si wydawa, e spisuj jakie aforyzmy - wiem, e te myli spotykaj si w rnych punktach z faktami, nad ktrymi nie sposb nie myle. Przede wszystkim jednak trzeba je utrzymywa w sobie na waciwym poziomie przy pomocy modlitwy. Wtedy s w rkach Boych, nie przestajc by naszymi, nawet bardziej jeszcze takimi si staj. (9 X) // Czuj si dobrze, nawet dzisiaj przestaem zaywa witaminy - zrobi przerw 2-tygodniow, jak to zaleca docent, chyba e znw poczubym si kiepsko. Ale raczej do mi suy, inaczej ni przed laty, kiedy przez pierwszy miesic pobytu chorowaem. Czsto myl o Twoim zdrowiu i o Kasi (10 X). Za Kasi odprawi Msz w. jak co miesic - o terminie jeszcze Was zawiadomi. A co do Ciebie - zrb tak, jak mi mwia, byle nie opnia tego, co potrzebne. Bardzo potrzebne jest Twoje zdrowe dla wielu ludzi, zwaszcza dla najbliszych. Ja si te do nich zaliczam. (11X) czcimy Macierzystwo Maryi - wspominam, bo Ci to z pewnoci wiele powie i przypomni. // 12 X byem w Ostii u ujcia Tybru do Morza Tyrreskiego. To miasto, po ktrego ruinach chodzi si tak, e mona odczyta cae jego ycie sprzed lat 2000, przemawia do mnie zwaszcza wspomnieniem w. Augustyna. Nie wiem, czy jest on Ci tak bliski, jak w. Pawe, ktry rwnie tu, w Ostii ldowa po swej podry jako wizie. Jego (tj. Augustyna) walki miay charakter bardziej ideologiczny (doktrynalny), podczas gdy Pawa przede wszystkim apostolski. W kadym razie znajdujemy w jego yciu i dzieach takie ujcie, tak syntez spraw Boga i duszy ludzkiej, jak mao gdzie indziej. Musi on byt bliski ludziom, ktrzy id do Boga poprzez niepokj. // Najbardziej oczywicie chodzi o ten „pokj gbi", o ktrym Pan Jezus powiedzia, e go „wiat da nie moe, bo go nie zna". Pokj ten czy si m.in. z jakim gruntownym adem serca. Kady z nas w jakiej mierze go nie ma - i kady z nas musi go mie w jakim innym „wydaniu". Nie trzeba si take denerwowa, o ile odczuwamy jego brak, bo moe go w nas by wicej, ni si nam zdaje, a zde¬nerwowanie tylko skraca nam perspektyw wasnej gbi. Przesyam Tobie, Dusiu, i Andrzejowi, a take dziewczynkom, zwaszcza Kasi pozdrowienia, ucaowania i bogosawiestwo. Br


List 3

. + Kochani Moi!Dusiu i Andrzeju
Dzi rano odprawiem Msz w. o Twoje zdrowie. Czuem, wewntrzn potrzeb (l7 X). Potem byem w grach albaskich. Wszdzie tam dojeda si samochodem. Widoki pikne: zbocza pokryte winnicami i drzewami kasztanowymi. Ale brak tego, co w naszych grach, „ona natury". Tutaj ju wszdzie wdara si cywilizacja! Mj towarzysz, ktry wszdzie mnie wozi z dobroci serca, a tkwi tutaj ju od kilku lat, mwi, e takie miejsca, gdzie czuje si jeszcze natur, bo cywilizacja ich jeszcze nie tkna zanadto, s w Dolomitach na pnocy. Natura i aska: jake dziwnie spotykaj si one po pierwsze w czowieku, a po drugie dla czowieka w wiecie zewntrznym, w przyrodzie. „Bogosawieni czystego serca, albowiem oni Boga ogldaj". Czuj si dobrze - i cho ju tydzie nie zaywam niczego, nie odczuwam serca (19 X). Kiedy wspominam o moim zdrowiu, wwczas zaraz myl o Tobie i Kasi. Ciekaw jestem, czy ju mieszkacie w nowym miejscu, bo tam, gdzie dotd - istotnie ciasno. Anusia z pewnoci ju wrcia i chodzi do szkoy. Nie przypominam o doktoracie, a raczej o doktoratach. Tutaj w wolnych chwilach zwiedzam mae fragmenciki bardzo szczeglnych zabytkw: przede wszystkim ucz si z nich, jak chrzecijastwo spotykao si ze wiatem staroytnym. Przyroda jest bardzo ciekawa, ale chyba jeszcze ciekawsze to, co si dzieje w czowieku. I wanie to, co si dzieje w czowieku, najbardziej polecam Chrystusowi i Jego Matce (22 X). Dzisiaj (24 X) dzie w. Rafala Archanioa: odprawiem Msz w. za Kasi i jej biedn gwk - eby bya zdrowa. Wiele myli nasuwa si w tym dniu w zwizku z tym, co czytamy w brewiarzu i mszale. Przeczytaj sobie najlepiej ca Ksig Tobiasza ze Starego Testamentu. Po poudniu przyszed list od Was. Widz z niego, e jeszcze nie dostalicie listu, ktry wysaem do Was 12 (lub 13) bm. - a Wasz jest wysany 19. Mam nadziej, e lada dzie nadejdzie. Czytaem z uwag. Dobrze, e Marianek pomaga. Ja te jestem przekonany, e wszystko jest dobrze. Martwi si tylko tym, e sprawa z mieszkaniem si przewleka - no i Twoim zdrowiem. Chyba niedobrze, Dusiu, e jeste tak bardzo zaatana i bez reszty zaabsorbowana ludzkimi sprawami - chocia to zawsze tak byo. Jednak miarkuj: potrzeba Twoich si dla caej czwrki i z pewnoci dla wielu jeszcze innych ludzi. 27 X. Wczoraj przyszed Twj list z yczeniami Kasi i Ani. Ogromnie si ucieszyem rysunkami dziewczynek i pamici. Cauj je najserdeczniej - a o zdrowiu Kasi wci myl. Martwi si tym, co piszesz, ale nie trac nadziei. Bardzo jestem wdziczny Marianowi za to wielkie zrozumienie i dobro dla Ciebie: z listu przebija ton wewntrznego uspokojenia, co si zaraz przenosi i na system nerwowy. Marianek chyba dobrze wymierzy: „Wejcie na Gr Karmel" x. Jana od Krzya istotnie wiele tumaczy,
rwnie gdy chodzi o sfer naszej psychiki - ale przecie dusza to nie tylko psychika. Czowiek cay idzie do Boga tak jak jestem przekonany, e Ty idziesz - i e jeste prowadzona. Ciesz si, e mog w tym bra udzia. Wszyscy sobie wzajemnie pomagamy na tej drodze, cho czsto nie wiemy nawet, jak i kiedy. Wczoraj po przepisanych 2 tygodniach rozpoczem znw zaywa witaminy, tak jak mi je zawsze dawaa. 30 X. Przyszed jeszcze jeden list wysany z myl o rocznicy moich wice. Dzikuj Ci, e o tym tak dobrze pamitasz. To, co napisaa, mnie rwnie pomoe w przeyciu tego dnia, w ktrym Pan Bg okaza mi tak wielk ask. Istnieje jaka analogia midzy t ask a ask narodzin. Poniewa bd 3 dni przerwy, zamierzam od 1 do 3 odprawi rekolekcje, ktrych nie miaem czasu odprawi w Polsce. Wiadomoci o Was i o Dzieciach w ostatnim licie byy raczej uspokajajce. ycz Ci tego najgbszego pokoju ducha. I bardzo serdecznie Was Obojga z Andrzejem pozdrawiam i cauj razem z Dziemi. Bogosawiestwo z Wiecznego Miasta.
Br.
 
 
Basia

Miejscowosc: Warszawa
Wysłany: 6 Lipiec 2009, 11:03   

Dziekuj za piekn lektur.....
Basia
 
 
ania
ania


Miejscowosc: Bonstetten
Wysłany: 7 Lipiec 2009, 23:06   

W swojej trosce o rodzin Wandy Ptawskiej nasz jeszcze nie papie, ks. Karol Wojtya, by tak bardzo ludzki, serdeczny, delikatny i rozumiejcy, normalny- w sensie nie oddalenia w mistyk, ale dobrej bliskoci i zatroskania. Jak rozumiem z na razie fragmentarycznej lektury ( mam nadziej naby ksik w Polsce podczas wakacji), dajc siebie w przyjani, i sam z niej czerpa. I w tym te zawiera si to, co mam na myli piszc, e by tak bardzo ludzki. Innymi sowy - wyznawa wiar w Boga znaczy - by blisko ludzi, dawa im swoj wnikliw uwag, modli si za nich, wspiera ich nadzieje.
_________________
ania
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 8 Lipiec 2009, 16:11   

.
Fragment II.

Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich


31 X roda 1962

Pani doktor nie powiedziaa mi diagnozy wprost. Widziaam, e nie miaa odwagi. Powiedziaa opisowo: na wysokoci 13 cm twardy, okrny naciek z owrzodzeniem - rdo blu!
C mog powiedzie? Moje przypuszczenia okazay si trafne. Jestem zaskoczona nie tyle diagnoz, ile wasnym spokojem. Powiedziaa mi jeszcze, e mimo wszystko to moe by naciek zapalny, a nie koniecznie nowotworowy. Ale ja wiem, e naciek nie jest zapalny. Nie mam temperatury i ble nie s cige.
Rak.
Jestem spokojna, a moe to bl badania osabi moje reakcje?
Od lekarki wyszam na Planty i spacerowaam godzin. Ostatnie zote licie... Nagle wszystko nabrao innego znaczenia i rwnoczenie wszystko stracio zna¬czenie. Co mam teraz robi? Co jest najwaniejsze? Jak przey te dwa, najwyej trzy lata? Ukadaam plan pracy, cigle zaskoczona moim spokojem.
Spotkaam Jzka, zapyta: „Czemu jeste miertelnie smutna?". Rozemiaam si i odpowiedziaam. „Nie smutna, tylko zamylona".
Ale uwiadomiam sobie, e mae maj dopiero 4 lata! I nagle zdecydowaam, e wezm urlop bezpatny i spdz reszt ycia z dziemi, eby co zapamitay z matki, zanim zabierze mnie przeduone rakowe konanie!
Twarda jest ta moja rzeczywisto. Musz zacz jako ten nowy etap ycia! W oczach mam gry, nasze biwaki. Wszystko to za mn - a przede mn? Ale nie ma we mnie buntu.
Ciao moje te nabiera innego znaczenia, inaczej si liczy.
Jaki inny sta mi si wiat! Do gry nogami! Wszystko przewrcone. Nie pacz, ale narasta pewna apatia. A moe wanie nic nie robi, bo po co? Nic mi si nie chce.

1 XI czwartek, wielka rocznica!

Usiuj trzyma si tej treci, ale myli same wracaj do dnia dzisiejszego! Nie poszam na cmentarz, nie miaam siy, cigle wydawao mi si, e musz wybra miejsce na mj grb! Walcz z ogarniajc mnie bezwolnoci, ktrej nikt nie dostrzega. Skoczyam 41 lat ycia. Duo, ale mao, eby umiera!

3 XI sobota

A jednak jestem spokojna, cho ten spokj graniczy z otpieniem. Nie bior rodkw przeciwblowych. Ostry bl mego ciaa ma jakie dziwne znaczenie. Oczyszcza? Znosz. Nikt nie wie, cho co chwil kto pyta: „Czemu taka blada?". Zatajony lk w oczach Andrzeja. Okamuj go, kami swobodnie i gadko: „Nic mi nie jest!".
Powiedziae, e Pan Bg zawsze daje czowiekowi tyle siy, ile mu trzeba. Pan Bg jest blisko mnie. Nie odwracam si od Boga. Wiem, e jest Mioci. Usiuj chcie dla siebie tylko tego, co On sam chce. Jest Mioci, nie moe mnie skrzywdzi.
Ale brak mi tej penej ufnoci, musz si modli o ufno, bo mi jej brak!

7 XI roda

Wykaczam planowo wszystkie pozaczynane sprawy. Poleciaam do Warszawy samolotem - widz wszystko ostrzej ni kiedykolwiek: to jasne soce powyej, a start przez ciemne chmury! Wa chmur przy starcie wydaje si nieskoczony, a to wyej soneczne niebo jest niespodziank - nie do wiary. We mnie tak samo - ciemne chmury i trudno uwierzy, e poza nimi jest soneczne wiato! Bo ja z dou tego nie widz.
Wracaam z Warszawy pocigiem nocnym, ktry mia katastrof! Wykoleia si lokomotywa i wyskoczyy z toru dwa wagony. Mj nie, a wanie wsiadajc, miaam zamiar wej do jednego z tych wykolejonych, w ostatniej chwili „dlaczego" zmieniam zamiar i poszam dalej.
Mylaam znowu o mierci: taka bliska, tak stale u drzwi, taka stale moliwa... Nawet miaam pokus zgin w tej katastrofie. Unikn blu i kalectwa. Ale o tym trzeba przesta myle, niech to zejdzie w gb, w cisz, gdzie jeste tylko Ty, Boe! Nie, nie czekam na mier, jednak podejmuj ycie i na nie si godz, na takie, jakie bdzie! Fala zaufania spoza mnie i staj si bardziej pogodna.
Andrzej wieczorem spojrza na mnie i nagle rozpaka si: „Co ci jest, jeste tak strasznie mizerna? Powiedz, nie ukrywaj przede mn". Wybuchnam miechem. Uspokoi si. Wiem przecie, e czeka uspokojenia, a nie prawdy.
O Boe, Boe mj! Czy ja wiem, co to znaczy umrze? Mam przed sob cae moje ycie i ostatnie tygodnie. Czy jestem przygotowana na mier, czy to wanie jest przygotowanie? Spotkanie z Bogiem - tego sobie czowiek nie moe wyobrazi! Te dni, ktre mi zostay, chc przey jak najlepiej. Jak? Napisae mi o modlitwie i jej przewadze nad refleksj - moe wic zamkn si gdzie i modli si u; ciszy?
Pacz Andrzeja ujawni mi jedno: jeeli bd jakiekolwiek szans przeduenia ycia, szans jakiejkolwiek operacji, musz si zgodzi. To nic, e bdzie to jaki czas ycie kalekie. Dla niego lepiej, ebym bya ywa jak najduej.

Zrozumiaam to i podjam decyzj od razu - zgodz si na operacj, cho przecie wiem, jak to bdzie - anus praeternaturalis (sztuczny odbyt).
Znowu ciao dochodzi do znaczenia, moje ciao. Ja wiem, co to znaczy, zbyt dobrze to wiem, jestem przecie lekarzem! Jake chciaabym nic na ten temat nie wiedzie! Ale wszystko, co dziao si z moim ciaem, co jest moj histori, nabiera nowego znaczenia - „koronkowa robota Opatrznoci!". Ciao zmiadone zabiegiem chirurgicznym, kalekie, wstrtne, z tym zapachem, z tym workiem penym kau!
Jezu, widz to tak jaskrawo, e boli samo przeczucie. Znowu ogarnia mnie lk. Boj si, boj si, boj si... Nie mierci, ale kalectwa. Bg zblia si do mnie w sposb, ktrego nie umiem znie!
Panie, nie dorosam do tego krzya, takiego krzya!
Nie chc, nie chc, nie mog tego przyj!
Jake jaskrawo widz swoj ndz.
No i tak siebie pokazuj Bogu!
Noc. Nie mog spa i szkoda mi czasu na spanie. Boj si, ale jednak zarazem narasta we mnie poprzez lk spokj. Jak to moliwe? Na kanwie lku i niepokoju spokj! „Pokj mj daj wam!".
Narasta we mnie skupienie i jakby lekkomylne zaufanie wbrew oczywistoci, wbrew wszystkiemu. Co we mnie si boi i zarazem co ufa; co jest gbi spokoju i co we mnie ginie z niepokoju! Rozdarcie - co podejrzenia najgorsze i co we mnie ufa, spodziewa si... Czego? Cudu?
Boe, pom mi scali si u; penej ufnoci - Boe Wszechmocny!
Jest we mnie potrzeba integracji.
Noc wydaje si przeduona!
Ale co si ze mn dzieje i co si we mnie dzieje. Jestem jakby w innym wymiarze, jakby oderwana od wszystkiego, a zarazem to oderwanie niczemu nie przeszkadza - przeciwnie, pracuj szybciej i dokadniej. Nie umiem tego wytumaczy, ale od momentu, kiedy mam poczucie, e mam bardzo mao czasu, przestaam si spieszy. Moe dlatego, e inna jest teraz we mnie hierarchia wartoci.
Inaczej take uczestnicz we Mszy w. Oderwana od ycia i zarazem przybliona, trudno to wyjani. A jak kady ksidz przeywa Msz w.? Tajemnica kapastwa spotyka si z tajemnic Ofiary, Mszy w. Usiuj zrozumie, co si dzieje na otarzu, uchwyci waciwe proporcje. Jake bardzo kapan musi oderwa si od siebie i od wszystkiego, eby wej w tamten wymiar, jakby przej na drug stron, w tamt rzeczywisto Boej Mki?
Musi wszystko odda, „wszystko straci, eby wszystko zyska". Gdy Bg sam oddaje si w rce czowieka, c moe z tego wielkiego misterium poj zwyky czowiek? Myl o tym i myl i ta proporcja uderza mnie - ten prg w czowieku.

Wiem, wiem, to wszystko nie na moj miar, ponad mnie, a jednak take dla mnie, a jednak take me mnie.
Powiedziae o mnie przed wyjazdem: nowo urodzone - stworzenie Boe na nowo urodzone przez t wanie tajemnic.
Spokj w niepokoju.
Ksidz Marian Jaworski da mi raniec z wod miecon z Lourdes, ale ja nie modl si o zdrowie, nie potrafi.
Czekam - czekam na Twoje porednictwo. Ale nagle pomylaam, e zanim te napisane przeze mnie teraz sowa dotr do Ciebie, mnie moe ju tu nie bdzie. I zatuko mi si serce lkiem.
Ach, jakie we mnie napicie ycia, ktre ucieka! Jaki napity ten mj spokj, a jednak staram si redukowa si przeycia i odnajdywa jego gbi, prost i jednoznaczn.

9 XI pitek

Siedemnastego, w dniu, w ktrym ostry bl ujawni mi diagnoz, odprawie Msz w. o moje zdrowie.
Dzi po raz pierwszy ostre ble wystpiy w dzie (dotd byy tylko w nocy) w tramwaju. Przysiadam, ledwo widziaam, co si dzieje koo mnie, ale stana przy mnie stara kobieta, uporczywie wpatrujc si me mnie. Spojrzaam na ni, ona powiedziaa: „Jest pani modsza, chyba pani mnie puci na to miejsce". Powiedziaam: „Oczywicie" i wstaam - Bg rwie, jakim wysikiem woli, z blu byo mi sabo i ciemno m oczach.
Ale byo dla mnie naprawd oczywiste, e wstaam, e miaam wsta, cho dokoa siedziao peno modych ludzi!
Jestem znuona, ale spokj me mnie narasta i mimo wszystko mwi Magnificat.


10 XI sobota

A waciwie ju niedziela. Jest trzecia nad ranem. Czytam Ksig Tobiasza. Bg si do mnie zblia, ale faluje we mnie lk. Mao sypiam, nawet gdy bl ustpuje, szkoda mi czasu na spanie, mao go mam przed sob. Narasta blady, deszczowy wit


12 XI poniedziaek

Przeprowadzka i zwizany z tym zamt doskonale maskuje mj stan. Nikt si nie domyla, jak mnie boli, a ja z coraz wikszym trudem chodz. Praca fizyczna, konieczna przy przeprowadzce, jest na pewno ponad moje obecne siy! Ale czy to nie wszystko jedno?
Andrzej mwi: „Jeste rozdraniona". Mam ochot powiedzie: „Nie jestem rozdraniona, tylko strasznie mnie boli" - ale milcz.
Ca noc nie spaam z blu, teraz jeszcze le, nie mam siy wsta. To trzecie pitro przeraa mnie. Takie wysokie, kady krok boli. Jest co bardzo trudnego w przeyciu blu fizycznego, trudnego do zniesienia i jeszcze trudniejszego do zrozumienia.
A jednak wiem, e to musi mie sens. Bl nie moe czowieka niszczy, nie moe zniszczy, przecie pochodzi od Boga, jak wszystko. Nie, to nie tak, nie wiem... ale jakie to moe by dobro, taki nieludzki bl?
Nie mog. Boe, Boe mj!

Musz jednak bardzo zaufa i musz trwa. Mj bl musi by potrzebny, ale ja teraz tego nie widz. Moe to kara? Poena! (kara)
Jaka bezwzgldna ta rzeczywisto!
Godz si na wszystko. Czy naprawd na wszystko? Niemiao dodaj: ale chc „za to", eby kochanego czowieka nic nie bolao. Ale z Panem Bogiem przecie tak nie mona „handlowa" - „za to".
Moje ciao, moje odkupione, odnalezione ciao. Mio ciaa, mio do ciaa. Boe, czego Ty chcesz ode mnie? Prba. Nie mylaam, nie spodziewaam si takiego dalszego cigu... Moje ciao. Upokorzone.
Dziwna relacja mioci i cierpienia, glorii i upokorzenia! To musi mie sens, ktrego nie umiem odkry! A Ty cigle powtarzasz: Uczestniczymy w Boej mioci. Czy mam prawo modli si o zdrowie, skoro Bg dla mnie przeznacza bl i chorob? Czy mona modli si, eby nie byo blu, jeli przyjmuje si jego sens? Nie wiem, nie chc nic po swojemu, jestem gotowa przyj. Czy jednak wszystko?
Wydaje mi si, e tak, ale boj si siebie. Bl moe zapanowa nad czowiekiem! Boe, bd wola Twoja, zgadzam si, ale boj si reakcji maego ludzkiego serca.
Jednak trwam. Boli, no to co? Boli i ju. Waciwie bl jest prosty! Rozpaczliwie szukam jego sensu: krzy, relacja do Jego mki - „za wielki wiatr na moj dusz". Bg przecie nie handluje mioci i nie kae sobie za ni paci, a jednak jest ta cena Boej zapaty, cena Boej krwi. To musi by jako inaczej.
Boe, daj mi poj krzy!

Nie rozumiem. Moe to jest troch tak, jak przejcie przez ogie na drug stron? mier - czeka mnie, oczywicie!
Jest me mnie ogromne napicie wysiku, eby to poj - nie mog. Byam dzieln mod dziewczyn, a przecie to nie o tak dzielno teraz chodzi. To jest prba - czego? Mioci? Wiary? Ufnoci?
Jestem saba, co dzie sabsza, krci mi si w gowie, kocz z popiechem wszystko, co pozaczynane. W popiechu, ale bez popiechu!
Same paradoksy!

List 4

+ Droga Dusiu!

Wczoraj (9 XI) otrzymaem Twj list z rozpoznaniem bada. To, co odpisuj, jest tylko czstk tego, co mi si uwiadomio. W tej chwili staram si przede wszystkim rzecz ca ustawi. Twoje przekonanie, e jest nowotwr, nie zostao wprawdzie potwierdzone, ale mona je przyj. Chodzi o to, co dalej robi. I tutaj, Dusiu, pragn Ci, tak jak umiem, zmobilizowa do walki o Twoje zdrowie i ycie. Widzisz, masz za sob straszliwe dowiadczenia Ravensbruck, masz szereg cikich porodw i wyczerpujc prac, ale dopiero co skoczya 40 lat, masz czworo maych dzieci i Andrzeja. Dusiu, jest jeszcze cos wicej - jaka misja czy powoanie, ktre jest rzecz rzadk, jakie szczeglne dowiadczenie czowieka oparte na samo-dowiadczeniu. Chodzi o to, aby tymi wartociami jak najduej suy innym, choby nawet nie w takim zakresie ilociowym, ale tutaj przede wszystkim jako jest wana.
To, co pisz, wypywa z modlitwy. Obowizek walki o ycie i zdrowie nie sprzeciwia si w niczym owemu oddaniu si Panu Bogu do dyspozycji, ktre znajduj jako nut dominujc w Twoim licie. Jeeli wol Bo po wyczerpaniu wszystkich rodkw bdzie co innego, wwczas ta dominujca postawa jest w peni aktualn, przedtem nie. Owszem, jest wrcz niegodna z wol Bo. I prosz Ci przez wszystko, przez co mog Ci prosi, aby w ten sposb podchodzia do caej sprawy.
Bdzie to wane, gdy zajdzie - a jest prawdopodobna - moliwo operacji.
Zdajesz si z gry j odrzuca i przekrela, piszesz: „dowiadczenie medycyny uczy, e czsto zabieg przyspiesza". Prcz tego nie chcesz si przez ten zabieg sta „kalek" i bierzesz pod uwag Andrzeja. Oczywicie, ja nie wiem dokadnie, o jaki zabieg chodzi - myl, e o usunicie nowotworu -ale sdz, e moliwo takiej operacji musi by szczegowo i wnikliwie wzita pod uwag. To zaley od rozpoznania i wskazwek specjalisty. Ale dzisiaj mi jeszcze powiedziano, e taki nowotwr moe by zoperowany, nie zostawiajc adnych ladw. Wobec takiej moliwoci wszystkie inne opory (o ktrych wiem) musz odpa.
Modl si za Ciebie. Zaraz wczoraj rozpoczem tak jak potrafi - a poniewa niewiele potrafi, wic prosz i bd prosi innych. Dzi rano odprawiem Msz w. w tej wanej intencji. I Ty take mdl si nie tylko o cakowite poddanie Bogu, ale take o zdrowie. Pisz - tak jak chciaa - w licie do Mariana. Jestem mu bardzo wdziczny za to, e Ci pomaga w trudnych chwilach. Jest bardzo dobry. Myl, e jednak Andrzej musi si dowiedzie - moe jeszcze nie w tej chwili - moe po 14 bm., ale pozostawianie go poza zasigiem tej sprawy, pozostawianie go w niewiadomoci poza tym, e jest niemoliwe, byoby chyba jak krzywd.
Wczoraj byem bardzo przybity. Dzi po informacji na temat ewentualnoci wyleczenia troch si ocknem. Przede wszystkim jednak trzymam si modlitwy. Bardzo serdecznie cauj Ciebie, Dzieci, Andrzeja. Licz jeszcze na telefony.
PS Przeczytaj ten list Marianowi. Br.



14 XI roda, godz. 19.00

Operacja? A po niej kalectwo - czy tak?
Myl nad decyzj, musiaam powiedzie Andrzejowi. Bardzo paka, ale powiedzia: „To po to, ebymy byli bliej".
Bl teraz ju jest cigy, bez oddechu! Nie opuszcza mnie. Twoja gorca modlitwa prowokuje mnie, modl si, jak umiem. Oddaj swj los w Boe rce, ycie moje i wszystko we mnie!
Podjam decyzj - pan docent jest moim przyjacielem, zgodzi si operowa, pocaowa mnie dwukrotnie w rk i zakl: „Cholerny wiat". Jest wzruszony, wiem, a ja jak gaz. Zdecydowaam. Omawiam z nim sprawy teoretycznie, jak gdyby to nie o mnie mowa, ale o moim pacjencie. W lustrze zobaczyam, jak bardzo schudam przez ostatnie trzy tygodnie.
Obiecali ekstra narkoz - umiechnam si! Pan docent chce operacji jak najszybciej, w poniedziaek. Mam trzy dni!
Jezu, jak si boj. Pod mask spokojnego umiechu boj si operacji, okaleczenia, blu, mierci - wszystkiego! A mego lku nikt nie widzi, widz w lustrze moj umiechnit twarz. Andrzej stoi obok. Nagle staje mi si drogie moje ciao i ycie. Nagle szkoda mi ycia.
Boe, nie prosz o nic szczeglnego, ale we mnie w swoje wite rce... Zmiuj si!

***
A teraz jest noc i czuj si tak strasznie sama i tak strasznie opuszczona, i jestem tak strasznie przeraona. Zegar na wiey teraz bije trzeci.
Wszyscy pi, a ja pacz jak dziecko i jak maa dziewczynka rozmazuj zy kuakiem! Nikt nie widzi moich ez, tylko Ty, o Boe!

16 XI pitek

Przeraenie narasta mimo woli. Coraz trudniej mi to ukry. Prba zaufania losu nie ma ucieczki, jako si z tym godz.
Nigdy z takim wysikiem nie odmawiaam „Ojcze nasz”. Nigdy „bd wola Twoja" nie byo tak trudne!

17 XI sobota

Po badaniach. Czowiek obracany jak rzecz, moje ciao, moje odnalezione ciao, jake brutalnie traktowane. O Boe, czy ci ludzie wiedz, co czyni? Dno upokorzenia - ratowaa mnie tylko myl, e moje ciao jest w Boych rkach, w Boych oczach. Nago bezwzgldna. Brutalne obce rce, oczy obce.
Powiedzieli, e jest jeden procent na sto, e moe to nie rak. Po co tak mwi, chyba lepiej milcze!

18 XI niedziela rano, wita

Soneczny jasny dzie, niebo bez chmurki. Jaki w tym socu porannym pikny ten krakowski Rynek: wiea w socu, korona lni, niebo czyste. Niebo... gdzie jest niebo?

19 XI poniedziaek

Za chwil id do szpitala na operacj. Ten zeszyt zostanie tu. lad, moe to ostatnia kartka?
A w nocy bolao mnie tak, e ju nie wahaam si, wol wszystko ni taki bl! Tylko e operacja nie oznacza koca blu! Bl nieznony przygotowuje czowieka do mierci, czyni j wrcz upragnion, jak wyzwolenie! Bl wanie odbiera yciu ca atrakcyjno, bl uatwia mier.

20 XI wtorek


Onkologia. Jaki straszny jest ten oddzia, opucia mnie caa odwaga i mstwo.
Samotno. Id w t moj samotno, a soce gorce jak w lecie, a mnie zimno - dreszcz!
Ju nie omielam si modli. Te wszystkie rakowate kobiety tutaj modl si gorco o cud zdrowia. Kondukt umierajcych kobiet w zrywie modlitwy o cud, ktry nadej nie moe!
Sam Bg nie moe uzdrowi wszystkich chorych! mier stoi tu. Jestem tu najmodsza, rak jest chorob starych ludzi.
Te stare kobiety s straszne, same o tym nie wiedz, jak s okrutne. Podczas wizyty lekarskiej, gdy lekarz zapyta mnie o dat urodzenia, jedna z nich powiedziaa: „Ja przynajmniej doyam 70 lat". Patrz na mnie zachannie i mj wiek jest im pociech i s rade, e moja operacja bdzie cisza ni ich! Grzej si t myl, pocieszaj si, e nie s w najgorszej sytuacji, bo dzi tu moja jest najgorsza. Wiem, mwi mi to wszystkie spojrzenia caego personelu. Ale ju nie pacz, pakaam w nocy, teraz jestem jak gaz, nawet jestem cyniczna.
Ale te badania. Medycyna odhumanizowana. Przecie rnych bezwzgldnych gestw mogliby mi oszczdzi ludzie bez serca i bez taktu - niby dobrzy lekarze!
A aden z nich nie powie serdecznego ani ciepego sowa. Tak samo pielgniarki, naladuj ostry ton, jak po szkle! Jestem przerzucana jak rzecz, moje ciao - jak obce!
Przerzucaj, obnaaj bezwzgldnie, dotykaj brutalnie, niepotrzebnie, bez ladu delikatnoci. Biedne moje ciao pokrzywdzone, cierpi. Cierpi moja dusza nad tym upokorzeniem ciaa.
Stacja Drogi krzyowej, gdy Chrystus z szat obnaony... Teraz dochodzi do mnie wiadomo, caa prawda tamtego dowiadczenia! Prawda Mki Chrystusowej.
Wlewy, rektoskopie, brutalnie wykonywane. Boli nieludzko, ale bl nikogo nie obchodzi, jest oczywiste, e musi bole, to nie jest ani wane, ani interesujce, e boli. Ich to nie obchodzi. To przecie tylko mnie boli! Bl jest rzecz zwyk, banaln na tym oddziale, c z tego, e mj?! Upokarzajca nago.
Tego nie mona zrozumie, pki si tego nie przeyje, to si musi dowiadczy, eby w peni zrozumie - to dno upokorzenia.
To nie wtedy bya noc! To teraz jest noc! Noc w szpitalu. Teraz wiem, co to samotno, co to gbia, ale teraz te wiem, co to blisko! Weryfikacja znacze!
Zbita, zmiadona... Jutro ostatnie badania, pojutrze zabieg!

22 XI czwartek

Jestem jak uderzona, nie mog siebie odnale. Boj si powiedzie, co si stao, boj si rzecz nazwa po imieniu. Najpierw wracam do wczorajszego dnia - to prostsze. Dzie by straszny: gromada obcych, bezwzgldnych osb, ostatnie przygotowania do zabiegu - znowu traktowanie, jakbym nie bya czowiekiem - i potem ten szok. Badanie ostateczne, ostatnia rektoskopia wykazaa zupenie co innego.

Najpierw zdumiao mnie, e mnie nie boli. Z pocztku mylaam, e dali mi co przeciwblowego, ale wziernik wykaza gadkie pole. Owrzodzenie, ktre wczoraj byo, znikno, nie ma go, zostaa lekko zarowiona po wieym zagojeniu luzwka. Nie mam raka. Nie bdzie adnej operacji, zwenie ustpio, ble zniky, nie boli mnie nic.

Jestem jeszcze w szpitalu, bo lekarka nie moe w to uwierzy. Chc powtrzy badanie. Czy mi si ni?
Nie miem powiedzie, e to cud, odsuwam t myl - boj si jej. Patrz na moje wychudzone ciao z nowym napiciem. Ciao terenem dziaania ducha, Ducha witego. Nie, Boe, ja nie mog o tym tak zwyczajnie myle. Cudowne uzdrowienie - przecie to mnie tak nieprawdopodobnie zobowizuje. Ja nie mog tego przyj. Odsuwam t myl. Ja nie modliam si o zdrowie, to nie ja oprosiam!

Andrzej ody - zamiast rozpada si rakowato, moje ciao zagoio si bez ladu. W tempie po ludzku niemoliwym. Teraz ogarnia mnie znowu lk - ogromny lk przed Bo wszechmoc i przed konsekwencjami Boej mioci. Co bdzie ze mn dalej? Dr caa dreniem duszy. Skd mi to, Panie? Ciao moje nagle staje si dziwnie drogie, bezporednio przynalene do Boga. Powiedziae tak wanie. Panabogowe, nowo narodzone!
C ja mog myle? Zamiast wdzicznoci jest me mnie ten nieopanowany lk. Timor De i - boja Boa. Przecie ja nikomu nie mog powiedzie, e jestem cudownie uzdrowiona, ale mnie to stygmatyzuje na cae ycie!
Boe, daj mi prostot wdzicznoci! Boe, daruj brak wdzicznoci. Boe, nie opuszczaj mnie!

24 XI sobota

Noc - jestem zdrowa, ale zupenie przestaam spa. Noc w noc czekam na ble, ktre nie nadchodz i to mnie przeraa. Gdy Chrystus czyni cuda, ludzie byli przeraeni, teraz to rozumiem, musieli si ba.
Jest mi strasznie ciko, brzmi to jak paradoks. Gdy czekaam na operacj, kalectwo, moe mier, narasta mj niepokj. Tamto byo trudne, ale zrozumiae, to niezrozumiae przeraa - jest ponad pojcie, zburzyo wszystkie moje koncepcje.
Bg robi ze mn co chce - nigdy tak jaskrawo nie czuam swojej zalenoci od Boga. To wszystko, co nas otacza, jest w Jego rkach. Jest we mnie co jak sprzeciw, chc zachowa co swojego. Miaam swj bl, swoj wol poddania, a teraz nie mam nic. Boe, daruj ten brak wdzicznoci i t pych czowiecz! Napenij sob, Boe, moje serce pyszne!
Andrzej nic nie rozumie, mwi: „Ciesz si". A ja nie mog si cieszy - nie dojrzaam do przyjcia cudu! Nie byam gotowa, cud mnie zaskoczy, nie prosiam o cud. Zamiast si cieszy, boj si, boj si „zachannoci" Boej mioci, chc by sob, chc y po swojemu cho troch!
Nie umiem odda wszystkiego. Wydaje mi si, e przez ten Boy gest aski mnie w ogle nie ma! Jestem o tyle, o ile On chce, ebym bya, ale to przecie nonsens, bo i tamto „pierwsze ycie" byo od Niego i przez Niego, dlaczego tego nie widziaam? Dlaczego nie umiaam i nie umiem ycia bra jako daru Boga?!

Jak bd moga zwyczajnie y, jakby si nic nie stao?
Ja ju nie mam ycia. Powinnam dzikowa na klczkach dzie i noc, a ja nie chc wszystkiego zawdzicza Bogu, ja chc co mc sama! O Boe, daruj mi to, co we mnie powstaje. Walcz ze sob, a waciwie to nie ja, to Bg walczy ze mn we mnie! Osaczona przez Boga!
Ale ja nie chc przed Bogiem ucieka, przeciwnie, ja pragn umie kocha, tylko nie wiem, jak to zrobi! Przecie ju tyle razy ratowaa mnie ta sama Rka, ktrej nie miaam nazwa Bo rk! Bg czowieka kocha, mio upraszcza wszystko, tylko e ja nie umiem tak kocha! Modl si tylko tak: „Boe, ktry widzisz wszystko i wszystko znasz, daj, ebym niczego w sobie nie zniszczya".

25 XI niedziela, pnoc

Nie pi - jestem strasznie znuona. Dopiero teraz widz, w jakim napiciu yam. Teraz nie jestem zdolna do adnego wysiku, nie chc pracowa, nie chc wraca do pracy, mam poczucie zupenego wyniszczenia, wygaszenia, nie mog nic. Sama nie mog nic, a boj si tego, co Bg zrobi ze mn!

27 XI wtorek

Uczucie znuenia nie opuszcza mnie, nie chc widzie nikogo. Co si ze mn dzieje, jakby dopiero teraz dochodzio do gosu potne znuenie. Zbyt wiele si stao, zbyt wielka rzecz. Nie mog si odnale!

29 XI czwartek

Mam wraenie, e wszystko we mnie zburzone, nie mog y tak, jakby si nic nie stao, jak przedtem, nie wiem, jak ma wyglda to moje nowe, „darowane" ycie. Uciekam do drobnych, maych spraw, eby o tym nie myle! Znuenie napiciem wielkich przey
Bawi si z dziemi, buduj domki z klockw, ale jest we mnie wewntrzne drenie, co planuje dla mnie Bg? Boj si, chyba to jest po prostu lk!
Chciaabym uciec gdzie na pustyni i jeszcze raz przey to wszystko, ale boj si take wasnych myli!

Jutro imieniny Andrzeja, cieszy si, e jestem w domu. Dlaczego ja nie mog si cieszy?
Nie mog odzyska rwnowagi - uderzona ask nie mog odnale swojego miejsca. Czemu nie piewam hymnu wdzicznoci? A przecie ju wydawao mi si, e co z Boga pojam!
Nie boli mnie ju nic, a jestem caa obolaa. Dusza moja obolaa rzutuje na moje ciao. Ciao jest sabym narzdziem, nie umie utrzyma duszy, samo nie ma mocy, nie istnieje moc fizyczna sama. Podczas fizycznej choroby miaam wiadomo wielkich rzeczy, teraz w odzyskanym zdrowiu nie mog odnale siebie.
Znikna te moja atwo modlitwy. Teraz dopiero widz, jak beztrosko atwo umiaam si modli - teraz, gdy to straciam! Miaam zawsze spowiedzi, teraz to znikno, jest we mnie zamieszenie. Marian powiedzia: „Powiedz mi wszystko". Ale ja nie mam nic do powiedzenia, nie rozumiem, co si stao, i to, co si stao, nie da si uj w adne sowa - jest poza czy ponad sowmi. Jednak w jaki sposb musi si toczy moje ycie. Chciaabym je zatrzyma cho troch dla siebie i wiem, e to si nie da. Chciaabym uciec od wszystkich wanych spraw, nic nie robi, cae moje ycie teraz jest czekaniem.
Czekaniem na list, ktry miaby da odpowied, a list nie nadchodzi. Marian mwi: „Dlaczego nie cieszysz si jak dziecko?". Nie ciesz si, nie mog. Jestem zamieszona w prni.
Ale, jak gdyby nigdy nic, odrobiam wykad dla nauczycieli. Jak atwo mi mwi... Potem brama jak na scenie.
Czego chcesz ode mnie, Panie? Panie! Ja nie mog si tak podda, ja chc by sob!
Boe, gdzie ja jestem sob?

4 XII wtorek noc

Przestaam spa. Zawsze, jak si co dzieje we mnie, nie pi! Poszam na zabaw przedszkolakw z dziemi. W przedszkolu by wity Mikoaj - taczyam z dziemi i to jedno wydao mi si sensowne i realne - radosny miech dzieci. Wszystko inne wydaje mi si nierealne. Czekam.
Boj si wierzy w cud i w nocnej ciszy czekam na znany bl, ale bl nie nadchodzi. Moje ciao, moje dziwne ciao! Odkupione, norwo narodzone!
Ale nie mog si modli, jest we mnie jaka niemono, moe chodzi o to, ebym zrozumiaa, e sama nic, ale to nic nie mog?
Oczyszczenie...
Powtarzam sobie: „Nie jestem sama, nie jestem sama" - i myl ta jest jak rdlana woda!
Sobr - wielkie sprawy, przy ktrych czowiek si nie liczy!
Gdybym moga, jak dziecko, odda si ufnie w Boe rce! Ale nie mog.

5 XII roda

Przyszed list z Lasek, e w moim imieniu odprawili wielk Msz w. dzikczynn w podzikowaniu za cud! Skd one wiedz? Ten list wywoa me mnie reakcj gniewu. Nie chc adnych kontaktom z ludmi. Najpierw musz odnale siebie, do ludzi mam co jakby wstrt!

7 XII pitek
Przyszed Twj list z 26 XI.

List 5
Drodzy moi: Dusiu i Andrzeju:
Pisz z myl o imieninach Andrzeja - 30 bm., czyli w pitek. List ten oczywicie nie dojdzie na czas, ale Andrzeju, wiesz dobrze, e jestem wrd tych, ktrzy skadaj Ci yczenia. Odprawi rano Msz w. ze szczegln myl o Kasi, eby bya zdrowa i eby si dobrze rozwijaa. Skadajmy to w rce Boe. Za tamto, tj. za przywrcenie zdrowia Dusi dzikujemy - obymy umieli tak samo gorco dzikowa, jak umiemy prosi. Wdziczno zawsze w szczeglnie bliski sposb stawia nas wobec Osoby. A poza tym znw ten sam problem: trzeba umie jako t ask uporzdkowa w swoje ycie, powoli odkrywajc coraz gbiej jej znaczenie w caoci ycia i powoania. To jest jakby dalszy cig wdzicznoci lub nawet po prostu jej waciwa gbia i penia. Chyba tak te jest w stosunkach pomidzy ludmi. Powiem Ci, Dusiu (to Ci moe ucieszy), e takie stopniowe uporzdkowanie w ycie tego, co w nim otrzymujemy, jest moe nawet waniejsze od doktoratu. Tobie za, Andrzejku, ycz, aby Ci to pomogo porednio w wykoczeniu doktoratu. Ale to jest tylko czstka moich ycze.
Przy okazji bardzo serdecznie gratuluj mieszkania: wreszcie bdziecie mogli by u siebie z wszystkimi, ktrzy musz by u Was - z wszystkimi i z wszystkim.
Ja tutaj czuj si dobrze. Od paru dni robi si coraz zimniej, dni s adne i zdrowe jak u nas jesieni, ranki chodne. Zawsze mam sporo inicjatywy mylowej - tak ju mam gow - no i te musz stale pracowa nad uporzdkowaniem tego wszystkiego, co odbieram. Pan Bg jest dobry. Bardzo serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam i cauj razem z Dziemi.



Napisae, ebymy umieli tak samo dzikowa, jak prosi, ale ja o swoje zdrowie nie prosiam, nie prosiam o cud. Nie umiaabym uwierzy w cud i nie umiem przey cudu!
Wanie o to chodzi: ja nie umiem przey cudu - dlaczego? Usiuj zrobi analiz. Chyba co si we mnie buntuje przeciwko takiemu „manipulowaniu" mn. I fakt uzdrowienia, zamiast rzuci mnie na kolana z wdzicznoci dla Boga, wzbudzi me mnie bunt.
A piszesz: Trzeba umie t ask uporzdkowa w swoje ycie, powoli odkrywajc coraz gbiej jej znaczenie. Powoli...
Moe tylko powinnam przeczeka siebie.
Boj si tego Boga, ktry uderzy me mnie moc, i cho bya to moc dobra, przecie powsta we mnie lk, ktry przesoni wdziczno. Jestem oguszona tym dowiadczeniem aski. Uderzona... nie wiem, jak to wyrazi.
Cudowne uzdrowienie przeszkadza mi by sob. A moe odkrywa mnie dopiero? Nie wiem, ale ta wiadomo, wicej, to przeycie bezwzgldnej zalenoci od Boga przerazio mnie.

9 XII niedziela

Szam wolno przez nocny Krakw we mgle - nie wida szczegw, tylko zarysy drzew, domw, postaci... Usiowaam si modli do Ducha witego o inny cud - cud dla mojej duszy, ciao odrodzone!
Usiuj zrozumie swj stan. Analiza psychologiczna jest do prosta, musiao nastpi przewartociowanie, bo byam nastawiona na mier poprzedzon kalectwem, bya we mnie heroiczna gotowo znoszenia blu i nieszczcia i nagle to wszystko okazao si niepotrzebne. Moe cierpi zwyczajnie moja pycha?
Teraz yj znowu i trzeba to ycie jako podj. Wydaje mi si, e trzeba inaczej wszystko przewartociowa, a nie umiem. Nie umiem tego przyj i std to zaamanie we mnie.
Boe, daruj, e nie umiem zwyczajnie, jak dziecko, dzikowa. Nie potrafi inaczej. Na razie odsuwam t myl, e to by cud, e jestem cudownie uzdrowiona. atwiej mi tak.
Chowam to na dno duszy i przepraszam za to Boga, ale te pokazuj Mu to, pokazuj siebie...
Ca.

W sprawie mojego uzdrowienia za wstawiennictwem Ojca Pio opublikowano ju nastpujce dokumenty:

List 6

Rzym, 17 XI 1962

Wielebny Ojcze,
prosz o modlitw w intencji czterdziestoletniej matki czterech crek z Krakowa w Polsce (podczas ostatniej wojny przebywaa pi lat w obozie koncentracyjnym w Niemczech), obecnie ciko chorej na raka i bdcej w niebezpieczestwie utraty ycia: aby Bg przez Wstawiennictwo Najwitszej Dziewicy okaza swoje miosierdzie jej samej i jej rodzinie.

w Chrystusie, bardzo zobowizany + Karol Wojtya Biskup Tytularny Ombi Wikariusz Kapitulny Krakowa w Polsce

List 7

Wielebny Ojcze,
kobieta z Krakowa w Polsce, matka czterech crek, dnia 21 listopada, jeszcze przed operacj chirurgiczn niespodziewanie odzyskaa zdrowie. Bogu niech bd dziki. Take Tobie, Wielebny Ojcze, serdecznie dzikuj w imieniu jej wasnym, jej ma i caej rodziny.

w Chrystusie
+ Karol Wojtya
Wikariusz Kapitulny Krakowa
Rzym, 28 XI 1962

/kserokopie listw s w ksice/
.
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 10 Lipiec 2009, 06:33   

.
Fragment III. (z rozdz. 4 „Przetarte cieki”)

Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich



[W rozdziale 4 autorka zamieszcza opis lata 1963 roku i rozwaania na kady dzie od 13 lipca 1963 roku do 14 grudnia 1963 roku. Niej zamieszczam wstp do rozdziau i tylko kilka „rozwaa” – wszystkie przeczyta JP II.. Postaram si zamieci w „Spiarni” wszystkie listy JP II wklejone do ksiki (zaznaczam te listy na niebiesko. tg)]

No i tak pyno dalej ju „wsplne" ycie. W miar monoci wsplna Msza w. rano, zwykle o sidmej, potem praca osobno. Ja w rnych miejscach - peno trudnych ludzkich spraw: klinika, trudna modzie, ekspertyzy sdowe, wykady... Nie sposb wymieni wszystko, no i dom, i dzieci.
Kto zapyta ksidza Tadeusza, jak ja to wszystko mog, ale on odpowiedzia: „To jej wasna tajemnica".
Wieczory spdzalimy czsto razem - rozmowy, refleksje, modlitwy, cudze sprawy, filozofia i czasem krtkie parogodzinne wypady w pobliskie gry do lasu. I teraz ju zawsze wsplne wakacje.

Strumie ycia pynie... Piasek w klepsydrze zsuwa si z cichym szelestem. Dni i godziny, miesice i lata maj swoj miar. Pynie ycie - nieodwoalnie.
Narasta „ksiga ywota", nic nie pozostaje niezapisane, nie zginie, i niczego nie mona potem dooy. Przeszo zamknita klamr czasu zostaje na zawsze nie tylko w pamici, ale w ksidze ywota, w rejestrze niebieskim.

Byo - wic jest.
Byo. Byy te dni bogosawione, noce pod cienkim ptnem namiotu, osonite Boym spojrzeniem, ozocone promieniami soca i Boej aski.
Dni wite, pene modlitwy, zadumy i gbi poznania Boych znacze wiata ludzi i rzeczy - dni oywcze.
Dni odpoczynku, w ktrych regeneroway si siy ciaa i narastay siy ducha.
Dni nasycone radoci, podziwem i wdzicznoci.
Radoci bycia razem.
Podziwem dla pikna wiata.
Wdzicznoci za dar czowieka.
Byy - s zapisane w duszy - i nie tylko, bo ziemia trwa i strumie wody dalej pynie - i soce w tym samym miejscu zachodzi i wschodzi.

Wschodzi i z gry najpierw owietla wierzchoki modrzewi, a potem schodzi niej a na zielon traw! I zachodzi za du k, poza drog, poza grzbiet przeciwlegy i zapada w las.
Jeli bez chmurki, prosto zotoczerwona tarcza zginie za lasem, zostawiajc zotaw powiat na niebie, to jutro bdzie pogoda, a jeli zajdzie za chmur, nie wiadomo, co bdzie.
A jeli krwistoczerwono, tak e zdaje si, e niebo cae ponie, i zdaje si, e las zapali si tym arem, to bdzie wiatr - wiatr z Przeczy Dukielskiej. Niesie pogod i ciepo.
Z tego wanie okna wida zachodzce soce, ju zeszo z rzeki, z ki, z gry i jeszcze jest rbek nad lasem - za chwil zapadnie za ciemny brzeg lasu.
Wracamy tu.
Wracamy dla radoci serca i dla nabrania si ducha.

Noc w lesie
Noce - te noce tam w lesie miay szczegln wymow - cisza w nocy, o ile jest gbsza ni w dzie. S noce bez ksiyca, kiedy rzd drzew wydaje si lit cian i w lesie nie mona odnale przejcia, gdy kady szmer jest nowym znakiem obecnoci ukrytej. I s takie, gdy drobny deszcz uderza W dach namiotu i stwarza szczegln intymno i jakby oddzielenie od wszystkiego. Deszcz staje si muzyk i cian oddzielajc od wiata.
I s noce jasne, ksiycowe, gdy wiat, cay wysrebrzony, nabiera szczeglnego blasku, wszystko lni w tym srebrnym wietle. Woda srebrna, drca, w swoim biegu niby stojca, a wci przemijajca - woda jak ycie ludzkie, ktre chocia truj, to jednak pynie i zmienia si. Niby wszystko to samo, a wszystko inaczej.
W tak ksiycow noc cie rzucony na traw porusza si jakby swoim wasnym rytmem przemijajcych chwil.
Cie.
Cie rysuje lad na ziemi. Cie w nocy jest inny ni w dzie, jakby bardziej nalecy do ziemi, wbija si w ni i wyciska swj lad. Na mokrej ce lad krokw, ktre zgarniaj srebro ze dbe tramy i wskazuj, ktrdy przeszed czowiek.
Cie czowieka!
Cisza nocna piewa cichutko, szmerem kropel rosy spadajcej i pluskiem wodnej fali, okrajcej biay kamie, lekkim trzaskiem gazki pkajcej pod stop. Noc w lesie zamiera w sobie gbi treci, ktrej wypowiedzie si nie da - ani znale odpowiednich sw, ani kolorw zmienionych w srebro.

Ksiyc przyciga jak sia, ktrej oprze si nie mona. Wychodzisz wic przed ten lekki przenony domek i zanurzasz si w cisz jasnej nocy - a dusza piewa, bo musi, bo przelewa si ta tre, ktrej nie wypowiesz.
Puszczyk nagle wyda dwik, ktry straszy, wywouje dreszcz. Puszczyk czy wielki puchacz? Cie rozoonych skrzyde przemkn przez srebrn k - bez szmeru, cichy lot w nieubaganej logice natury i gdzie niedaleko miertelny krzyk. To puchacz upolowa zajca! I noc nagle staje si grona, cho krzyk zamar prawie w tej samej chwili, jak si zjawi.
Sucham tej ciszy, tego krzyku i swego serca.
Nie zliczy tych nocy znaczonych ksiycowym wiatem i bos stop na mikkiej, wilgotnej trawie. Nie zliczy modlitewnych sw i przesuwanych paciorkom raca.
Tak noc milknie czowiek, bo nocna cisza ogarnia moc. Nie moesz jej przerwa, to ona panuje w tym lesie, wic sowa schodz do szeptu, ktry bardziej odczuwasz, ni syszysz.
Serce lasu to wanie nocna cisza, czasem jeszcze may krg wiata latarki, ktry bdzi po znanych ksztatach i czasem jeszcze wdrwka w tym srebrnym lesie wrd drzew, ktre w nocy zmieniaj ksztat, i wrd wody, ktra w nocy otula ciepem zgarnitym przez dzie w promieniach soca.
Rzeka w nocy jest przyjazna - cicha, ciepa woda opywa delikatnie zanurzone ludzkie ciao. Ksiycowe odbicie w wodzie podwaja si, dry na fali, jakby czowiek pomnaa siebie - wod! Niby ciemna, a przewietla, odbija ksiycowy blask i w sobie zatrzymuje.
Woda oczyszczajca - jak u; Jordanie. Brzegi rzeki strome, kamienie zatrzymuj srebrzysty odblask. Nie, nie da si opisa czaru ksiycowej nocy w lesie nad rzek! Stao si to ju programem, tradycj, e spdzamy razem wakacje.
I gdy ju wiadomo, e pjdziemy na wdrwk, ju przychodzi ten dzie, gdy cieg za ciegiem podszywam przecieradekiem piwr, pakuj plecak, paramenty. Kielich trzeba byo odda do pozocenia, bo ju mia wytarte brzegi, teraz lni na nowo. Trampki, piwr, teniswki - nie, on mwi „meszty" (skd to sowo?). Andrzej wybiera ksiki, zawsze bierzemy rne do czytania. Plecak gotowy czeka, bo jeszcze do ostatniej chwili godzina odjazdu nieznana. Trzeba ustali miejsce spotkania i tras, dokd teraz pjdziemy. Plecaki ich cikie, ja ledwo je podnosz - to przez te ksiki.
Buty gumowe doszy potem, gdy ju byo wiadomo, gdzie bdziemy, i e trzeba bdzie stale przechodzi przez rzek. Woda Jana, cikie flaszki.
Mj plecak may, wszystkie ciary nios oni. Natomiast jedzenie, maszynka to osobno, w granatowym worku, nosi Andrzej. Cz jedzenia kupimy po drodze.
„Kaapucia" - nasz wartburg. Jak zwykle w stron Bieszczad.
No i biwaki.

Raz na Jasieniu spotkalimy na czce kosiarza. Brat jak zawsze zaczepi go dobrym sowem: Szcz Boe. A chop przerwa prac, opar si na stylisku kosy i kiwajc gow, odpowiedzia: „Daj Boe", ale doda: „Panoczku, a za jakie grzechy wy takie toboy targacie i tego malukiego (to mnie) ze sob wczycie?".
Tak imponujco wyglday te plecaki, bo i piwory, i nadymaki, i zawsze ksiki. Ksiki byy starannie wybierane, bo na biwaku byy godziny czytania. Ile ksiek przeczytalimy razem! I co to byo za czytanie... Ja byam lektorem. Czytaam gono jedn ksik, a on w tym samym czasie oczami czyta drug - obie potem pamita. Czytaam tak przez te wszystkie lata! Czytaam i pisaam - krtkie notatki o tym, co si dziao, dusze o omamianych problemach.
Te biwaki byy dla nas zawsze rekolekcjami i „adowaniem akumulatorom;". Daway mi si do podejmowania ilu i jak bardzo nieraz trudnych spraw - wasnych i cudzych.

Z wycieczki na Prehyb, w ktrej nie braam udziau, przysa dla mnie tak modlitw:

Boe mj - teraz bardziej
ni kiedykolwiek dotd jestem przed Tob.
Jestem przed Tob wci.
Dotychczas bardziej byam w sobie
i widziaam siebie. Teraz pozwalasz
mi niejako zagubi siebie - jakbym
przestawaa istnie, przestawaa by
t, ktra dotd bya. Nie umiem
spotka si z Tob w sobie.
A dopki musz si gubi w mroku
mojej wasnej istoty, trzymaj
mnie za rk jak Twoje dziecko,
daj mi, bym zrozumiaa
Ciebie i Twoje dziaanie rwnie
przez ludzi, ktrych mi dae na mojej drodze.
Prosz Ci, abym nigdy nie tracia
nadziei w Ciebie i nie poddawaa si rozpaczy.
Prosz ci, bym umiaa si poddawa
Twemu kierownictwu.
Prosz Ci, abym moga spaci
w peni dug z mojego ycia
w tych zadaniach, ktre mi stawiasz,
w ludziach, ktrzy potrzebuj mej pomocy.
Chc speni w caej rozcigoci
me powoanie yciowe. Pragn
do niego na nowo dorosn, abym
to wszystko, co zawsze czyniam
z przekonaniem, e to mj obowizek,
moga czyni jeszcze lepiej,
z peniejszym oddaniem - a przy tym
z wielk prostot i gbokim spokojem.
Bagam Ci o spokj duszy i uczu
oraz o siy ciau potrzebne.
Pozwl mi by oparciem dla Andrzeja
i dobrze wychowa dzieci. Przebacz mi
winy moje, oczy ca moj istot
i poprowad drog, na ktrej
Ty zawsze bdziesz.

Amen.

Prehyba, 13 II 1963



Lato 1963

Wyjechalimy w deszczu, ale auto trzeba zostawi. Wyszlimy. Pocztkowo deszcz niegrony, ale narasta. Najpierw droga przez wie. Chwil stoimy pod jakim krzakiem, ale zbyt mocno pada, wic jednak wstpujemy do najbliszej chaty. Gospodyni gocinnie otwiera „bia izb", czstuje mlekiem.
Tak zawsze bywao, jeli zaczepilimy o jak chat. Ludzie na wsi gocinni, serdeczni. Pijemy mleko, a gospodyni opowiada - wzdycha. Wanie niedawno nagle umar jej m. Mwi zdanie, ktre staje si potem tematem rozmyla: „Nie mog powiedzie, eby by dobry, nie by dobry, ale to nie sztuka kocha dobrego". No i wanie rozwija si ten wtek... Mio.
Jak j wyrazi? Mnogo sw moe nie tylko jej nie wyrazi, ale wrcz spyci, bo wszystkie sowa czego nie dopowiadaj, a nawet nieraz zmieniaj tre, ktra sama w sobie jest niewymowna, gdy te najgbsze treci s poza sowami. Jake mona sowem wypowiedzie gbi? Czowiek mwi nieraz „kocham" i zawsze moe to znaczy co innego. Jeeli jest prawdziwa mio, to stale ronie i dzi jest jej wicej ni wczoraj, wic trzeba przyj tak wiadomo, e jeli kocham tak bardzo, tak najbardziej, to jest to zawsze w stadium wzrastania, stawania si. Mio prawdziwa jest procesem, narasta i pragnie narasta, nigdy nie ma do. Prawidowe odczucie to jest: „chc kocha coraz wicej, pragn!".
Jaki jest profil tej ludzkiej mioci? Jeli czowiek myli „kocham", to jest jeszcze mao. Dopiero, gdy to drugie „ja" powie to samo: „kocham ciebie", wtedy mio si dopenia, wzbogaca, porywa sob, rozszerza dusz ludzk i jakby rodzi nowego czowieka.
Do tego wzrostu mio ludzka potrzebuje jednak zakorzenienia m Bogu. O tyle ronie, o ile nie sprzeciwia si Jemu. Ludzka mio ma tylko wtedy si twrcz, gdy jest czysta, bezgrzeszna, caa zanurzona w Nim. Mio ludzka jest uczestnictwem w tej Boej i wtedy tylko owocuje, gdy nie traci z Nim kontaktu.

Ut placeat Tibi, Domine Deus.
Aby podobaa si Tobie, Panie Boe.
Mio jest ponad reakcj serca. Jeeli serce steruje ku podaniu, mio musi serce opanowa. Mio jest w czowieku gbiej zakorzeniona ni reakcje uczuciowe. Uczucia mog by wrcz przeciwko mioci, te uczucia nazywane „miosne". Jake atwo o pomyk!
Serce musi by poddane pewnej dyscyplinie. Kocha czowieka to znaczy kocha jego powoanie, a powoaniem czowieka jest zawsze wito, wic mio prawdziwa w adnym odcieniu nie moe wystpowa przeciwko witoci, a wic przeciwko czystoci, jest zdolna do ofiary, do powicenia.
Miar bliskoci jest akceptacja powoania. Jeeli rozumiesz powoanie tej kochanej osoby, to si do niej zbliasz przez realizacj losu.
Mio nie narzuca, ale idzie za...
I na kocu codzienne wezwanie: „Matko Piknej Mioci, naucz nas kocha".
Ale w kocu przestao pada, cho byo wszdzie mokro. Rozbilimy namioty w wysokiej, mokrej trawie i w nocy znowu padao. A nawet przesza burza bokiem, ale syszelimy grzmoty.

Rano dalej padao. Msza w. musiaa by w namiocie. Wypogodzio si wreszcie na tyle, e zdecydowalimy si i dalej. Namioty zwinlimy mokre.
Idziemy lasem, dochodzimy do miejsca, skd w dole wida wie. Andrzej skoczy do wsi co kupi, ale wrci z niczym, bo sklep zamknity.
Idziemy na szczyt, stoi stary triangu, ale deski tak zmurszae, e nie da si qej. Za to pod nim peno poziomek, ktre mnie zatrzymuj.
Musimy jednak znale miejsce na biwak. Na stoku trafiamy na szerok, rozjedon traktorem gliniast drog, oblepia nam buty lepk mazi! Droga staje si uciliwa. Wychodzimy na k, trawy ponad moj gow, podoe wilgotne, nie nadaje si na biwak. Zawracamy i decydujemy si i przez las w przeciwnym kierunku. W lesie jakie kobiety zbieraj jagody, rzucaj wesoe uwagi w kierunku moich panw. Wesoe zaczepki.
No, ale wreszcie jest sucha czka nad strumykiem. Na skraju czki wysoka sosna. Tu zostaniemy. Ten biwak nazwaam poziomkowym. Zostalimy tam dwa dni. To ja nie chciaam opuci tych poziomek, ktre rosy na brzegu ki.

13 lipca 1963

Znalazam niedaleko wielki zwalony pie, a obok dwa tak wielkie prawdziwki, zdrowiutekie, jakich jeszcze nigdy dotd nie znalazam. Wystarczyy nam na zup!
Wyszo gorce soce, wspaniay dzie, niebo „jak rybie oko". Ale po poudniu nagle nie wiadomo skd czarne chmury. Nie byo wiatru i burza, piorunu, ale prawie bez deszczu. Par kropli spado, a burza przetoczya si dalej bokiem i znowu wyszo soce.
Poszlimy wyej, stawiajc namioty na odsonitym, widokowym miejscu, podziwia zachd soca. Podziw dla pikna natury by waciwie zawsze podziwem, hymnem pochwalnym dla Stwrcy.

14 VII

Zostalimy w tym samym miejscu. Msza w. bya pod t wysok sosn. To ja ustawiam otarz z plecakw i ozdabiam kwiatami, ja jestem „ministrantem" na wycieczce, umiem skada ornat tak, eby si nie pognit w plecaku!
Zrobio si tak gorco, e nie ruszamy, a przejd najgortsze godziny. Czytam Kubiaka.

15 VII

Msza w. jak wczoraj w tym samym miejscu. Zostajemy do obiadu. Andrzej gotuje, ja zbieram ostatni deser - poziomki. Brat jak zawsze modli si i po obiedzie ruszamy.
Idziemy gr przez szerokie pole. Rozlegy widok. Potem przez wysokie trawy niekoszonej ki i wchodzimy w las. Dochodzimy a do Regietowa, za nim znajdujemy spokojn k. Ale ju robi si ciemno, gdy rozbijamy namioty.

16 VII

Rano idziemy na spacer na Rotund. Znalazam tak grup wierkw, rosncych wkoo jak kaplica. Tam ustawiam otarz. Ale podczas Mszy w. okazao si, e zabrako cienia i wanie na celebransa wiecio gorce soce. Upa, wic zeszlimy na d do potoku.
Zrobiam tam na potoku i zatrzymaam wod. Jeszcze pogbiam dno, wrzucajc troch kamieni. Dao si wykpa, ochodzi. Potem by jeszcze czas na czytanie Conrada.

17 VII

Msza w. pod tymi samymi wierkami, ale tym razem nie na rodku tej „lenej kaplicy", ale pod drzewem w cieniu. Jest upa.
Moje „jeziorko" przydaje si. Potem robimy spacer w stron granicy. Wracamy ponurym, ciemnym lasem.

18 VII

Msz w. odprawiamy wczeniej, eby byo chodniej, bo upa mczcy. Po Mszy w., jeszcze w cieniu tych drzew, koczymy Conrada. Po obiedzie robimy spacer „rozpoznawczy", eby znale dalsz drog. Wieczorem ognisko, piewamy. „Echo pieni niesie...".

19 VII

Pobudka o sidmej. Wymarsz o smej. Upa. Po drodze kusz mnie poziomki i olbrzymie, sodkie maliny. Moi panowie lubi lene owoce. Schodzimy w d, u; stron Wysowej i tu lesie odprawiamy Msz w. Zrywa si wiatr, grzmi. Gdy wracamy, z nami idzie burza. Wracamy - Nowy Scz i Krakw.
Zawsze mi smutno, gdy koczy si biwak. S to dni naszej radoci, odpoczynku. Dni darowane, uprzywilejowane.

Tego roku 1963 nie da si zapomnie z rnych przyczyn. Dalszy cig wakacji, sierpie, by dla mnie przedueniem „beskidzkich rekolekcji" - tak nazywaam nasze wsplne wdrwki. Jak on wraca do zaj (zawsze uwaa, e ma prawo tylko do miesica wakacji i 15 VIII podejmowa prac. My mielimy jeszcze miesic (w klinice miaam, jako pracownik naukowy, 6 tygodni urlopu). Pojechaam z dziemi do Rokicin i tam prowadziam notatki na jego zlecenie wedug podyktowanych mi tematw.
Dostaam taki wanie list z tematami po acinie, na kady dzie zadanie... Zadanie dla duszy, w trosce o dusz. Pisaam moje myli-rozwaania.
(Poniej list od Karola Wojtyy, ktry zamieciam ju wczeniej w fragmencie I. – dopisek tg)


+ Moja Droga Dusiu
Drogi mj Andrzeju:
Jeszcze raz bardzo dzikuj za wycieczk, ktr uwaam za udan „pod kadym wzgldem", (jeli tak mona powiedzie o jakiejkolwiek ludzkiej sprawie czy imprezie).
Mylaem te wiele razy, e wycieczka ta bya dobrze przygotowana w cigu kilku lat.
Wszystkie sprawy ludzkie musz mie swoj dojrzao - t, o ktr w nich wanie chodzi - aby mogy dawa owoce - te, o ktre wanie chodzi. Za owoce za zawsze trzeba dzikowa Panu Bogu. Moi kochani, jestem teraz na wodzie. Zaczo si od pogody zupenie innej ni nasza, ale wyranie idzie ku lepszemu. Bardzo Was serdecznie cauj i ycz bogo¬sawiestwa Boego dla Dusi, Andrzeja i Dzieci.
KW


25 VIII niedziela, 1963

Dzi modlitwa zmczya mnie, waciwie nie miaam pojcia, e mona si zmczy tak bardzo napiciem modlitwy. Rozmylaam o Opatrznoci - co to znaczy i co z tego wynika. Jeeli jest Opatrzno Boga, ktry na wszystko „ma oko", to czowiek niejako niepotrzebnie zuywa siebie w napiciach i troskach, ktre mgby, miaby prawo zostawi Bogu samemu, jeeli miaby do ufnoci.
Musiaam myle o ufnoci i o potrzebie modlitwy o ufno. Nie jest atwo naprawd cakowicie zamierzy Bogu swj los i wszystko. Opatrzno - to znaczy praktyczna mio, ktra wchodzi w szczegy naszego ycia. Ale jak to wyporodkowa, eby nie sta si biernym, a rwnoczenie nie krci si koo spraw, ktre i tak maj swoje rozwizanie. Trzeba to wci pokazywa Bogu, eby On sam rzdzi nami i naszym dziaaniem.
Narzdzie Boga samego w dziele zbawienia - to przecie jest czowiek!

Godz. 12.00 - Angelus.
Kada godzina nasuwa mi teraz modlitw - kada chwila dnia, a wic ycia.

[Rokiciny 1963, orygina w zeszycie, napisany owkiem]


+ Kochana Dusiu,
Zabraem to wszystko na rekolekcje, przeczytaem po raz drugi, porobiem znaczki na marginesach. Myl, e jest to wszystko skorowidz ogromnych zmian. Nowa wiadomo i jaka nowa osobowo rodzca si z modlitwy, a dalej jeszcze z aski. Masz bardzo duo dobrej woli i bardzo duo wiata. Ciesz si, e to wszystko mogo stanowi take jak czstk moich rekolekcji.
Br.


Skoczyy si wakacje. Wrciam do pracy, ale dalej cignam moje rozwaania i pisaam, bo ju to weszo w plan mego dnia. Codzienne rozmylania i tak nazwaabym ten tekst dalszy, o ktrym on napisa do mnie taki list...




1 XII 1963
+ Droga Dusiu!
Ostatni list zawiera dobre wiadomoci, gdy chodzi o sprawy wewntrzne - stale s dobre, gdy chodzi o stan zdrowia Twojego i Dzieci - lepiej ni przedtem. Co do tych wnioskw i zada, jakie wynikaj dla Ciebie z kadego rozmylania, to notuj, ale rwnoczenie strze si zapieszenia i zagonienia „od wewntrz". „W cierpliwoci waszej posidziecie dusze wasze" - to raz, a prcz tego struktura ycia duchowego jest taka, e jedno w nim ksztatuje si i rozwizuje przez drugie. Wanie dlatego „w cierpliwoci waszej...". Andrzejowi dzikuj, e si dopisuje do kadego listu - a prcz tego do ycze telegraficznych chc mu dopisa yczenia listowne. ycz Ci nie tylko doktoratu, ale gbokiego rozumienia ycia i tego stosunku do wartoci, dziki ktremu atwo nam si porozumie.
Prcz tego ycz Ci, by by dobrym mem i ojcem - co z biegiem czasu musi oznacza coraz to co innego.
A teraz jeszcze troch tematw do medytacji (...)
(lematy po acinie)
Chyba wystarczy na razie. Reszta w Krakowie. Serdecznie pozdrawiam Was cauj i Bogu polecam.
Br.



+ Kochana moja Dusiu!
Nosiem ten list w kieszeni kilka dni i przeczytaem go kilka razy. Porobiem te na marginesie znaczki i uwagi i w tej formie Ci go odsyam. Pokrtce te napisz, co myl. Stosunek do Pana Boga. Kiedy czytam, co w licie, myl, e z poytkiem byaby teraz dla Ciebie lektura niektrych fragmentw w. Jana od Krzya. Zwaszcza kobiety, ktre tak bardzo tkwi w wiecie „czu", przeywaj bolenie (jako „noc") brak tyche czu w obcowaniu z Bogiem. I jest to dla nich dotkliw prb i wielk ofiar. Ale wanie na tej drodze, przez tak „noc" gruntuje si ich wiara, a take nadzieja (zaufanie do Boga) i mio. W okresie bowiem przey, w fazie odczuwania, dusza przywizuje si bardziej do tego, co przeywa ni do Boga samego. Przywizuje si nawet niewiadomie. Tymczasem wiara, nadzieja i mio skierowuje nas do Boga samego, a nie do przeycia i odczuwania tego Boga.
To jest chyba istotne. Argumentacja „z tsknoty" jest nieistotna i pomocnicza. Odniesienie do czowieka nie moe by penym obrazem stosunku do Boga. Wszystkie analogie si urywaj. Cauj Ci serdecznie.
Brat

.
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 14 Lipiec 2009, 19:31   

.
Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich


Fragment IV (z rozdziau 5 „Rozmylania”)
(rozdz. 5 zawiera rozmylania pisane dla Brata w latach 1964-1966)


17 1 1964 pitek

W. Ptawska: Rozmylania moje zawieraj notatki pisane dla Brata:

Powiedziae: Drog do Boga kadego z nas jest tylko Pan Jezus. Podczas Mszy w. zrozumiaam, e ten nieodwoalny ukad Bg - czowiek istnieje zawsze. Czowiek jest stworzeniem, a On Stwrc i ostatecznym rozrachunku czowiek zawsze przynaley do Boga, czy chce, czy nie i czy wie o tym, czy nie!
Pokazae Boga od takiej strony, o ktrej nie mylaam od lat. Boga, ktremu zaley na czowieku, ktry po prostu kocha! I z tego wyrasta moja ufno - Boe kochajce rce s blisko czowieka. Zawsze trzeba UJ to mierzy i cieszy si tym; ale te trzeba to czowiekowi pokaza - i to jest rola kapana!
Mona jak Piotr chodzi po wodzie... ale trzeba zachowa t wielk ufno, o ktr wanie trzeba si modli!
Kady czowiek jest wasnoci Boga, ale przez t przynaleno nie traci siebie, ale przeciwnie - siebie realizuje tu peni. Boa przynaleno i, co wicej, podobiestwo. Prymat duszy nad ciaem - ciao jest wite! Teologia ciaa!
Tak, ale jest kto, kto utrudnia rozumienie, a moe nie tyle rozumienie, ile realizowanie witoci.
Spytaam kiedy ksidza profesora lgnca Ryckiego, jak daleko szatan ma dostp do czowieka? Powiedzia, e szatan nie ma wadzy nad wol ludzk.

Czytam Ksig Hioba, ale nie rozumiem.

Pene zaufanie jest gbiej ni jego odczucie. Czowiek w swoim wntrzu ma co, co chyba jest odczuciem samej duszy, takiej odartej ze wszystkiego - i po¬czucie nicoci, i sabo nie oddala czowieka od Boga, bo wanie dla tej saboci ludzkiej Bg da Swego Syna, eby wypeni wntrze czowieka!

Trzeba tylko to o sobie wiedzie, o tej gotowoci do grzechu, do saboci, i pilnowa jednej rzeczy - wiadomoci obecnoci Boga! Czowiek sam nie moe si wyrwa z tej saboci, nie moe sam siebie zwyciy, ale wanie Pan Bg moe u; nim wszystko. I nagle widz, e Pan Bg jest mi „potrzebny" do „bycia sob". Czowiek siebie rozbija, nie wiem, czy z udziaem szatana, czy bez niego, sam, a Bg go ocala i scala.

Ignac mwi, e jedynym wyjciem jest modlitwa, ale powiedzia te o chrzcie. Przy chrzcie bliniakw mylaam o tym te, ale teraz inaczej widz tajemnic chrztu witego!
Jestem ochrzczona, to znaczy Pan Bg sam uzna mnie za swoje dziecko! Wczona w Koci, to znaczy w Niego, w krg Jego dziaania. Chrzest to jest oddanie duszy ludzkiej, caego czowieka Bogu. Ochrzczony ma prost drog do Pana Boga w promieniu Jego aski poprzez wszystkie sakramenty. Tu si zaczyna ycie czowieka w orbicie Boej. Czowiek powinien zawsze dzikowa za ask chrztu witego. Czowiek jakby rozpuszczony ask, ktr ma do dys¬pozycji, nie dzikuje za ni, przyjmuje ask jako co, co mu si naley!
Teraz rozumiem znaczenie „Milenium"!
Modlitwa jest broni przeciwko szatanowi, ktry koo nas kry!

8 III ingres (po mierci abp. Baziaha)

Bulla papieska! Stalimy u; tym tumie na Wawelu, a Ty w tym stroju, w tej wityni, ktra pamita wieki!
A potem przemawiae. W miar Twych sw rosa we mnie wiadomo. Powiedziae wobec tych tumw: Urodziem si na nowo! Mwie o sobie i o nowym wiecie. I tam na Wawelu wyjanio mi si, co to jest ten „nowy wiat" - wiat ducha; czy raczej trzeba powiedzie: „Z Ducha". Twoja mowa wywoywaa wizj tego nowego wiata - i ta sceneria, ten Wawel, ta katedra, w ktrej mieszka tradycja i w ktrej jest zaklta przeszo i teraniejszo przeszoci! Miaam wraenie, e wywoujesz duchy, nagle wiat zapeni si duchami - aktualny, rzeczywisty wiat! Ten tu otaczajcy nas. Stao si tak jakby pod wpywem Twoich sw przestaa istnie granica czasu i ycia, poczuam si w krgu czego wielkiego, w obecnoci Boga samego, ktry nie tylko jest, ale daje ycie!
Miaam wraenie, e dotykam rzeczy niedotykalnych, wydawao si, e przywoae dusze tych wszystkich tam spoczywajcych - orszak wielkich duchw, gigantw historii!
Wizja a przeraajca niezwykoci, ale wydao mi si, e moe dopiero pierwszy raz w peni rozumiem, co znaczy „zwyciy mier", „niemiertelny" i „wiecznie ywy" - i poczuam si jako w tajemniczy sposb zjednoczona z tymi wszystkimi, co umarli, wczona w nurt tych dziejw i zrozumiaam, co to jest „witych obcowanie", i zrozumiaam to, co mwie kiedy tam w lesie, pretiosa mors sanctorum - droga jest mier witych, cig nieprzerwany ycia innego, nowego! Pojam, e dopiero to jest ycie prawdziwe i powstao we mnie przekonanie, e jestem w ten nurt prawdziwego ycia wczona. Nowa rado i nowa wdziczno!

Wdziczno za to „urodzenie". Powiedziae, e Koci-Matka ciebie urodzia i dotaro do mnie waciwe pojcie „Kocioa". Oczywicie nieraz syszaam, jak ksia mwili „Koci - matka nasza", ale to istotne znaczenie, „matka ducha ludzkiego", nie byo dla mnie tak oczywiste, jak teraz si stao. Braam w siebie te soma i t wielk tre, stojc w rozwietlonej katedrze. Poczuam si bliska Tobie byskiem zrozumienia Boych spraw na ziemi. Niewidzialne wizy!

I zarazem zrozumiaam Twoje powiedzenie, e mio musi by wolna; zrozumiaam zwizanie, wizy i wolno w tej samej chwili - wolno duszy, blisko przedziwna i oddalenie - i te wielkie sprawy, ktre zabieraj, a zarazem dlatego wanie daj czowiekowi. Arcypasterz, dar dla ludzi, „dusz swoj daje za owce swoje".
I z tego nowego wiata powstaa we mnie gorca modlitwa o to, by nastpi cud narodzenia, nowego narodzenia tych wszystkich ludzi Tobie dzi oddanych pod opiek!

Zawsze dotd mwie o Bogu. Tu dzi mwie o sobie, ale to o Tobie byo te o Bogu w sposb szczeglnie przejmujcy, docierajcy do dna duszy. Rozumiaam kade sowo i miaam to poczucie, e przeywam to wanie rodzenie z ducha!
Ale zarazem niemal przerazia mnie wiadomo, jak wielka odpowiedzialno spada teraz na Ciebie - odpowiedzialno za tych wszystkich ludzi! Nagle mnie to tak przerazio tym ciarem, e poczuam niepokj, ale wanie wtedy powiedziae o ufnoci i wyznae tym tumom, tym obcym ludziom nie tylko, e ufasz ufnoci a niezrozumia - ale, co wicej, wyznae, e kochasz Boga i std pochodzi ta ufno. I to, co mwie, nie da si zapomnie!

To wyznanie, to wiadectwo byo takie, e stao si oczywiste, e Bg taki, jakim Go pokazujesz, niejako musi by kochany, e musisz Go kocha, bo jest tak porywajcy, godny wszelkiej mioci - mwie to z samego dna duszy!
Wielkie wyznanie!

Mwie niby proste fakty, daty, a przecie odkrywae tajemnice Twojego kapastwa. Mwie to tym niby obcym ludziom - i ja sobie uwiadomiam, e tych wszystkich ludzi podejmujesz z ca ogromn odpowiedzialnoci, bierzesz ich jak „skarb", jak swoje „owce" i mwisz im to, co si naprawd stao. Potem mwie o wsplnocie i wspodpowiedzialnoci, i o wspdziaaniu. Kiedy powiedziae do mnie: Dziecko mojej duszy, urodzone - to wanie przeywaam w tej wielkiej chwili na Wawelu i to zostao we mnie na zawsze!


17 V 1964

Kochana Dusiu,
Wielkie jest dzisiaj wito i mio Boa rozlana jest w sercach naszych przez Ducha witego, ktry jest nam dany.
Ta mio jest rdem i podstaw wszelkiej mioci, ktr musi czowiek tworzy z trudem, ale niech si trudu nie lka.
Br.
n. wpadnijcie dzi wieczorem


Biegy dni za dniami - do podobne, pene pracy, nieraz narastao zmczenie. Czekalimy wakacji, oddechu, nabrania si. No i przyszed czas - wreszcie.


Niedziela
Popiech pakowania - cigle za mao czasu, ale wreszcie jedziemy. Szosa - inaczej wyglda ni wtedy, gdy si maszeruje, jak szybko przemykaj ludzie obok - waciwie dokd jedziemy? Skrcamy z szosy na boczn, wyboist drog, na „koniec wiata"!
Biwak. Zielony uczek maszeruje po kamieniach nad mod. Woda za maa, eby si kpa, ale jest chodna, orzewiajca! I las pikny!

Poniedziaek
Ranek pochmurny, bdzie padao? Msza w. na stoku gry, niedaleko zaszlimy!
Godzina 14.00, zrobio si wspaniae soce! Rozbijamy biwak „byle gdzie", pod wielk czarn sosn, ktrej gazie s wysoko na niebie, a pie tu przy nas goy i taki dziwnie pokrcony. Dokoa peno maych jodeek, byszcz w socu dwukolorowe gazki.
Ciemna ziele starych gazi otoczona wie jasnoci modych, u; dole strumyk. Po tej stronie, gdzie stany namioty, brzeg stromy, a z drugiej strony jar bocznego strumyka, ktry szemrze cicho; woda spada po kamykach, moda jak zawsze w grach czysta i zimna! Pisz o niej „jak kryszta".

Namioty ustawiam ja, wrd wielkich paproci. Pachn tak ostro, ukadajc si pod podog! Cisza. Ale cisza w lesie wcale nie jest cicha - jest mnstwo dwikw. Najgoniej szumi te na tle nieba wysokie szczyty drzew, gwnie jode. Wida, jak koysz si gazie, tam wysoko - tu niej nie rusza si nic, ale ten szum z gry przychodzi falami, narasta, a potem znowu cichnie. Tu niej koo nas brzcz bki, kr buczc, czasem ktry przysiadzie na chwil ze swoim to-prkowanym brzuszkiem - i potem odlatuje jak akord bbna w muzyce lenej.

Pod nami strumyk. Te sycha, kilka tonw - te gone, pojedyncze z prawej strony dochodzce, to ta maleka siklawa, woda spada na kamyki. Ten dwik z lewej strony to woda miksza, przemykajca si midzy kamieniami - pluszcze. Cisza pena dwikw, a ziele pena barw! I cisza, i ziele wchodz do serca. Cichnie wszystko zamknite w nim!
Ale noc jeszcze niespokojna - uciszona myl Tu solus constituisti me! - Ty sam mnie utworzye!
Wieczr - kompleta i blisko Boga. Penia zaufania.

Wtorek
Ranek bezwietrzny, las cichy. Z daleka gwide chopak - to ten, co wczoraj przechodzi z psem, „wsiowy bajdok".
Msza w. w niskich krzakach, jedna gazka pochylona nad otarzem, powyej cie starych drzew. Ziemia pachnie wieoci i wilgoci. Potem wdrujemy, szukajc miejsca na biwak.
Sama si dziwi, e tak atwo odnale Boga wrd zielonych drzew. To nasze beskidzkie rekolekcje! A moe to Bg odnajduje czowieka?

Co za drzewo! Najgrubsze i najwysze, ale w poowie ucite czy zamane - moe przez burz? A z tego miejsca w gr rosn nowe gazie, licz: trzy, cztery, pi nowych gazi, waciwie ju pni, wycignitych w gr jak ramiona wycignite prosto do nieba – najpierw agodnie wygite, a wyej wyprostowane. Nigdy takiego drzewa nie spotkaam, mona by tam zamieszka midzy konarami! Poniej pie gadki, ju bez bocznych gazi.
Koo mnie na nitce koysze si maleki pajczek - nie mam pojcia, gdzie ta niteczka jest zamieszona, wydaje si, e w niebie, niknie wysoko tu powietrzu. Mae zielone stworzonko koysze si na tej niteczce, zawieszone m prni!

Obok drugie drzewo, take wspaniae, pie te gruby, ale rozoysty. Ten buk zajmuje dla siebie kawa lasu i daje wspaniay cie. Pod nim sucho, licie tak gste, e nieba nie wida! Pie jest szary, a licie jasnozielone. A na ziemi dookoa pnia zeszoroczne, suche licie szeleszcz pod naszymi stopami. Idziemy dalej, waciwie
uciekamy std bokiem pod grk. Andrzej przewrci si pod swoim „bajdoem". Nie moe wej na przecz, no to ja wchodz dwa razy! Najpierw schodzimy w d koo licznej czerwonej cerkiewki, ukrytej w wysokich drzewach, potem przez wie i dalej znowu do gry.

Biwak na stoku, nad strumykiem, pod rozoyst sosn z widokiem na jaowce, nad rzeczk - ale midzy rzeczk a namiotami jeszcze may strumyk. Rozbijamy szybko namioty, bo spada obfita rosa. Jutro bdzie pogoda!

roda
Bya pogoda „jak rybie oko" - soce! Rano opalanie i ksika. Msza w. w leszczynach nad wod, W cieniu, i tam te obiad.
Pod wieczr ruszamy, soce ju ku zachodowi, idziemy drog wypatrzon przez Andrzeja na teren dawnej wsi. Droga liczna, zielona - bezludzie!
Biwak jak marzenie na wysokim brzegu pod kilkoma brzozami, schowana przed wiatem polana, w dole strumie czysty, zimny, z wodospadem. Na polance soce, naprzeciw brzeg wysoki z wysok, nieskoszon traw!

Czwartek
W nocy i rano padao, ale do Mszy w. jest sucho. Namiot nie przecieka. Po poudniu wypogodzio si, spacer i zbieram poziomki!

Pitek
Rano czytanie i, jak zwykle, opalanie na nadymaku. I rozmowa dziwna, gboka, o tajemnicach duszy ludzkiej. Po poudniu spacer w gstwinie i wieczr; al, e koniec!

Sobota
W sobot Msza w. znowu pod brzozami.
Wyruszamy po poudniu, szukamy przejcia na drug stron wwozu - gstwina, potem w d, przez poziomkowy las. W dole widok na rozoon wie. Pod lasem dzieci wystraszone i krowy, ale wdrujemy dalej.
Ostatni biwak pord brzz i bardzo wysokiej trawy. Strumyk may, w dole za leszczynami, w gbokim lesie. adnie tu!

Niedziela
Rano w niedziel wrd tych brzz Msza w., mrwki nie daj mi klcze.
Koniec - al.

Ju jestemy spakowani, idziemy ju tylko do takiej maej czki. Andrzej poszed po samochd i po ciupag, a ja le w trawie i myl - opalam si jeszcze ostatni raz.
Przechodzi jaka kobieta, patrzy na mnie i macha rk: „A niech si tam opalaj, to moja ka!".

Andrzej przyjeda i wracamy do Krakowa. Wakacje skoczone. Jak zawsze pisz swoje rozmylania na bazie tekstw, ktre mi podyktowae.
JP // widziaem [dopisek pod tekstem]

Kochana Dusiu i Drogi Andrzeju,
Mam jeszcze w oczach ostatnie wraenie Krakowa: Wasze dwie postacie zdaje si, e widziaem jeszcze, kiedy szlicie do samochodu. Bardzo serdecznie polecaem Was Bogu. Dziewi dni (nie siedem) wsplnej wdrwki bardzo mnie przybliyo do Was. Ogromnie Warn jestem wdziczny: czuem si doskonale i dni dosownie migay. Myl jednak, e przemijajc, co w nas zostawiay.


Wakacje 1965

Planujemy, jak zawsze, wdrwk; wyjedamy w gry w Beskid, bo to jest nasz tradycj.

18 VII 1965
Rano tempo pracy nuce i niepokojce- wic wyjechalimy pno. Nocleg w szuwarach nad jak rzeczk, nie wiem jak, tu za Grybowem. Pada.


19 VII poniedziaek rano
Zostawilimy samochd m nietnicy u sistr dominikanek, siostry mie. Deszcz pada dalej! Od 11.00 droga przez las w poszukiwaniu biwaku. Andrzej znalaz poziomki i k, ale ka okazaa si mokra.

20 VII wtorek

Nie ruszylimy si - to ja nie chciaam, czuam si le. Msza w. bya pod wielkim, najwikszym wierkiem, nad potokiem nieduym, ale woda w nim czysta. Przestao troch pada i pokazao si nawet soce.

21 VII roda
Msza w. pod tym samym drzewem i pene soce, opalamy si!


20 VII czwartek

Po poudniu ruszylimy w drog. Bdzilimy po lesie penym wielkich modrzewi, bo droga si urwaa i wyszlimy wprost na stok po drugiej stronie nietnicy. Biwak na stoku i namioty stoj krzywo, bo pochyo. Ale za to mnstwo poziomek.

23 VII pitek rano

Msza w. w takim maym leszczynowym gszczu. Kobieta jaka przesza z dzieckiem. Wieczorem wyruszylimy dalej, pojechalimy szybko i daleko, ale za to biwak by pikny jak w bajce i wspaniay potok z wodospadem ze starego mostu, dokoa olbrzymie modrzewie pomieszane z sosnami i wspaniae, wysokie i smuke jaowce. Biwak jak w zaczarowanym lesie!

24 VII sobota rano
Msza w. bya pod olbrzymim wierkiem, dolny konar nisko suy za podstaw dla wody i wina. A potem kpiel w tej czystej wodzie i opalanie, spaliam sobie plecy!


25 VII niedziela

Ruszylimy bardzo wczenie, ale i tak za pno i dzie okaza si trudny, bo za gorcy - i ja zginam w lesie, zbierajc poziomki! A potem to przedzieranie si przez jeyny z cikimi plecakami, no i wreszcie weszlimy „na gra".
Msza w. w takiej jakby kaplicy z suchych wierkw, pod nogami mikkie igliwie!
Nagle zaczo pada, ale prdko przeszo. Droga w d przez bardzo adne zbocze, przez mieszany las a do ki, a na niej rzeka i kpiel. Nad t rzek synna jajecznica i naga ulewa, i ucieczka do wsi. Ja si miej i miej z tego psa, ktry nagle wyskoczy i moi panowie przed nim uciekali, a ja si miaam!
Potem ju padao, gdy odjedalimy do Jurkowa. Wrcilimy do dzieci przez pikny las, ale w deszczu!
Rozstalimy si i mj Brat zostawi mi na nastpny tydzie teksty rozmyla. Zabraam je ze sob i pojechalimy z dziemi w Tatry Sowackie.

26 VII poniedziaek
Gloria (in excelsis) Deo... Chwal (na wysokoci) Bogu...
Jake trudno „gosi chwa Boga", bo przecie nie o sowa chodzi... ale... siebie caego tak ustawi, eby wszystko we mnie gosio Panu chwa.
Jazda - peno, duszno, zniecierpliwienia. Zajechalimy wieczorem na Podbaskie, pada wci...

27 VII wtorek
...et in terra pax hominibus... ...a na ziemi pokj ludziom...
Pokj czowiekowi daje aska. Jake mi brakuje Mszy w. i Ciebie. Jakim jestem kiepskim narzdziem, kiepskim odbiorc aski...
Kiedy powiedziae: Trzeba umie bra. aski jest nadmiar, morze cale... Bra ask. Jak?
W gry nie poszlimy - lao i ucieklimy w dolin Wagu, gdzie byo soce, widoki, muzea i liczne miasteczko pene starych domw - Ruomberok. Na grze koci, od niego rozlegy widok.

Pokj ludziom... Co si ze mn dzieje? Przecie mam wszystkie warunki do spokoju, a chwilami zrywa si we mnie gniew. Mwisz: appetitus irascibilis (Popd gniewliwy)- ale co z tym robi?
Staram si modli, staram si by blisko Boga, a rwnoczenie mam takie poczucie, e to ode mnie nie zaley.
pimy cigle na Podbaskiej, ale gr nie wida.

28 VII roda
...bonae voluntatis... ...dobrej woli...
Powiedziae, e mi nie brakuje dobrej woli, ale ja mam wtpliwoci, przynajmniej w niektrych momentach. Gdy si zoszcz, to mi si wydaje, e mi wanie brak dobrej woli... Co z tego, e chc przedtem i potem? „Dobra wola" to znaczy jakie podporzdkowanie - dobra, pokorna i posuszna, poddana Bogu.
Pogoda troszk lepsza. Poszlimy dolin Koprow a na Zawory i ca Cich - olbrzymia „wyrypa", wrcilimy okoo 24.00. Byo pochmurno i zimno, ale bez deszczu. W drodze w ciszy modliam si. Byo mi atwiej, dzie by „wygrany". Jest mi lepiej.

29 VII czwartek

Poszlimy na Krywa. Niespodziewanie wspaniae soce i widoki, ktre przetrway tylko do naszego powrotu.
Laudamus Te, benedicimus Te... Chwalimy Ci, bogosawimy Ci...
Rozmylaam po drodze - wracaam nieco z tyu z Anusi i powiedziaam jej, co myl. Jest do dua, eby zapamita, moe co zapadnie w ni.
Widok z Krywania nieprawdopodobny, porywa serce, same „laudesy" powstaj w duszy. Gdy bylimy jeszcze na szczycie, zaczy si zbiera pierwsze chmury, zwikszajc rozmaito wrae - odsaniay nagle widoki przedziwne.
Ale wycieczka bya mczca.

30 VII pitek
Nie spaam ca noc, pierwszy raz tutaj. Tak bardzo bola mnie kark. Nic dziwnego, pogoda si skoczya. Od rana leje. Zwijamy obz, uciekamy tu d. Jazda przez szereg miast w pocigu podmiejskim.
Adoramus Te, glorificamus Te... Wielbimy Ci, wysawiamy Ci...
Jak? Jak moe czowiek uwielbia Boga? Jako jest w tym nieudolny. Pomaga ten wspaniay wiat natury, ktry jest drog do Boga. Poprzez pikno atwiej doj do Boga ni przez trud, przynajmniej do adoracji!
Zajechalimy na luksusowe taborisko w Podspadach, a stamtd wrcilimy i Krakowa. Koniec wakacji.

31 VII sobota
Gratias agimus Tibi... Dziki Ci skadamy...
Czy rzeczywicie? Myl, e wanie nie umiemy by wdziczni.
Kiedy posiedziae, e nie chodzi o to, eby okazywa wdziczno, tylko by wdzicznym. Rozumiem to, ale jest mi smutno, e nie umiem Bogu okaza wdzicznoci. Tak mi si wydaje, e wdziczno w jaki sposb musi tkwi w dziaaniu czowieka, inaczej jest „pusta". Musi si jako przejawia, cho oczywicie wiem, e nie o „okazywanie" chodzi, ale o „bycie wdzicznym". To zakada wanie jaki szczeglny sposb bycia, a zatem jednak jakie uczucie wdzicznoci Nie da si inaczej... Moe zreszt bardziej przejawia si ono w intencji ni w s mym sposobie dziaania, bardziej w myli. Powinna przepoi treci myli i dyktowa intencje czynw - waciwie wszystkich czynw, bo jak inaczej?



Rzym 5 X 1965

Moi kochani: Dusiu, Andrzeju!
Dzikuj za ostatni (pierwszy zarazem) list z 20 IX, ktry otrzymaem przed tygodniem. Potem w dniu 28 IX otrzymaem telegram. Bg zapa m pami. Sam wysaem list chyba 19 IX, a ten jest drugi. W licie byy rozmylania na temat ,,Magnificat", dzi sprbujemy znale inny temat. Zawsze bodaj jedno takie zdanie stanowi punkt zaczepienia. Ciesz si z wiadomoci dobrych, z podsumowania wakacyjnego wtku, co daje spokj, z wyrwnania psychicznego i wewntrznego spokoju. Ciesz si rwnie z pewnego obudzenia - powiedzmy - instynktu samozachowawczego, z myli o potrzebie leczenia cho rwnoczenie martwi si Twoim stanem zdrowia i si. Codziennie prosz Pana Boga, aby Ci zachowa to zdrowie i pozwoli speni wszystkie Twoje i Wasze wsplne zadania.
Co do mnie: stosuj si moliwie dokadnie do zalece witaminowych. Pierwsze dni byy okresem adaptacji, teraz ju czuj si cakiem dobrze. Pogoda tutaj jest pikna, nawet poniekd upalna. Zaj duo, wic dni szybko si przesuwaj. Bg zapa za modlitwy i ca duchow pomoc, jak otrzymuj.
Teraz rozmylania - bior znw tekst prosty i atwy do zapamitania: hymn eucharystyczny w. Tomasza z Akwinu (o Najw. Sakramencie): [tematy rozmyla po acinie].
Tu przerywam, dalszy cig rozmylania w nastpnym licie. Tekst zreszt znajduje si w mszale i gdyby by napisany nieczytelnie, tam mona sprawdzi.
Serdecznie pozdrawiam i cauj Was razem z Dziemi



Rzym 25 XI 1965

+ Droga Dusiu i Andrzeju!
Ucieszyem si bardzo yczeniami i dopiskami dzieci, rwnie telefonem.
Dopiero dzi mog si zabra do zestawienia dalszych tematw rozmylania, bo przez dwa tygodnie prawie byo ogromnie duo zaj, a zwaszcza korespondencji. W ogle zaj jest tutaj duo, a moliwych jeszcze wicej. A jednak jest to czas bogosawiony, ktry przeywa si we wzgldnej koncentracji, powiedziabym nawet - kontemplacji gbokich spraw. l ta atmosfera rzutuje na inne dziedziny. Duo mona zrobi refleksj, ycie modlitwy jest uporzdkowane i ujte w ramy poza tym jest na ni do czasu, co nie zawsze si dzieje w Krakowie. Jest te okazja, aby si oderwa i gdzie pojecha w sobot lub niedziel - a we Woszech jest co oglda. Chocia - gdy chodzi o pikno natury - w naszych stronach mamy go duo, a jest przy tym powiedziabym „bardziej gocinne". Tu ju wsz¬dzie cywilizacja, cho gr duo.
Czas biegnie b. szybko. Kady dzie jest wypeniony. Czuj si dobrze. Witamina C ju wyczerpana. Witamina B osamotniona. Duo owocw. Bardzo si ciesz, e „korzonki" troch ustpiy i atwiej jest Ci si rusza. Jeszcze bardziej ciesz si z dbr wewntrznych, z owocw aski - ale to si nie da wyrazi sowami ani napisa. Za tym trzeba i.
Teraz wic - aby za tym i - zestawiam tematy rozmylania na nastp¬ne dni.
[tematy rozmyla po acinie]
Cauj i pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie Andrzeja i Dzieci.
Br.

.
 
 
Abuna Zygmunt
Abuna Zygmunt


Miejscowosc: Aleppo
Wysłany: 15 Lipiec 2009, 08:17   

Tereso , jestem ci bardzo , bardzo wdzieczny za Dobro podzielenia sie z nami tym co takie DOBRE !
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 16 Lipiec 2009, 15:15   

.
Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich

Fragment V




2.II.1967

To konsylium neurochirurgw - dr ucja Czewriska, prof. Adam Kunicki i prof. Jerzy Chorbski – zdecydowao ostatecznie posa mnie na operacje do Ameryki.......

Pan konsul przyj mnie i zada pytanie, dlaczego chc jecha do Ameryki, a ja na to, e wcale nie chc, ale e neurochirurdzy mnie wysyaj „na si" - ja wolaabym nie. Dlaczego tam - i to do Honolulu? Prof. Adam Kunicki powiedzia mi, e wanie tam jest neurochirurg, ktry zajmuje si tylko operowaniem krgosupa szyjnego i opracowa now, bezpieczn metod, anterior approach - operowanie krgosupa od przodu, czego nikt dotd nie robi. W Europie neurochirurdzy rzadko operuj krgosup szyjny, a on cztery razy tygodniowo. Dlatego wanie Honolulu, bo dr Cloiuard tam ma klinik.
A to sowo Honolulu budzi we mnie skojarzenia, bo jak byam tak malutka, e na dalekie wyprawy ojciec mnie wozi na sankach i miao by bardzo, bardzo daleko, to mwi: „Jedziemy do Honolulu".

Kiedy kupowaam bilet w „Locie" panienka w okienku z niedowierzaniem zapytaa: „Gdzie pani chce lecie, do Honolulu?". Wanie tak, do Honolulu. Kupili mi bilet dookoa wiata i mog robi stop, gdzie zechc.
I tak udam si tu t nieprawdopodobn podr - Wiede, Londyn, Pary, Nowy Jork, Honolulu, Rzym itd.

+ Kochana Dusiu!

Zaczam listy na podr. Przeczytaj i powiedz, czy czego jeszcze nie trzeba w nich dopisa - i czy jeszcze do kogo nie trzeba napisa. Jeli chodzi o Stany Zjednoczone, to zwrc si do Matki konsultorki SS Felicjanek. A teraz chc Ci jeszcze powiedzie - niejako dopowiadajc do tego, co ju Ci powiedziaem w pitek: ufam Bogu, ktremu Ciebie i Twoj prb polecam z pokornym baganiem. Jeste tak bardzo potrzebna: Andrzejowi, Dzieciom, Kocioowi, kapanom, maestwom, mnie. Jest nam wszystkim potrzebna Twoja osoba i Twoje zdrowie. Polecam Ci Chrystusowi i powierzam Ci Jego Matce. Poniewa w tym ostatnim punkcie masz jeszcze jakie wewntrzne trudnoci „z sob" - wic chc ten punkt, jeli tak mona powiedzie, uczyni swoim. Moje zawierzenie wzgldem tej Matki te zreszt przyszo stopniowo i przyszo z pewnym trudem. Odesa mnie do Niej Syn. A w. L. de Monfort nauczy mnie, jak bardzo stosunek do Niej tkwi w stosunku do Odkupiciela i do Trjcy Przenajwitszej. Prosz, aby si nie martwia tymi trudnociami. Czyni t Twoj spraw swoj. I ufam. Jeszcze Ci przed wyjazdem dam szkaplerz.
Br.



Modlitwa dla mojej Siostry w Jej chorobie

Boe mj, prosz Ci bardzo o ask potrzebn do penego wykorzystania mojej choroby. Wiele ju razy w yciu cierpiaam, ale nigdy nie czuam, tak jak teraz, e pomidzy cierpieniem a poznaniem Ciebie i mioci istnieje tak bliski zwizek. Wiem, e istnieje - ale nie cakiem pojmuj, m czym polega. I dlatego Ciebie, ktry znasz w caej peni swe stworzenie, bagam o ask owocw mojego cierpienia.
A rwnoczenie prosz Ci o powrt do zdrowia. Chc pracowa dla drugich. chce spenia me obowizki w rodzinie. Daj mi zdrowie, bez ktrego to wszystko jest niemoliwe, a w kadym razie utrudnione.
Dzikuj Ci za to, e mnie prowadzisz, e do mnie co dzie wstpujesz, e dajesz mi coraz lepiej poznawa mio Twoj. I z ca ufnoci oddaj si Tobie jak dziecko Ojcu.



16 IX 1967
+ Droga Dusiu!

Byem na Jasnej Grze take i po to, aeby „przygotowa Ci miejsce". Chyba rozumiesz, co chc wyrazi t przenoni. Widz, e po dugim okresie trudno Ci wej na nowo i znale proporcj spraw, tym bardziej e sprawy te „wal si" na Ciebie na zasadzie zalegoci i oczekiwania. Widz te, e si mczysz - nie tylko fizycznie.
Mylaem nad tym tutaj i w drodze. Mylaem i poniekd staraem si zaantycypowa Twoj obecno i Twoje proby. Bardzo trzeba, aby napicie pomidzy tym, co „musisz", a tym, czego „chcesz", jako si w Tobie zrwnowayo. eby zrwnowayo si poprzez to, co najwaniejsze: tym jest pragnienie czynnego i twrczego uczestnictwa w dziele Chrystusa. To dzieo jest wszdzie - i moliwoci uczestnictwa w nim take. Sens naboestwa k Matki Boe j (i to jest moe naboestwo najgbsze i sens najistotniejszy) jest taki, e Ona pomaga nam uczestniczy w dziele swego Syna i pozwala wszystkim znajdowa waciwe moliwoci tego uczestnictwa.
W tym duchu mylaem o Twoim do Niej naboestwie. Waciwie ju to naboestwo Twoje do Niej jako tak w sobie ustawiam. Szczeglnie uwiadomiem to sobie na Jasnej Grze, dlatego Ci o tym pisz. Bardzo pragn, aby bya zdrowa i miaa jak najwicej si. Ale pragn te, aby uchwycia proporcje wrd rnych Twoich yciowych zada, czyli rnych elementw skadowych Twojego uczestnictwa w dziele Chrystusa. Pragn, eby si nie mczya. eby Ci w tym Matka Boska pomoga.
„Osob i czynem" si nie martw. Niepotrzebnie o tym wspominaem. Ja sam jestem w trakcie dopracowywania waciwej koncepcji, gdy chodzi o „integracj osoby i w czynie". Std „danie" Twoich uwag jest przedwczesne. Przecie nie moesz mi przepisywa caej fizjo- i psychologii czowieka. Przy nowej koncepcji to musi si jako inaczej zarysowa.
Polecam Ci Duchowi witemu, ktrego zawdziczamy Mce i miem Chrystusa.
Br.
PS
Zajd dzi ok. godz. 21.00.



18.X 1968

Na Kanonicznej alarm przeprowadzki (przeprowadzka ks. Kardynaa Karola Wojtyy z Kanonicznej na Franciszkask 3)


Posuwaj si lata - wsplna praca. Prowadz poradni w pokoju, ktry ksidz Kardyna odda mi ze swego apartamentu na ul. Franciszkaskiej. Pracuj obok niego - czasem wchodzi i zamieniamy par sw, czasem wieczorem nagle pan Franciszek Wicher przynosi mi kolacj - „bo ksidz Kardyna kaza, bo pani doktor pracuje cay dzie". Wychodz nieraz o 23.00.
Pracuj, ale staram si nie zaniedbywa rozmyla, ktrych temat zawsze dostaj od Brata - ten sam tekst, omamiamy go razem, a gdy go nie ma, pisz swoje myli, ktre on jak zawsze czyta i robi swoje znaczki.


Jasna Gra, 4 V. 1969

+ Droga Dusiu!

Kiedy napisaem do Ciebie z Jasnej Gry, e chciabym Ci spraw rodziny w szczeglny sposb odda w rce. Dzi chc do tego powrci raz jeszcze. Sprawa rodziny i sprawa maestwa, ktra si w tamtej zawiera i stoi niejako u jej podstaw - zawsze bya w moim widzeniu pierwszoplanowa. Wyrazem tego widzenia staa si „Mio i odpowiedzialno" - ta prba odkrycia i uporzdkowania wartoci, ktra chyba posiada dzi, po Soborze i po Humanae vitae znaczenie bardziej powszechne ni wwczas, kiedy znalaza wyraz w mojej (i Twojej) ksice.
Std ta potrzeba duszpasterstwa rodzin oraz apostolstwa wieckich w tej dziedzinie jest rzecz jasn. Jasne jest te, e aby je prowadzi, trzeba mie do gruntu prawidowe widzenie tych wartoci, o jakie chodzi. Widzenie takie posiadasz, jak mao kto. Posiadasz rwnie to cakowite i nieoszczdzajce siebie oddanie dla sprawy. Dlatego te w dalszym cigu chc Ci t spraw odda w rce. Myl rwnie, e dla tego pracowaem, a przede wszystkim, e tak kierowaa Opatrzno.
Dlaczego chc Ci t spraw odda poprzez Instytut Rodziny - to ju wielokrotnie tumaczyem. Chodzi o stworzenie orodka „nadrzdnego" w stosunku do duszpasterstwa i apostolstwa rodzin, ktry przez t „nadrzdno" mgby by w stosunku do jednego i drugiego najpeniej „usugowy". Mgby te stanowi dla nich rzetelne oparcie. Zawsze Ci mwiem, e Twoje zadanie bdzie musiao coraz bardziej polega nie tyle na bezporednim dziaaniu, ile na przygotowaniu innych do dziaania. I chocia wiem, e lubisz i cenisz dziaanie bezporednie, (czego zreszt pozycja w IR nie eliminuje), to przecie dobro sprawy i dalsze perspektywy jej rozwoju wymagaj takiego wionie nastawienia. Z tej te racji wysuwaem spraw habilitacji.
Instytut Rodziny oraz cae duszpasterstwo i poradnictwo stoj na usu¬gach wielkiej odnowy: odnowy maestwa i rodziny w Jezusie Chrystusie i w asce Ducha witego. I dlatego te szczeglnie jasno widz tu, na Jasnej Grze, potrzeb stworzenia zaplecza nadprzyrodzonego dla tej dziaalnoci. Zaplecze modlitwy i ofiary, dla ktrego trzeba niejako „werbowa" ludzi, jeeli caa ta dziaalno ma przynosi autentyczne owoce. A o to przecie chodzi i o tym nie przestaj myle i tego pragn.
Polecam Ci w szczeglny sposb Matce Boej
Br.


+ Droga Dusiu!

Bg jest mioci, a my uczestniczymy w tej mioci.
2. Pjdcie do mnie wszyscy, ktrzy pracujecie i jestecie obcieni - a ja was ochodz (znajdziecie odpocznienie).
3. Cokolwiek uczynilicie jednemu z moich najmniejszych, mniecie uczynili.
4. A ja bd prosi Ojca za wami i innego Pocieszyciela da wam: Ducha prawdy, eby z wami mieszka na wieki.
Te zdania cytuj z pamici, moe nie cakiem dokadnie. I stale si modl za Ciebie, o Twoje zdrowie i o wypenienie Twojej trud¬nej misji. Modl si te za Andrzeja i za Twoje dzieci ~ teraz zwaszcza za mae.
Twj Brat
otrzym. d 3 XI 70



7.XI. 70
+ Droga Dusiu!
Czytaem Twoje notatki w czasie rekolekcji w Tycu. Odczytuj w nich przede wszystkim dwie myli: wysiek zwizany z pokor - i „pokj gbi” cho obie te sprawy s wpisane w caoksztat notatek bardzo dyskretni Zwaszcza druga „pokj gbi" jest przysonita jakim stenogramem niepokoju i napicia.
W czasie rekolekcji modliem si za Ciebie i nadal bd to czyni, proszc o siy do wszystkiego, co czynisz, proszc o to, eby dobrze wybieraa i trafnie decydowaa, o pokj nie tylko „w gbi", ale te „na powierzchni" Twej duszy, proszc wreszcie za ludzi, z ktrymi wsppracujesz, aby ich miaa, proszc - bardzo - za dzieci i Andrzeja, za wszystkie Dzieci, zwasz¬cza te, ktrymi najbardziej si trudzisz, proszc, aby ten trud nie przesoni Ci nigdy Twojej wasnej mioci, jaki we wkadasz.
To, co czynisz, jest dobre i suy dobru. Inna rzecz, i dobro jest wiksze ni wszystko, co ktokolwiek z nas potrafi uczyni. Tobie w dodatku jest dane czyni dobro, zmagajc si ze zem. Prosz Boga, aby czynia to ze spokojem, suc ze wszystkich si, ale nie „przecigajc struny". eby miaa poczucie „swych granic" i z ca pokor w nich si miecia. Prosz Boga, aby przyj Twoj modlitw - t, jak Mu ofiarujesz, i aby da Ci czas na modlitw wedle potrzeby Twego serca.
Praktyka pokazuje, e bardziej jeste sob w kontaktach indywidual¬nych z ludmi, z modzie - i to na pewno jest dar Boy, charyzmat, ktry trzeba podtrzymywa. Z uwagi na rozlego spraw, trzeba jednak uczy si kierowania, „posugiwania" swymi ludmi organizowania kontaktw itd. Wiem te, e do sprawy „Witkowice" cignie Ci zasadniczo ta sama mio, ktra sprowadzia Ci do Instytutu Rodziny. Duch wity pomoe jako to rozwiza. Modl si o to wraz z Tob i dalej bd to czyni.
Br.



18 X sobota
Nie wytrzymaam napicia i poszam do Mariana, ale zareagowa jednoznacznie Chce, ebym si daa natychmiast zoperowa!
No wic id.
Poszam, operowali mnie, ale udao si usun cay nowotwr, a przerzutw nie znaleziono - wic dalej yj!!!
Nie tylko ja pisaam moje rozmylania dla Brata. On te, gdy wyjeda, pisa dla mnie.
Wymiana myli o Bogu - naszym Ojcu. Przysa mi swoje rozmylania z Rzymu:

amDg
Totus tuus ego sum
Jan, 13 (myli)
1 na wiecie
„umiowawszy swoich, do koca ich umiowa"
- Pan Jezus miuje do koca.
2 „...Ojciec da mi wszystko w rce..."
- wszystko jest w Jego rkach (choby nam czasem wymykao si z rk)
3 „zacz umywa uczniom nogi" (przed ustanowieniem Eucharystii) stale to czyni, w kadej spowiedzi
4 „Panie, ty chcesz mi umy nogi!" sowa Piotra -
poczucie niegodnoci: Panie, nie jestem godzien - i wanie to jest
warunkiem, aby Chrystus zbliy si do nas, aby da nam siebie
5 ...Piotr spiera si z Mistrzem, my te nieraz si z Nim spieramy na rne sposoby
Chrystus uywa ostatecznego argumentu: „Jeli ci nie umyj, nie bdziesz mia
udziau ze mn" - i wwczas Piotr ulega.
Najwaniejsze jest, aby zachowa komuni z Chrystusem.
Mimo wszelkich trudnoci
6 „...i wycie powinni sobie nawzajem umywa nogi" (jak Ja wam umywam)
- czasem moe by trudno, zawsze pozostaje Jego przykad
7 „W czym nie jest wikszy..."
wci szuka u Chrystusa pomocy dla naszej pokory
8. „Nie przyjmuj tego, ktrego ja pol"
- eby mie zawsze siy do przyjcia, i do mioci...i mie co da nie ze swojego,
ale z tego, co mamy od Boga („mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje
Tego, ktry mnie posa”)

M et omnia mea Tua sunt
9. „dokd ja id” mwi Jezus do Piotra –
czasem wypadnie nam i za Nim, podobnie jak Piotrowi,
zawodz si na sobie, aeby peniej objawia si moc aski
10 „znacie drog :Ja jestem drog, prawd i yciem”
dlatego przyjmujemy Komuni w., bo On jest drog
11 „kto mnie zobaczy, zobaczy take i Ojca...”
Boga niewidzialnego ujrze w Chrystusie –
„widzialno Boga” w Chrystusie: „Wierzcie
mi, ze ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie”
12 O cokolwiek prosi mnie bdziecie w imi moje, Ja to speni”
„a bd prosi Ojca, a innego Pocieszyciela da wam”


Droga Dusiu,
S to myli z Ewangelii w. Jana wedle przewidzianych rozdziaw. dalszy cig podam pniej. Bardzo prosz, aby pozdrowia Andrzeja i Dzieci. Do Kasi i Andrzeja napisaem, a do Marysi doczam kartk. Br.

28.X
P.S.
Miaem to odda Jakubowi, ktry dzi odlatuje, ale okazao si, e juz pojecha na lotnisko.

15.XI 77
Kochana Dusiu,

...Przesyam Ci moje notatki z medytacji zaproponowanych przed wyjazdem. Wprawdzie nie „zeszyt”, ale lune kartki. Czuem wewntrzn potrzeb, aeby notowa te myli – i w ten sposb by z Tob.
Napisaem z Rzymu do Kasi i otrzymaem od niej odpowied – dobr w treci tzn. dobre wiadomoci. Jeszcze wic raz napisaem przed wyjazdem. Do Marysi tez napisaem, ale nie wysaem Rzymu. wyl teraz z Krakowa. bardzo serdecznie Ci witam i czekam na Ciebie. Br.


Przygotowanie do wakacji 1978...
.
Ostatnio zmieniony przez tg 16 Lipiec 2009, 16:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Abuna Zygmunt
Abuna Zygmunt


Miejscowosc: Aleppo
Wysłany: 16 Lipiec 2009, 15:28   

Znow mialem okazje wpasc na krotki moment do spizarni , zeby wydobyc z niej kilka smakolykow...
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 16 Lipiec 2009, 16:03   

.









Wnuki Wandy Ptawskiej –bliniaki: Jan i Pawe na kolanach JP II (1980)
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 17 Lipiec 2009, 07:03   

.
Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich

Fragment VI

Przygotowanie do wakacji 1978...

30 VI 1978
+ Droga Dusiu,
Tak jak mwia, zamierzam dzisiaj zaj do Was po godz. 21 w sprawach wakacyjnych. Bogu polecam.
Br.
PS Twj list wziem na rekolekcje i zrobiem na nim dopisek. Rwnie pomylaem sobie, czytajc ksik „Znak przebaczenia", e niektre fragmenty zwaszcza pocztkowe mogyby Ci si nada. Mylaem te, e trzeba przejrze nad Wisokiem dawne zeszyty.
Br.


Ale te wakacje w sierpniu 1978 r. zostay przerwane. W niedziel, szstego, rano powiedzia przy niadaniu: „Nigdy mi si nic nie ni, a dzi ni mi si Ojciec wity Pawe VI, e kiwa na mnie".
Pada, a waciwie sipi drobny deszczyk, jednak tak delikatny, e poszlimy na Gr w. Anny. Tam wyej padao mocniej, wic schronilimy si pod Drzewo Picioramienne i ja nad jego gow trzymaam jak dach moj peleryn, eby brewiarz nie zmk.
Po powrocie okazao si, e Basia usyszaa w radiu o mierci papiea Pawa VI, a mnie cisno si serce, od jakiego czasu miaam to przekonanie, poczucie, e std odejdzie.
Z lasu odjecha smego sierpnia, a my jeszcze par dni zostalimy.
Z Warszawy, zanim odlecia do Rzymu 11 VIII na konklawe, napisa do mnie list:



10 VIII 78

+ Droga moja Dusiu!
Dowiedziaem si wanie, e przyjechaa Kasia - dowiedziaem si tego przypadkowo od Tereni - i e jedzie do Ciebie. Bardzo si ucieszyem, bo obecno Kasi bdzie dla Ciebie pomoc. Myl te, e zawiezie Warn ten list, ktry jutro podadz Andrzejowi.
Ja jutro wyjedam. Ufam, e sprawy zakocz si w cigu tego miesica. S to na pewno sprawy wielkie i wane. Trzeba bardzo nastawi si na t ich wewntrzn wielko - t, ktra jest od Boga. Tak trzeba w nie wej. Zreszt Ty to wiesz skdind, e takiej wanie trzeba szuka wielkoci spraw. Zawsze takiej staraa si szuka razem ze mn. To jest rwnie Twj wymiar i Twoja prawda. A e czsto trudno Ci z t prawd pogodzi si z tym, co Ci niesie ycie - to nie znaczy, e tamta prawda nie jest prawd.
Jednake prosz dla Ciebie o cierpliwo, wanie do tych codziennych spraw, ktre Ci wytrcaj - jakby wytrcaj z tamtej prawdy. I prosz Boga codziennie za Andrzeja i za wszystkie Twoje dzieci. Pan Bg mi Ciebie zawierzy z tym Twoim gbokim, a rwnoczenie nieatwym „ja" i z caym Twoim yciem, ze wszystkim, co na nie si skada, Bogu zdam z tego rachunek. Nie przestaj ufa w tym wszystkim Chrystusowi i Jego Matce.
Nie pisz Ci tematw rozmyla na kady dzie, ale prosz, aby trzymaa si w. Jana rozdz. 6, 22-71 (zapowied ustanowienia Eucharystii) -ja te bd si trzyma tych tekstw.
Zostawiam Ci w rkach Boych nad Wisokiem i w Krakowie, i w Przemylu - wszdzie.
Br.



W Rzymie pamita o mnie i przysa mi swoje rozmylania.

+ Droga Dusiu,
Robiem w Rzymie notatki w zwizku z tekstem J VI, o ktrym pisaem Ci przed wyjazdem. Przesyam Ci te notatki przez Andrzeja. Mam te nadziej, ze wnet Ci zobacz. A take Kasi – bodaj na chwil przed jej powrotem do Parya.
Panu Bogu dzikuj za to, e pokierowa sprawami: scrutator cordium. Br
8.IX 1978


Z Rzymu, z tego pierwszego konklawe wrci 5 IX – nastpiy tygodnie bardzo intensywnej pracy – podre, zebrania, w tempie jeszcze szybszym ni zwykle. Wiadomo o mierci Jana Pawa I bya dla wszystkich zaskoczeniem, a On powiedzia do mnie: Mylaem, e mam wicej czasu.

Gdy wyjeda ten drugi raz i egnalimy si, zapytaam: „ Jakie imi wemiesz jako papie?” Andrzej, mj m, spokojnie odpowiedzia: „Jak to jakie, Jan Pawe II, przecie to logiczne.” On nie odpowiedzia.
Odjecha z Krakowa 2 X 1978 r., a jeszcze z Warszawy napisa do mnie kartk:

Droga Moja Dusiu,
Jutro rano wyjedam do Rzymu. Za temat medytacji bierzemy tekst w. Jana o Dobrym Pasterzy. Zaczam jeszcze pienidze dla Instytutu za padziernik. Stale pamitam o modlitwie – i polecam Ci Chrystusowi i Jego Matce – Ciebie, Twoich, Twoje sprawy – z ca ufnoci. Br.



Rzym 14 X 1978
Droga Dusiu!
Wczoraj otrzymaem Twj list z dopiskiem Andrzeja, a take Basi. Bardzo si ucieszyem z tego listu i bardzo dzikuj Tobie i Andrzejowi, i Basi. Ciesz si z tego, e dobrze wspomina lato, i ufam, e jej sprawy dobrze si uo. A Andrzej jest tym, kim jest w polskiej filozofii, niezalenie od „beneplacitum regium". Natomiast fakt wstrzymywania jego nominacji ma tylko jeden komentarz. Myl, e trzeba bdzie jeszcze wrci do tego. Modl si szczeglnie za Ciebie i za Was na Racu. Wszystkie te sprawy, ktre codziennie rano czylimy przy pierwszych „Zdrowa" (Dusia - Andrzej-Kasia - Andrzej - Ania - Marysia - Basia) wi teraz z wezwaniem bo Matki Boej Racowej. Wiem, e Ty te nie przestajesz odmawia Raca. Prcz tego pisz dla Ciebie myli zwizane z Ewangeli o Dobrym Pasterzu.
Do Kasi, a take do Marysi napisz jeszcze dzi. Z serdecznym pozdrowieniem i prob o bogosawiestwo Boe.
Br.
PS Serdeczne pozdrowienia dla uczestnikw IR na dzie inauguracji.



15 X
Dym czarny.


16 X
Zabraam z Twego pokoju wszystkie moje papiery i piwr, pozwolie mi zabra.
Wieczr
Pierwszy dowiedzia si Andrzej z radia (usysza transmisj Annuntio vobis..) potem zaraz nasza TV.
Andrzej chory, ale wyskoczy z ka. Poszlimy do ksidza Mariana, potem na Msz w. do kocioa Mariackiego.
Tum ludzi szaleje - bije Zygmunt.
Jak dalej y?

17 X
Telefon: „Przyjedcie".
20 X o 4.00 rano mamy by w autobusie. W Rzymie bdziemy tylko do wtorku.


20 X 1978
+ Droga Dusiu!
Dobrze, e mogem usysze przez telefon w dniu 17 padziernika rwnie i Twj gos i Andrzeja, i Mariana. Ciesz si na to, e tutaj przyjedacie. Mam nadziej, e bd mg z Wami, z Tob, spotka si nie „zbiorowo", ale „rodzinnie". Choby krtko. Pan Jezus zrzdzi, e to, co czasem mwiono, co Ty sama powiedziaa nazajutrz po mierci Pawa VI, stao si rzeczywistoci. Bogu dzikuj, e mi da tym razem tak wiele spokoju wewntrznego - ktrego wyranie brakowao mi jeszcze w sierpniu - e mogem to przey bez napicia. Z ufnoci, e On i Jego Matka pokieruje wszystkim, rwnie i w tych najbardziej osobistych ukadach, troskach, odpowiedzialnociach. Z przekonaniem, e - jeeli nie pjd za wezwaniem - rwnie i w tych relacjach mog wszystko popsu.
Rozumiesz, e myl w tym wszystkim o Tobie. Od dwudziestu z gr lat, odkd Andrzej powiedzia po raz pierwszy „Duka bya w Ravensbruck", powstao w mojej wiadomoci to przekonanie, e Bg mi Ciebie daje i zadaje, abym poniekd „wyrwna" to, co tam wycierpiaa. I mylaem: za mnie wycierpiaa. Mnie Bg oszczdzi tej prby, bo Ona tam bya. Mona powiedzie, e przekonanie takie byo „irracjonalne", niemniej ono zawsze byo we mnie - i ono nadal pozostaje.
Na tym przekonaniu rozbudowaa si stopniowo caa wiadomo „siostry". I ta rwnie naley do wymiaru caego ycia. Ona rwnie nadal pozostaje.
Moja Droga Dusiu! Cay tamten wymiar zostaje we mnie i musi zosta w Tobie. Zawsze by zakorzeniony i „osadzony" w Bogu, w Jego asce - teraz jeszcze bardziej musi by osadzony. Dlatego tak dobre byy te sowa usyszane przez telefon w dniu 17 bm. „my tam bdziemy". W nowy sposb trzeba je bdzie realizowa. Jak to czyni w szczegach, jeszcze nie wiem, ale ufam, e Pan Jezus nas nauczy tak, jak uczy przez dwadziecia lat. Sam si temu dziwiem, i nieraz z lkiem mylaem: co tutaj pochodzi od Niego, a co jest „moje", i moe skaone ludzk saboci. Czasem ten lk we mnie przewaa - i Ty to rwnie widziaa. Ale czciej byem zdumiony tym, jak daleko siga Jego aska, jak o wiele bardziej On, Stwrca i Odkupiciel akceptuje w czowieku, w czowieczestwie to wszystko, czego czowiek nie umie zaakceptowa. Bylimy oboje wiadomi tego. Musz przyzna, e od zewntrz bardzo mi w tym dopomg ks. Tadeusz, a take czasami - cho w sposb bardziej poredni - ks. Marian. Wspominam o tym, eby powiedzie o ludziach, ktrzy mog Ci pomc wwczas, gdy mnie nie bdzie na miejscu.
Chc jednak i z Tob dalej, poniekd dzie po dniu. Nie tylko staa modlitwa, ale take jaki acuch „myli - rozmyla", tak jak to czyniem ostatnio. Rwnie i tym razem. wiadcz o tym zaczone te arkusze. Prcz tego - zrozumiaa rzecz - i nie mog cakiem „wyemigrowa" z Krakowa, a Krakw cay, zwaszcza za ludzie najblisi, zawsze maj gocin w moim tutejszym domu, a przynajmniej moliwo spotkania.
Z Rzymu napisaem jeszcze przed 14 bm. do Kasi i do Marysi. Prosiem Kasi, eby te pozdrowia Andrzeja. Bardzo si ucieszyem w Twoim ostatnim licie z tych sw, e „lato owocuje w Basi". Ufam, e - przy wszystkich zawodach - jako si to wszystko bdzie ukadao z Bo pomoc. Myl te, e moe si wreszcie przestan „mci" na Andrzeju. Bdziemy w kontakcie u stp Najw. Sakramentu, poprzez Msz w., poprzez modlitw, a take moliwymi po ludzku okazjami. Oczywicie, poczta w maym tylko stopniu moe wchodzi w gr. Chciabym te bardzo, aeby przejrzaa dokadnie wszystkie Twoje „zeszyty", eby zrobia ten wybr tekstw, o ktrym Ci mwiem, a reszt po prostu zniszczysz. Ale wybr koniecznie trzeba zrobi, bo s tam wspaniale - zwaszcza w pierwszym okresie: droga owiecajca. Pniej coraz bardziej dochodzi do gosu wewntrzne cierpienie oraz kopoty ycia.
Te wanie kopoty odsuway Ci ostatnio od pracy w DR. A jednak jestem przekonany, e Twoje olbrzymie dowiadczenie na pograniczu medycyny i duszpasterstwa nie powinno by zmarnowane. Dowiadczenie - a rwnoczenie precyzja widzenia spraw w wietle wiary i doktryny. Polecam ten problem Matce Dobrej Rady.
I Ciebie ca, i Ciebie sam polecam, i Was wszystkich: Andrzeja i Kasi z jej Andrzejem i tymi malestwami, ktre maj si narodzi, i Ank, i „blinita": z Obiema jako przez dwa ostatnie lata si „dogadaem" i z Marysi, i Basi. Ufam. aska Boa jest potniejsza od naszej saboci. „Wszystko mog w Tym, ktry mnie umacnia". Br.



Pierwsza wizyta rodziny Ptawskich w Watykanie po wyborze Karola Wojtyy na Papiea 23.10.1978 r. Za Wand Ptawsk stoi jej crka Basia oraz ks. Marian Jaworski


24 X.78 wtorek wieczr, Krakw

Za duo wrae, nie spaam. Jeste tak bardzo inny, tak bardzo przemieniony - tak sobie wyobraam gr Tabor! Tam wprawdzie by Bg sam, Jezus, a tu Jego Zastpca. Ukazae si nam w blasku chway"! I nie chodzi o t jake wspania dekoracj, ale wanie o wntrze. Zawsze bye najbardziej zintegrowanym czowiekiem, jakiego znaam. Nieraz mwiam, e jeste jak skaa - monolit, ale teraz to si jeszcze spotgowao, trudno to opisa.

Ale wiem, e nastpio przemienienie, cho niby wszystko jest tak samo - a jednak jake inaczej! Zmienia si hierarchia wartoci i zmieniy si proporcje - w nie dziel zobaczyam to tak jaskrawo. Patrzysz na ziemi jakby z lotu ptaka, ogarniasz teraz ramionami ca ziemi - i w tej proporcji znika ludzka osoba i znika czowiek, staje si jednym punkcikiem, gdy si patrzy z wysoka! Ale ucieszyam si, e nie jeste zaamany samotnoci, a przeciwnie - jeste promieniejcy t si wprost z nieba. I cho powiedziae, e jestemy najbliszymi Ci ludmi, i wiem, e to prawda, to prawda ta staje si teraz rdem lku i zarazem rdem pokory - bo jakie prawo z tego wynika? I jaka odpowiedzialno? Wycznie prawo do ukrycia si - i zejcia w gb tej treci, tej ciszy serca.

Czytam Twj list i widz, jak przesuwaj si akcenty od niepokoju do gbokiego spokoju w Bogu! Czowiek jednoznacznie teocentryczny, jak byo zawsze, ale teraz to si uwielokrotnio - po prostu Ojciec wity!

W jakim stosunku do tego przemienienia stoi znaczenie sowa „brat" - tak wielki Brat; a my, najblisze osoby - a ja przeczuwam, e ta blisko wyznacza rozmiary krzya. Ona daje prawo do ofiary, do blu, do samozaparcia!
Wracam myl do pocztku, do kaplicy Matki Boej Ostrobramskiej w kociele Mariackim. Tak si zoyo, e wychodzc z samolotu, szlimy z ksidzem Czesawem Obtuowiczem, ktry, rozstajc si z nami, powiedzia, e zaraz przyj¬dzie do kocioa Mariackiego odprawi Msz w., a ja go poprosiam, eby odprawi w tej kaplicy, gdzie 21 lat temu tam wanie powiedziae wtedy: „Bdziesz przychodzi codziennie na Msz w.". No i tak byo przez te wszystkie lata!

25 X.78. roda, godz. 23.00, Zakopane

Przyjechaam specjalnie, eby napisa do Lichtu co ciekawego krtko na temat „Licht von Osten". Rano poszam na Msz w. Marianka - Ewangelia bya jak wybrana dla mnie - „Od kadego, komu wiele dano, wiele da bd, a komu wiele zlecono, wicej bd chcie od niego".
Tak wiele mi dano, e ogarn nie mona. Ogarnia mnie lk przed tym, czego ode mnie bdzie si da! Taki sam lk jak kiedy w kociele w. Piotra i Pawa i lk spod Mogielicy! Lk z Drzewa Przemienienia Paskiego.

Powiedzia mi Marian, e wszystko, co mnie spotyka, ma by ofiar, ale ja na to, e jeeli czowiek musi, to gdzie ofiara? Ale on odpowiedzia tak, e myl, e zrozu¬miaam, bo powiedzia: „Gdyby moga wybra, miaaby satysfakcj wyboru, a tak nie masz nic - to jest dopiero prawdziwe oczyszczenie, gdy bierzesz krzy, jaki spada i rani; a ofiara to jest wanie przyjcie Boej woli, a nie wasny wybr". Ty robisz zawsze tylko to, co Bg chce; i teraz, kiedy Bg zabra Ci od nas dla swojej chway, odpowiedziae mi tak dziwnie: Dusiu, ty jeste wielki czowiek - a ja wanie czuj swoj mao!

26 X czwartek, godz. 6.00
Tak si ciesz, e wiem, jak wyglda kaplica w Watykanie i mog j sobie wy¬obrazi. Przywilej siostry jest przywilejem krzya! wici pragnli krzya, w. Franciszek jako nagrod za mio do Chrystusa dosta stygmaty.

Wybr papiea jest wyniesieniem dosownie do gry, do nieba, do takiej bliskoci Boga, jakiej sobie nie umiem nawet wyobrazi! Czuj to przez to „przemienienie" - ale z tej wysokoci wszystko wyglda inaczej.

Napisae mi, wyjedajc z Wisoka: zostawiam ci w Boych rkach, bo wiedziae, e mnie, nas zostawiasz! Obecny wymiar przekracza wszystkie ludzkie wymiary, jest ponad wszystkich ludzi, ponad wszystko!
Moe ja jedna wiem, jaka to zmiana. Ludzie tego nie wiedz, nie mog dostrzec tej nieprawdopodobnej jednolitoci wypenionej Bogiem. I cho powiedziae, e wszystko, co byo, pozostaje w nas, to ja wiem, e w zupenie innej proporcji! To troch tak, jakbymy wprawdzie stali razem na jednej platformie, ale my nie mamy skrzyde, eby si wznie do nieba.

Pisz takie nieudolne metafory, bo to, co jest, nie da si uj sowami. Powinnam si podda temu olnieniu i wielbi Boga, ale moje serce pacze!
Pjd zaraz na Msz w., bo teraz moemy si spotka tylko w Bogu, m Komunii w:
Napisaam ten artyku dla Lichtu, ale nie szo mi, zbyt wiele wiem, zbyt blisko jestem, eby mc mwi czy pisa!
Wacek Geiger wynalaz ten niezwyky wiersz Sowackiego o polskim papieu, prorocza wizja z 1848 r. - „Pord niesnaskw Pan Bg uderza", niesamowite, jak ten wspaniay wiersz sta si aktualny!

„On rozda mio jak dzi mocarze
Rozdaj bro,
Sakramentaln moc on pokae,
wiat wziwszy w do.”


Kade sowo prorocze!
Zakrt historii wiata.
A ja jestem jak drzewo na uschej nagle glebie. Jak dzwon pusty, ktry nie uchwyci rezonansu, bo brak serca! Jak las w jesieni bez nadziei wiosny. Jak powj, ktremu zabrako dbu - przecie przeylimy razem tyle lat, kawa ycia! Dzi ten blask nas olepia i na razie nie widz przyszoci. Przeszo nie zagraa przyszoci, ale czy potrafi j stworzy? Droga krzyowa. Kiedy powiedziae, e czowiek nie ma nigdy dojcia do Boga, tylko Bg schodzi do czowieka - zszed przez krzy. Co dzie wieczorem czytam ten ostatni tekst i coraz gbiej w nim co odkrywam.


27 X.78 pitek noc

Jestem jeszcze w Zakopanem! Podczas Mszy w. mylaam o tym, e aska Boga, ktra Ciebie wyniosa na t Stolic Piotrow, przecie obejmuje take nas i przyszo jest w Boych rkach. Nie wiem jak, ale przypomniaam sobie Twoje wezwanie do Matki Boej - Jej trzeba zaufa, Totus Tuus! A ja jako musz odnale waciwy sposb realizowania roli siostry Ojca witgo. Modl si o siy dla Ciebie i dla siebie!

28 X 78 sobota

Nastpca Piotra - nie mog myli oderwa od tego faktu!
Od czasu pielgrzymki do Ziemi witej nosz przy sobie may kamyczek - chc go mie u; trumnie, jak umr - z jeziora Genezaret, z tego miejsca, gdzie Pan Jezus pyta Piotra: „Miujesz mnie?". Ta scena najgbiej mnie wzruszya jakby w przeczuciu tego, co si stao. Twoja odpowied take jest taka: „Panie, Ty wiesz, e Ci miuj, Ty wszystko wiesz!".
Siostry w kaplicy, w miejscu, gdzie zwykle klczae, powiesiy Twj duy portret, a teraz ja tam klcz.
Mam w oczach scen z ostatniego dnia pod Drzewem Przemienienia. Pada deszcz, ale modlie si spokojnie, bo ja trzymaam dach z mojej peleryny. Niejako zabezpieczaam spokj tej modlitwy.
I jake gboko sigaa moja wiadomo. Byam pewna obecnoci Boga. Oblubieniec by z nami!

Krakw, godz. 24.00

Andrzej pi, a ja po podry mam znw ostre ble, ale bl fizyczny znosz do dobrze i adresuj!
.
Ostatnio zmieniony przez tg 21 Lipiec 2009, 18:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 21 Lipiec 2009, 18:43   

.

Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich

Fragment VII


29 X 1978 niedziela, godz. 6.00
Ju dawno bl mnie obudzi, zawsze w nocy, gdy nie pi wracam myl do naszego lasu.
Nawiedza mnie myl o mierci.
Natomiast Andrzej kwitnie, nagle sta si specjalist od Twojej filozofii, pisze. Mwi sam o sobie: „Wyranie jestem innym czowiekiem, czuj ask". Mwi, e dla niego to wielka odmiana, e czuje Boga. Twj wielki los jakim odbiciem spada na niego.
We wtorek rocznica Twoich wice kapaskich. Wtedy to si zaczo, teraz jest apogeum!
Zdecydowaam, e pojad nad Wisok - moe tam znajd spokj, ktrego mi brak. Chc by w tym dniu na Grze w. Anny. Jad noc pocigiem, bo autobusu ju nie ma.

31 X 78 wtorek, nad Wisokiem

Przeyam cik noc w pocigu, bo cay czas staam, a na dodatek pocig si 3 godziny spni. Udao mi si zapa ostatni Msz w., i to nie ca.
Wczoraj robiam porzdek w Twoim pokoju, znalazam Twj stary szkaplerz i zabraam go sobie.
Z Krosna pojechaam do Rymanowa Zdroju i czerwonym szlakiem, jak nieraz z Tob, szam w deszczu, padao cay czas! Szlam coraz bardziej mokra, coraz bardziej zmczona po tej nieprzespanej nocy, droga bya cika, bo liska i botnista. Cay czas odmawiaam Raniec, jad dawniej.
A potem przeszam przez wysoki Wisok. Woda do pasa i do zimna, przeszam z trudem, bo silny prd! Doszam do ki i nagle uderzyo mnie niezwyke pikno. Tam po drodze byo troch kolorowych jesiennych drzew, ale tu nasza ka i droga od ki – jak w bajce. Modrzewie s koloru czystego zota.
Dookoa to uderzajce pikno i cisza. To miejsce jest rdem mojego spokoju i mojej siy!
Bez koca powtarzam zdrowaki, zawsze cz bolesn Raca.
Napisae mi wprawdzie, e chcesz jak dawniej i ze mn dzie po dniu, ale nie napisae, jak przedtem tematw do rozmyla.

Dwie godziny pniej
To pikno uspokoio mnie, ten wspaniay Boy las. Pan Bg tu jest i nie opuci mnie, cho Brat tak daleko! W kontemplacji pikna odnalazam obecno Boga i nadziej! Tu klczae i tu bya Msza w. Las nasycony modlitw, peen ladw! I modl si za Ciebie, bo wiem, ile teraz bdzie Ci potrzeba si. Matce Boej oddaj Ciebie!
ciemnia si ju, cho dopiero piata godzina, dzie krtki; kiedy tu bylimy, by dugi!
Modl si troch za Ciebie, a troch do Ciebie, bo ja wiem, ze Ty jeste wity, zawsze to wiedziaam! Dzi w wigili Twojego wita, ofiarowuj za Ciebie to, co mam, mj bl. Bl ciaa i serca! Zamykam go w sobie w tej intencji, eby Ty zawsze speni siebie, a zarazem speni Bo wol!

1 XI 1978, godz. 7.00
Przespaam bez snw 12 godzin! jak kamie. Teraz jestem w piworze, bo jest zimno. Potem wstan i pjd na moja wit pielgrzymk, do witych miejsc w naszym lesie!
Pjd jak 6 sierpnia do Drzewa Przemienienia i na szczyt Gry w. Anny i stamtd do szlaku i na przecz, a jeli zd na nasz Czub i z powrotem do czerwonego szlaku i wrc do Rymanowa. Ale mao mam czasu, bo ju o 16.30 jest ostatnia Msza. w., a ja przecie dzisiaj musz przyj Komuni w.!
Jestem spokojna, tu narosa we mnie pewno, e nie strac Brata, bo przecie sam Pan nam Ciebie da! I nikt nie moe zniszczy Boego daru, nawet Ty sam, ani nikt nie moe tego odebra. A prawda powoania nie pozwoli Ci mnie zostawi, bo Dobry Pasterz wchodzi bram i bierze swoje owce. Na obrazkach rysuj, e Dobry Pasterz trzyma owieczk na rkach!
Byam wczoraj u kresu si. By moe to ten pierwszy mocny sen da mi siy, ale nie sdz, eby to byy tylko siy fizyczne. Nie tylko pozytywny wpyw tego estetycznego przeycia pikna tego zotego lasu - jestem pewna, e to s siy z nieba! Ksidz Tadeusz powiedzia: „To co, e zosta Papieem, Bratem jest dalej!".
Jest we mnie wiadomo tej gbokiej communio, ktrej nic zniszczy nie moe. To zawierzenie, wzajemne zaufanie, jest i trwa. Bo to roso w oczach Boga samego, przed Nim, w caej prawdzie, nic nie zostao zafaszowane!
Dzi po raz pierwszy rocznic swoich wice przeywasz jako Ojciec wity. A jednak wiem, e cho mylisz teraz o caym wiecie jako o swoim zadaniu, to mylisz take o nas i o tym zaktku wiata, gdzie dzi jestem!
Chciaam ten dzie przey tu, bez nikogo, w tej gbi ciszy i treci tu zakltej.
Wszystko, co byo, jest w Tobie - sam mi to napisae w tym najduszym licie, wanie teraz!
Tu, w tym lesie, s lady Twoich rk i Twoich stp i echo modlitwy Twojej! To tu mwilimy „modlitw jezuick", ktrej ja nigdy nie mogam zapamita sw, Wic mi je napisae.
Wic id tak krok w krok za Tob, nie patrzc dokd, bo wiem, e prowadzisz Ty.
Ruszam w drog do naszych witych miejsc!
Myl o tym, co si stao - rozumiem ca wielko czowieczestwa, jakim Bg sam obdarza czowieka, i wielko Twojego zamierzenia Bogu - i ten wymiar spywa take na mnie. Take ta wielko, ktra wzrastaa cae Twoje ycie, a teraz osigna swoje apogeum, poszerza moj dusz. Ta wielko oddania, ta bezwzgldno obejmuje take mnie - bo ono, to Twoje oddanie Bogu, byo wanie fundamentem caego naszego ukadu!
Omnia mea Tua sunt - Wszystko, co mam, naley do Ciebie - powtarzasz, a w tym wanie jestemy my! I mimo Twego nieprawdopodobnego wywyszenia zostaje to nasze miejsce.
Bo przecie - mj wielki Bracie - przez Ciebie chciaam kocha Boga z caych si, dzikuj Bogu za Twoj wito i za Twoje kapastwo, ktrego wymiar tu najlepiej poznaam!
Wanie tu, na tych lenych ciekach, obserwowaam narastanie witoci. Tu, na tych lenych ciekach, rozmylae o Bogu, ktrego tak bardzo umiowae, i nam pokazywae Jego mio! I miui tu dzi: „Magnificat"

godz. 11.30 Drzewo Przemienienia
Deszcz przesta pada, chwilami nawet przewieca soce. Szam dokadnie t sam drog, jak 6 sierpnia! I mwiam gono Raniec jak wtedy, a teraz klcz? pod tym drzewem i mwi bolesn cz Raca. I tu, z tego drzewa, spywa na mnie wiadomo wielkoci daru - ogrom daru! I spywa na mnie take wiadomo odpowiedzialnoci za ten dar. Ksidz Tadeusz dawno, 23 lata temu, w Laskach powiedzia do mnie: „Electio Dei". Wtedy nie rozumiaam, a przecie to tak jest - to nie ja kierowaam moimi krokami, ani Twoimi, to Bg sam tu nas przyprowadzi!





Szczyt Gry w. Anny.
Drzewo powalone ley nietknite - nasze drzewo!
Tak niedawno bylimy tu razem, a tak si to wydaje odlege!
Modl si dalej, rozmylam nad tajemnic biczowania Chrystusa. To te tu wanie rozwaalimy razem.
A obok ronie ten olbrzymi krzak paproci, licie rozoyste, prawie tak wysokie jak ja, a ziele wci ywa! To tu, ju wtedy, miaam to intuicyjne odczucie, e Twoj wityni jest cay wiat! Tak wtedy powiedziaam: „Te wielkie drzewa to Twoja witynia". Wielkie drzewa s teraz nade mn, stoj cicho, wiatru nie ma, aden li nie drga - penia ciszy!

Cisza taka, jaka bya zawsze w nas, cisza, ktra bya wiadomoci obecnoci Najwyszego - cisza pena treci najgbszych. Narastajca wci wiadomo rzeczy wielkich. Cisza trwona i modlitewna, pena wdzicznoci za dar Brata!
Nagle zawiecio soce i odbija si kolorami tczy w kropelkach deszczu, ktre jeszcze trwaj na liciach paproci, na krzakach. Soce daje zot smug na ziemi, ktra jest ju pena zotych lici, tu wanie koo mnie lni soneczna plama!
Posiedz tu do 12.00, eby tu wanie odmwi Anio Paski. Bogu dzikuj za ca prawd tej rzeczywistoci, jaka bya tu i jest moim udziaem.
Poszede za wezwaniem - jake inaczej mogo by by? Przecie wszystko, co dotd robie od tamtego dnia, kiedy Pan Bg Ci wezwa do kapastwa, wszystko byo tylko i wycznie spenieniem wezwania. Ale... ja si te w tym mieszcz, bo Ty mnie przecie dostae od Mego, te jako zadanie. Std wic narasta mj spokj. Wielki Ojcze tego wiata, niech Ci Pan Bg daje dalej t ask, ktra wszystko przerasta!
Tu, w tym naszym miejscu, wraz z promieniami soca, powstaje we mnie ufno.
Soce owietla cae drzewo i mnie!

2 XI 1978, sobota, godz. 6.00, Krakw
Zdyam wczoraj do Rymanowa na Msz w. i przyjechaam noc. Ale na nasz Czub nie dotaram, zabrako mi czasu. Zeszam z przeczy na Puawy i potem czerwonym szlakiem do Rymanowa, jak dawniej.

Gdybym bya poet, to wczoraj powstaby we mnie najpikniejszy hymn pochwalny, wic tylko ca drog mwiam Magnificat. Nie spotkaam nikogo, szam sama, zanurzona w tym piknie natury, penej blasku zotej jesieni. Cho waciwie byo pochmurno, ale nad naszym Czubem otworzyo si niebo jasne, niebieskie, jakby symbolicznie - jak znak, e to wszystko byo Bogu mie!
Nie potrafi spisa wszystkich moich myli, ale przecie ten Wisok i to, co on symbolizuje, zaczo si w Twoim powoaniu kapaskim, ktrego penia jest teraz Twoim udziaem!
Zastpca Boga, ktry do Niego prowadzi.

Dzi s moje urodziny.
Andrzej wyjecha do Warszawy, ale na biurku, jako prezent urodzinowy, zostawi mi artyku o Tobie, dobry. Jeszcze nigdy tak szybko czego nie napisa. Moe istotnie jest w jego yciu ta nowa era pena aski?
Kasia przysaa z Parya ca mas rnych artykuw. Co te ci ludzie wypisuj! Ale czytam wszystko zachannie i widz, jaki ciar spada na Ciebie z tym wiatem! Jaki dziennikarz napisa, e w chwili ogoszenia Twego wyboru po twarzy Twojej spyny zy.

Dzieci wszystkie przysay listy, bo moje urodziny. Ania pisze: „My paczemy, tylko Marysia szaleje z radoci". Marysia ma dobre serce, napisaa, e dzie Twojej intronizacji, na ktry patrzya w telewizji, by najwikszym dniem jej ycia.
Kasia napisaa, e jest spokojna o dzieci, bo „Wujek napisa, e si modli". (Ania napisaa, e Kasia czuje si le i nie moe chodzi; ley, bo ma za wczenie skurcze, pord obliczony na stycze! Ze mn z bliniakami byo to samo, dlatego przyszede do mnie do domu z Panem Jezusem).
Wczoraj do Andrzeja przyszed telegram z Neapolu, to ksidz Marian Jaworski wymyli, eby Andrzej mia tam wykad inauguracyjny pt. „Osoba ludzka w pismach Karola Wojtyy".

Pierwszego grudnia bdzie mg Ci zobaczy!
Jak bdzie ze witami? Przecie musimy by razem jak dawniej! Marian mwi: „Czekaj, tylko czekaj!". Czekam.
Ogldam te zachodnie dzienniki pene artykuom o Tobie i serce mnie boli, Twoja fotografia obok pornograficznych obrazkw!
Myl, e powiniene wiatu pokaza godno czowieka i jego ciaa, eby po¬kaza prawd o czowieku. To, e jeste Papieem, jest wielk szans dla wiata.
Czekam na nowego metropolit z niepokojem, jak to bdzie?

4 XI 1978, poniedziaek
witego Karola! Nigdy nie mwilimy Ci po imieniu, dlatego e pozwolie nazywa si Bratem - i to jest Twoje imi dla nas!


4 XI, godz. 23.00
Pracuj jak automat! O 7.00 Marian odprawi Msz w. za Ciebie w kociele Mariackim w kaplicy Matki Boej Czstochowskiej. Ale gos mu si ama, gdy mwi modlitwy za Ciebie, a ja po prostu pakaam!
O 14.00 przyjechaam tu. Jestem w Krystynowie. Ju dawno to obiecywaam ksidzu Gilowi. Miaam 2 godziny z dziemi, a jutro mam wszystkie kazania! Ksidz chce temat „ycie religijne w rodzinie".

5 XI 1978 wtorek
Mylaam o tym, e Pan Bg sam z jakiej tsknoty stworzy czowieka, eby go mie i kocha - wic pragnienie bliskoci, bycia razem jest w czowieku niejako zakodowane Bo myl.
Ksidz Macharski w ramach przyjani ofiarowa mi adne zdjcie Ojca Pio - ludzie mwi, e Ojciec Pio powiedzia Ci, e bdziesz papieem. W ogle gadaj rne rzeczy, ale ja Ojca Pio uwaam za witego czowieka i nigdy nie zapomn tego, co i jak do mnie powiedzia. I teraz szukam u niego pomocy, bo nie mam ni¬kogo. Ojciec Pio spojrza na mnie serdecznie i powiedzia: „Va bene, va bene" - i jest w tym jego spojrzeniu co, co mi pozwala modli si do niego o pomoc. Sama nie wiem, o jak pomoc prosz, ale mu to mwi.
Dopiero dwa tygodnie upyny, a mnie si wydaje, e wieki! Ale dzi odpracowaam pi kaza i dwa wykady.

8 XI 78 roda noc
Wczoraj byam w Poznaniu. Uprosili mnie, ebym pojechaa do chorej. Wrciam rano pocigiem, ale oczywicie caa noc bez snu. Jak ja to wytrzymuj? - sama si dziwi.
Gazety pisz: „Papa superstar" - pierwszy czowiek na wiecie!
W pocigu mylaam o tym, e to wanie jest szansa, eby zrobi Ojca Pio witym!
Jestem zmczona, najlepiej mi nad Wisokiem, tam wraca mi spokj, mimo blu serca.
Chodz jak zawsze codziennie na Msz w., yj troch jak automat i troch podwjnie, bo na zewntrz jestem spokojna i robi wszystko, a w sercu al i tsknota!


9 XI 78 czwartek, wito Bazyliki w. Jana na Luteranie
Marian odprawi Msz w., powiedzia mi, e napisae do niego, eby si mn zajmowa, bo on najlepiej rozumie.
Chyba najlepiej rozumie mnie ksidz Jzef Dowsilas. On niby nic nie wie, ale i mnie kocha. Spotkaam go dzi rano. Cauje mnie teraz w rk i mwi: „Biedna pani doktor". I doda: „Ja zawsze byem pani wierny i kocham pani, ale teraz oni wszyscy si zmieni". Ale czuj dziaanie aski i jestem pewna, e Ty modlisz si za mnie - ta sia spoza mnie jakby cementuje i uspokaja. Pocieszam Tereni, rozpakana dzwoni do mnie par razy dziennie, a ja j uspokajam, cho serce moje przecie cierpi take i jest we mnie lk, jak bdziemy teraz y. Przecie caa rodzina na Tobie si opiera! Nieraz mwie „aska dziaa", ale wtedy aska bya jakby potwierdzeniem mojego wysiku, teraz ja nie jestem zdolna do wysiku, a aska dziaa cakowicie bez mojego udziau, niezalenie ode mnie, przeksztacajc wszystko. Potna sia spoza mnie, ktra mnie jako przetwarza. Sama z siebie nigdy nie potrafiabym si tak opanowa! To jest nawet dziwne, bo we mnie wszystko jakby pacze, a nie wydobywa si to na zewntrz! W Rzymie odebraam wiadomo Twojej mocy, ale tu, w Krakowie, czuj Bo moc i teraz rozumiem, co kiedy powiedziae: aska czyni czowieka witym. Nigdy tak jasno, tak jednoznacznie nie czuam dziaania aski. Nie umiem tego opisa. Jest tak, jakbym ja sama w ogle nie reagowaa, bo ta sia gasi we mnie moje reakcje i przetwarza je, i ta moc mn rzdzi. Mogabym to wyrazi nieudolnie, e moc Najwyszego mnie ogarnia i napenia!

Noc
Marian dzwoni, e mam zoy podanie o paszport wielokrotny dla siebie i Andrzeja. Zaistniaa nadzieja spotkania! Ksidz Dbrowski ma zabra i zaatwia. Jutro jad noc do Lasek, dr Zdzisaw Jaroszewski organizuje spotkanie psychiatrw i psychologw, tak jak kiedy. Ksidz Tadeusz tam bdzie i myl, e znajdzie czas dla mnie.

10 XI 78 pitek wieczr
Cay dzie pracowaam. Czuj t ask integrujc, o ktr nawet nie prosz, a dostaj! I to dziaanie aski przewysza moje oczekiwanie i kalkulacje, jest ponad moje wyobraenie. Ta sia stwarza nade mn jakby szklany dzwon, ktry mnie otacza. Widz wszystko jak dawniej, a nie wchodzi to we mnie i nie szarpie, ale wszystko staje si jakby uproszczone! Jestem jakby w rodku, a to szko aski, ktra mnie otacza, zmusza mnie do zachowania dystansu wobec wszystkiego, co si dzieje.

Nie umiem tego opisa, ale jest we mnie jakby blisko i daleko, gorco i chodno, jak izolacja - jasno i zarazem niedotykalnie. I to dziaa w obie strony, na zewntrz i na wewntrz. Przyblia mi si wiat i oddala zarazem. Wszystko jest blisko, ale nie pociga mnie i nie poera. I ta szklana kopua nade mn broni mnie przed wiatem i jestem na zewntrz cakowicie spokojna. A do wewntrz? - wiato, to „szko" niczego nie zasania, ale daje moliwoci spokojnego dziaania.
Mam takie poczucie, e Pan Bg sam bierze mnie w swoje rce, teraz jakby bezporednio, gdy zabrako blisko Bratowych rk! Przecie tak napisae: zostawiam ci w Boych rkach, teraz to czuj!
Ksidz Franciszek Macharski powiedzia, e Marian bdzie metropolit. I ja mu to powtrzyam, ale on zaprzeczy i powiedzia, e si cieszy, e to powiedziaam, bo od szesnastego pierwszy raz zobaczy mnie umiechnit!

11 XI 78 sobota, Laski
Jechaam ca noc, a pocig spni si dwie i p godziny. Cay dzie suchaam wykadw i braam udzia w dyskusji - i myl, e powinnam napisa o psychoterapii (prof. Roth par dni temu na wykadach w Wiedniu powiedzia, e jest w Polsce lekarka, ktra opracowaa metod psychoterapii w oparciu o koncepcj Osoby i czynu Jana Pawa II - powtrzya Ela Wjcik).
Grupa jest sfeminizowana, tylko dwch mczyzn (20 osb). Oczywicie oprcz dyskusji o Osobie i czynie take mowa o Tobie, a take sami wysunli inicjatyw odmwienia Anio Paski. Ludzie Ci podziwiaj, dziwi si, cytuj Twoje sowa, mwi: „Jak on mg tak si dotd ukrywa". A ja, suchajc nieraz, co mwisz, wiedziaam, jakie bdzie nastpne zdanie, nastpna myl, bo ja znam wtki Twoich myli i modlitw.
Stae si pierwszym czowiekiem wiata. W moim odczuciu zawsze tak byo, nieraz tak mwiam: „Ty jeste najwikszym czowiekiem wiata". Teraz to zostao wiatu ogoszone - i ten fakt zarazem w jaki sposb mnie „wynosi" ponad innych niejako automatycznie. Jestem t najblisz osob - jestemy - i temu nie da si zaprzeczy. I zreszt nie chcesz temu zaprzeczy.
Sia, ktra Ciebie wyniosa na Stolic Piotrow, mnie zmusza do milczenia, do wejcia w cie. We wczorajszej Ewangelii byy sowa o Matce Boej, e „pamitaa wszystko i zachowaa w pamici" - tak i ja pamitam te wszystkie sowa, gesty, cae to bogactwo treci zachowuj w sercu, w gbi duszy. I tego nie da si nikomu przekaza, bo jest moje na zawsze.

Wielko daru musi ubogaci obdarowanego. Czowiek wzrasta proporcjonalnie do wielkoci daru. Wielko daru Brata zmusza mnie do pokory przetwarza mnie.
Tak dziaa aska.

12 XI 78 niedziela noc
Usiowaam porozmawia z ksidzem Tadeuszem, waciwie po to pojechali do Lasek - po pomoc, po rad i pociech. Ale nie dostaam tego. Powiedzia bardzo twardo: „No to co, e ci boli, to nikogo nie obchodzi, przyja nie potrzebuje bliskoci". Potem doda: „Pan Bg ci rozpuci, bo ci go da" i kaza spali wszystkie moje notatki i Twoje listy. Ale powiedzia to poza spowiedzi i nie spal ani jednego Twojego sowa. O Tobie powiedzia, e „odrzucie wszystko i wszystkich, oddajc si cay Chrystusowi". Ale mimo wszystko prosiam go
o spowied.
W konfesjonale okaza si agodniejszy, powiedzia, e rozumie, e jest mi ciko, i kaza mi powtarza „bd wola Twoja" i za pokut modli si do Matki Boej Nieustajcej Pomocy - i wreszcie pocaowa mnie i pobogosawi. Powiedziaam mu, e nie wiem, jak y, powiedzia: „Czekaj". I to mi najbardziej pomogo, boi ja przecie wanie czekam. Ale te zrozumiaam, e nie mam co oczekiwa [pomocy] od ludzi.
Jedno te jego zdanie mi pomogo, powiedzia: „No to co, e zosta papie em, jest przecie tym samym czowiekiem" i jeszcze doda, e mj „precyzyjnie wielki intelekt jest Tobie potrzebny i trzeba go po prostu odda na sub" Powiedzia, e „nie mam ucieka, ale przeciwnie, podj to wszystko, co Tobie moe by potrzebne". Ale co to ma by to „wszystko"? Myl...
Na razie troch popchnam sprawy psychiatrw, tych z Lasek. Nastpny temat bdzie „osoba ludzka" w Twoich pismach, bdzie to referat Andrzeja.
Ksidz Tadeusz powiedzia jeszcze: „Darmo dane, darmo odebrane". Wiermy e dar by za darmo, ale Ty mi powiedziae co innego, e Pan Bg nigdy nie odbiera, chyba eby da wicej.

13 XI poniedziaek noc, Krakw
Mwie: Uczestniczymy w Boej mioci. Jak Pan Jezus odnalaz mio Boga Ojca na Kalwarii? Tajemnica krzya.
Ksidz Tadeusz mj bl nazwa „mioci wasn". A ja pragn spotkania, prze-ci to jest oczywiste, e tego pragn. Rwnoczenie nie mog zmieni rzeczywistoci, musz trwa.

Ale powiedziae: Byo, wic jest. Czytam Twoje listy i przychodzi spokj -
pewno byo, wic jest.


15 XI roda, godz. 24.00
Trudno mi - to oderwanie boli. Prbuj jednak obiektywizowa - przecie nie dlatego Pan Bg zrobi Ci papieem, eby Ci od nas oderwa, ale poniewa Ci nim uczyni, wic musiao by to oderwanie. Waciwie powinnam pyta inaczej: „Dlaczego Pan Bg mi da tak dziwny dar Brata, skoro wiedzia, e ma by Papieem?".
Ksidz Tadeusz co takiego jeszcze mi powiedzia: „To wszystko byo po to, eby go do tego przygotowa".
Cay dzie wpatruj si w Krzy. Tak mi napisae: Chrystus mnie powoa i id za Nim.
A ja? Ja chc i za Tob. Ale to jest to samo, za Tob, to za Nim.
Ile razy odprawialimy razem Godzin wit. Samotno Boga w Ogrjcu chciae „dopeni", wynagrodzi za uczniw, co posnli - ile razy!
Modl si bolesn czci Raca, to mi najatwiej. Ale ja yj w innym wymiarze ni ludzie dookoa. Podwjne ycie! Kr wci koo Krzya.

16 XI czwartek noc
Min pierwszy miesic rozstania - ile si stao. Ale nie chc opisywa tego we mnie, musz przeczeka.

18 XI godz. 6.00
Rano Marian odprawi Msz w. w kaplicy Matki Boej Ostrobramskiej, w kapli¬cy naszego spotkania, ktrego przecie nie planowaam.
aska przewyszya wszystkie moje oczekiwania.
Msza w. ze wspomnieniem Bazyliki w. Piotra i Ewangelia „czemu zwtpi¬e?". Ale kto moe poj, co si ze mn dzieje?
Poszam do ksidza Juliana Turowicza i jak dziecko rozpakaam si, a on, ten stary, na wp lepy ksidz potrafi mi pomc, bo powiedzia: „Nie szukaj pomocy u nikogo z ludzi, nikt ci nie pomoe, bo jak czowiek tak si czuje, to tylko Pan Bg moe pomc. Mdl si".
Nieodwracalno zdarze.
Marian mnie pociesza: „Zobaczysz, bdziesz jedzi".



Byam u niego, bo zupenie jak zahipnotyzowana poszam pod Twoje drzwi jak tyle razy. I nagle odczuam, e przecie tam Ci nie ma, i poszam na gr do Mariana. On te pacze. Jemu te Ciebie brak.





21XI 1978

Droga Dusiu!
Przesyam Ci w zaczeniu „rozmylania" od 28 X (do 21 XI). Przesyam Ci rwnie Twj zeszyt z moimi zakreleniami. Ju w poprzednim licie napisaem, jakie wraenie wywara na mnie lektura tego „zeszytu". Znajduje to wyraz w tych podkreleniach - i dlatego Ci przesyam, tak jak zreszt zawsze czyniem.
Modl si za Ciebie i za Was wszystkich codziennie rano i wieczr. Przedstawiam Bogu to „dowiadczenie" w caej jego wewntrznej prawdzie, tak jak zawsze czyniem. Teraz czyni to rwnie. A kiedy to czyni, zawsze na nowo jestem wiadom, e - tak jak zawsze - polegao ono na zawierzeniu asce: czyli Jego Mioci - tak, teraz na tym musi polega. Wtedy tylko moemy zrozumie znaczenie nowego etapu. Zrozumie, aby i za Nim.
Bogu oddaj Ciebie, Andrzeja i wszystkie Wasze Dzieci - i kady Wasz dzie. Br.

.
 
 
R. z DMM
czyli Romek


Miejscowosc: Lublin
Wysłany: 22 Lipiec 2009, 09:57   

Moe kto wie: Gdzie znajduje si "GRA WITEJ ANNY", o ktrej mowa w "Beskidzkich rekolekcjach"?
Oczywicie nie chodzi tu o Gr w. Anny w pobliu Strzelcw Opolskich ale o jakie zalesione wzniesienie, "odkryte" przez gwnych bohaterw "Rekolekcji" ktrego 26 lipca.
_________________
R-k DMM
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 23 Lipiec 2009, 07:54   

Romku,
czytajc ksik zwracaam uwag na opis miejsc, w ktrych Wanda Ptawska z mem i Karolem Wojty rozbijali namioty, zwaszcza, e wiele z nich to okolice Rymanowa, skd pochodz moi rodzice (moje korzenie).

Odnosz wraenie, e Autorka skrztnie ukrywa TO MIEJSCE pod wzgldem geograficznym, ale ogromnie duo uwagi powica w ksice opisowi „Gry w. Anny” pod wzgldem estetycznym i duchowym.

Wyglda na to, e do tego umiowanego miejsca prowadzi CZERWONY SZLAK Z RYMANOWA. (tu dodam, e chodzi prawdopodobnie o Rymanw Zdrj, ktry pooony jest od 4 km dalej na poudnie od miejscowoci Rymanw).

Jak sobie wyobraam, to na tej jednej z wielu gr moe by odczuwalny, opisywany wiatr z Przeczy Dukielskiej, bo Dukla jest pooona 30-40 km na zachd od Rymanowa (liczc odlego wyznaczon asfaltow szos prowadzc do Barwinka), a w linii prostej „z wierchokw” ...to moe by dla wiatru nieosonita niczym przestrze..

Takie s moje przypuszczenia, ale oczywicie, w swoim czasie, zgbi temat do koca...

W rozdziale „Wyjanienia” czytam:

Jest taki zaktek polskiej ziemi – Beskidu – ktry tak si nam spodoba, e po pewnym czasie zrezygnowalimy z wakacyjnych wdrwek i rozbijalimy stay biwak w lesie, a wdrwki urzdzalimy dokoa tego miejsca.

...(-) Szczeglnie Wspomina (JP II) gr, ktr nazwalimy Gr w. Anny, poniewa wanie w dniu 26 lipca znalelimy j i na jej zboczu postawilimy biwak. Odtd ta nazwa staa sie symbolem beskidzkich wspomnie...”

...(-)Wracaam wielokrotnie do tego miejsca przez wszystkie te lata od wrzenia 1978 r. Chodziam tam pene 28 lat.”

Opis Gry w. Anny (fragment):

Jest niezbyt wysoka, caa pokryta lasem. Wznosi si nad rzek i od strony rzeki jest stroma – rzeka wrzyna si w ni i tworzy tu gboki zakrt, jak kanion (na str. 398 jest fotografia, ktr zeskanuj po powrocie do domu, bo teraz jestem w Warszawie przy chorej Mamie).

...(-) Mona te przystan tam na stromym brzegu i spojrze w d na rzek i przed siebie daleko do gry, bo nad tym stromym brzegiem jest stworzone przez drzewo jakby okno.
Okno wychodzce na zachodzce soce.
Okno jest na poowie drogi do szczytu. Do szczytu nie ma adnej cieki – adnej ludzkiej cieki nie ma w ogle na tej grze – jest tylko wydeptany przez dziki lad, ktrym zwierzta schodz do wody..”
 
 
R. z DMM
czyli Romek


Miejscowosc: Lublin
Wysłany: 24 Lipiec 2009, 22:18   

Dziki, tg (Teresa?!), za informacje. Ksik mam(y). Ciekawe, e o ile, przeszukujc ksik, fotografi Drzewa Picioramiennego, widziaem wielokrotnie, to fotografi ze strony 398 (Przeom Wisoka) ujrzaem jakby pierwszy raz dopiero teraz - gdy zajrzaem na podan przez Ciebie stron. A wic jest to wzniesienie nad Wisokiem. Rymanw Zdrj i okolice (Iwonicz, Miejsce Piastowe, Klimkwk, Krlik Polski i ten drugi, chyba Wooski, Bauciank, Zawadk Rymanowsk, gr Cergow) miaem z on przyjemno pozna kilka lat temu.
A wic poszukiwana gra znajduje si nad Wisokiem i posiada strome, urwiste zbocze.
Niewykluczone, e stanie si (moe ju jest) celem pielgrzymek.
_________________
R-k DMM
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 25 Lipiec 2009, 06:45   

.

Do numeru 26/2009 Tygodnik Powszechny docza przewodnik pt.„BESKIDZKI PRZEDSIONEK RAJU”. Jest to przewodnik po szlakach Karola Wojtyy i Wandy Ptawskiej.

Autorem przewodnika jest ARTUR SPORNIAK. Niezwyke miejsca sfotografowaa GRAYNA MAKARA. W sprzeday od 24 czerwca.



tu 18 fotografii:
http://tygodnik.onet.pl/5...toreportaz.html

................

Gra Wojtyy
Jest wiele szczytw, przez ktre wdrowa Jan Pawe II podczas wakacyjnych wypraw, zanim zosta papieem. Niektre z nich nosz dzisiaj jego imi. Dlaczego grujce nad Rudawk Rymanowsk zalesione wzniesienie jest miejscem wyjtkowym?

Jest wiele szczytw, przez ktre wdrowa Jan Pawe II podczas wakacyjnych wypraw, zanim zosta papieem. Niektre z nich nosz dzisiaj jego imi. Dlaczego grujce nad Rudawk Rymanowsk zalesione wzniesienie jest miejscem wyjtkowym?

Karol Wojtya wielokrotnie biwakowa pod t gr z rodzin Ptawskich podczas letnich wakacji (Andrzej Potocki w ksice „Bieszczadzkimi i beskidzkimi ladami Karola Wojtyy” wyliczy, e w latach 70. szeciokrotnie). Tu te odczuwa w sposb szczeglny obecno transcendencji. Wiemy o tym dziki wspomnieniowej ksice Wandy Ptawskiej „Beskidzkie rekolekcje”. Ju po wyborze na papiea pisa do niej 10 maja 1979 roku: „Bg jest wszdzie – ale jest szczeglnie tam, gdzie czowiek Go odkrywa i gdzie On »odnajduje« czowieka. Mymy w ten obszar wnieli najwiksz tajemnic mioci Boga do czowieka, ktr jest Eucharystia, Msza w. Wnielimy wiele wsplnej modlitwy, Raniec mwiony razem, Drog krzyow, rozmylania, adoracj, Godzin wit”. Std wyruszy do Watykanu..

Jak dojecha i si nie zgubi?

Samochodem trzeba dojecha do Rymanowa na trasie Krosno – Sanok. W Rymanowie, jadc w stron Sanoka tras nr 98, po 4 km skrcamy w prawo na Sieniaw. Po 2 km, dojedajc w Sieniawie do skrzyowania, skrcamy w lewo w drog nr 889 na Bukowsko. Przejedamy przez tam na zbiorniku sieniawskim i po 3 km dojedamy do skrzyowania, na ktrym skrcamy w prawo w kierunku Puaw. Przejedamy przez wie Pastwiska i po 5 km jestemy na miejscu. Do Rudawki Rymanowskiej dojecha te mona autobusem PKS z Krosna w kierunku Puaw lub Wisoczka. Dotrze tutaj te mona czerwonym szlakiem z Rymanowa Zdroju, idc w kierunku Wisoczka. Czas przejcia wynosi ok. 2 godz.




(kliknij dwa razy,powiksz)



Po raz pierwszy weszli na t gr w liturgiczne wspomnienie w. Anny, dlatego nazwali j – Gr w. Anny. Od razu ich zachwycia. Na Spalony Horbek – tak brzmi geograficzna nazwa tego wzniesienia (546 m n.p.m.; emkowski „horbek” to po polsku „garbek”) – wej mona z trzech stron. Z pnocy znajduje si najbardziej agodne podejcie – zielonym szlakiem z Pastwisk w kierunku Puaw Grnych. Cho szlak prowadzi tu koo szczytu, atwo go przegapi – droga agodnie wznosi si w gstym bukowym lesie i mona nie zauway zaronitego jeynami i paprociami niewielkiego wzniesienia po prawej stronie (chwilowym znakiem rozpoznawczym s postawione przy szlaku przez lenikw dwa „lizaki” dla jeleni – bryy soli wetknite na sztorc w ptorametrowej wysokoci erdzie).

Od strony poudniowej na Gr w. Anny wspi si mona, wchodzc obok wodospadu do kanionu strumienia, ktry sta si natchnieniem dla „Tryptyku Rzymskiego” Jana Pawa II (pisalimy o nim w pierwszej czci przewodnika). Jest to jednak stosunkowo trudne podejcie.


Najbardziej malownicza droga znajduje si od strony zachodniej i prowadzi niezbyt stromym grzbietem.

Najlepiej wej na niego, przechodzc Wisok ok. 300 metrw od ciany Olzy w dole rzeki – grzbiet schodzi w tym miejscu prawie do samej wody. Na szczyt idzie si jakby „po schodach” utworzonych z korzeni bukw, mijajc wiele pni drzew, powalonych przez poudniowe wiatry, wiejce z Przeczy Dukielskiej. Po lewej stronie w dole szumi Wisok.

Po kilkuset metrach docieramy do gstego wierkowego zagajnika. Z jego prawej strony znajduje si malowniczy punkt widokowy na dolin grnego Wisoka z charakterystycznym, rosncym na grani dwuramiennym bukiem, nazwanym przez Ptawsk i Wojty Oknem. Obecnie przy samym drzewie widok zasania kilka drzew, ktre od 1978 roku zdyy wyrosn poniej, na stromym stoku. Ale obok moemy podziwia panoram Beskidu Niskiego – na lewo wznosi si Kiczerka (566 m), nazwana w „Beskidzkich rekolekcjach” Czubem. Miejsce jest szczeglnie urokliwe – stoimy na niewielkiej polance poronitej krzaczkami jagd, a rosnce wokoo niezbyt wysokie buki maj nietypowo powyginane pnie, przypominajce rdziemnomorsk rolinno (prawdopodobnie skaliste podoe i silne wiatry nie pozwalaj im si w peni rozwin). Karol Wojtya upodoba sobie to miejsce do modlitwy. Podziwiajc zachody soca, czsto odmawia tutaj wieczorn modlitw brewiarzow.

Wspinajc si dalej na szczyt, przechodzimy przez wspomniany gsty wierkowy zagajnik i po kilkunastu minutach docieramy do majestatycznego buka o piciu pniach – Drzewa Picioramiennego, ktre krluje w tej czci lasu. Aby go nie przegapi, trzeba trzyma si lewej strony stoku, gdzie znajduje si jar niewielkiego lenego strumyka. Przy tym drzewie 6 sierpnia – w wito Przemienienia – Karol Wojtya po raz ostatni na Grze w. Anny odmawia brewiarz. Dlatego Wanda Ptawska nazywa go te Drzewem Przemienienia.

Przeom Wisoka: Gra Spalony Horbek w Rudawce Rymanowskiej ze cian skaln zwan Olzy, bdc najwiksz w polskich Karpatach odkrywk upkw menilitowych /fot. Grayna Makara/TP




U podna pnocnych stokw pasma Bukowicy w Beskidzie Niskim, 14 kilometrw od Rymanowa, w pobliu Rudawki Rymanowskiej, Wisok tworzy przepikny przeom. Karol Wojtya by tu pierwszy raz w 1952 roku z modzie, z ktr si zaprzyjani jako wikary w krakowskiej parafii w. Floriana...


Madonna wygnacw

Pikno okolicy Rudawki Rymanowskiej kojarzy si z rajem. Ale XX-wieczna historia tych ziem uwiadamia, e jest to raj po wygnaniu czowieka. Wdrujc przez te tereny po raz pierwszy, w 1952 r., Karol Wojtya przechodzi obok opuszczonych emkowskich domostw w Wisoczku, Tarnawce czy Puawach. Przed wojn gsto zaludnione, po wojnie tereny te stay si prawie bezludne i dzikie.



Pierwsza fala przesiedle rozpocza si po zajciu tego terenu przez Niemcw. W 1940 r. wyemigrowao do ZSRR kilka tysicy emkw w ramach sowiecko-niemieckiej wymiany ludnoci. Wiosn 1946 r. mieszkacy Puaw, Tarnawki i Wisoczka sami zadeklarowali ch przesiedlenia na Ukrain, liczc, e na nowym miejscu nie zostan rozproszeni (wadze sowieckie nie dotrzymay obietnicy). W ramach porozumienia nowej polskiej wadzy ze Stalinem, przesiedlono wwczas z caego Beskidu Niskiego 65 tys. emkw. Ostatnie, najbardziej brutalne przesiedlenia miay miejsce na wiosn 1947 r. w ramach akcji „Wisa” – potpionej w 1990 r. przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej. Ludnoci pozostawiono zaledwie dwie godziny na spakowanie dobytku. Z powiatu kronieskiego przesiedlono wwczas przymusowo w okolice Szczecina ok. 700 osb. Z caej emkowszczyzny – 26 tys. osb.

Dzisiaj ten rejon jest czciowo zasiedlony. Na pocztku lat 70. do Puaw i Wisoczka sprowadzili si polscy osadnicy z Zaolzia, tworzc gmin zielonowitkowcw – uciekali przed ateizacj w wczesnej Czechosowacji. W Rudawce Rymanowskiej mieszka kilka rodzin pracownikw dowiadczalnego zakadu Instytutu Hodowli z Krakowa, ktry ma siedzib w Odrzechowej. Po dawnych mieszkacach zostay lady: ukryte w zarolach, zapadajce si piwnice emkowskich chaup, zdziczae sady w rodku lasu, kpy lip w miejscach cmentarzy.

W takie miejsce trafia podarowana przez Jana Pawa II kopia figury Matki Boej Fatimskiej. Mona rzec – miejsce symboliczne dla XX wieku, podobnie jak symboliczne byo fatimskie ordzie, przestrzegajce przed wojnami i cierpieniem.

Pocztkowo Wanda Ptawska, ktra otrzymaa figur, chciaa j umieci porodku Drzewa Picioramiennego. Odradzi jej to Papie. „Szkoda jej na deszcz, znajd jaki dach” – powiedzia. Szczliwie w pobliskich Pastwiskach w 1981 r. mieszkacy bez pozwolenia wadz wznieli kaplic. Figura znalaza tu schronienie. Przypomina, e cho wszyscy jestemy wygnacami z raju, czowiek po upadku nie pozosta sam.
 
 
Abuna Zygmunt
Abuna Zygmunt


Miejscowosc: Aleppo
Wysłany: 25 Lipiec 2009, 22:32   

Dzieki Tereso , za te fragmenty ! Dzieki Panu Bogu , za dojrzala milosc Jana Pawla II i Wandy - za ich cudowny dialog milosci.
 
 
tg


Miejscowosc: Pnocne Mazowsze
Wysłany: 27 Lipiec 2009, 06:25   

.
Wanda Ptawska
BESKIDZKIE REKOLEKCJE
Dzieje przyjani ksidza Karola Wojtyy z rodzin Ptawskich


Ostatni fragment

24 XII 1978

+ Droga moja Dusiu!
Dzi jest wigilia Boego Narodzenia. Razem usidziemy przy stole, razem bdziemy piewali koldy, bdziemy si ama opatkiem i skada sobie yczenia. Poniewa nie wszystko mona w tych yczeniach wypowiada, wic pisz. Pisz, odpisujc poniekd na listy, ktre od Ciebie otrzymaem w ostatnim okresie. Czytajc je, widziaem, jak cierpisz, jak si mczysz ze sob, jakie myli Ci „nawiedzaj", co czujesz. Dobrze, e mi to wszystko piszesz - zawsze tak mwiem i dzisiaj take mwi, wanie dlatego, poniewa wiem, e tylko do „brata" moesz to wszystko napisa (czy powiedzie). Czytajc to wszystko, co piszesz, jestem jako z Tob. Z kolei myl nad tym - i modl si na kanwie tego, co przeczytaem. Zawsze tak czyniem. To bya moja „metoda" bycia bratem. I teraz te czyni tak samo. Moe jeszcze bardziej ni dawniej? Z tego uczestnictwa w Twoich przeyciach, z refleksji i modlitwy na kanwie tego uczestniczenia, wyaniaj si pewne „wnioski", ktre chciabym wczy do „ycze".
[...]
Drugi „wniosek" jest natury bardziej zewntrznej. Chodzi o utrzymanie kontaktw, o jak ich cigo w obecnym zmienionym ukadzie. Trudno mi w tej sprawie da (na razie) odpowied bardziej szczegow. Prowadziem ju pierwsze rozmowy z komisj dla rodziny i myl, e tam dokonaj si jakie zmiany, ale to musi i stopniowo. Natomiast, szukajc odpowiedzi na pytanie o „zasad" (podstaw) dalszych kontaktw, naley po prostu sformuowa j tak: bya i nadal pozostajesz moim „ekspertem" osobistym od dziedziny „Humanae vitae". Tak byo od dwudziestu z gr lat, i to naley nadal utrzyma. W kontekst owego „eksperta" wchodz rne sprawy, ktrymi de facto si zajmowaa i na ktrych si znasz, problem etycznej regulacji pocz, wychowanie modziey „do mioci", medycyna pastoralna.
O tematyce moemy porozmawia szczegowo. Rwnie o metodzie stopniowej realizacji tej tematyki - myl, e powinno si to dokonywa midzy Krakowem a Rzymem - a take pomidzy Rzymem a innymi jeszcze orodkami. Myl, e powinna utrzyma w Krakowie „IR" oraz med. past. Funkcja za „mojego eksperta" polegaaby na ledzeniu i referowaniu tego, co si dzieje w tej dziedzinie w wiecie i w Polsce. Spraw „dofinansowywania" IR-eksperta naley traktowa jako dalszy cig tego, co robiem w Krakowie (oczywicie w innych rodkach) z uwzgldnieniem dojazdw itp.
Droga Dusiu! To s te dwa wnioski, ktre chc woy do ycze. Prosz Ci, moje Dziecko, nie drcz si, zachowaj spokj. Pan Bg wszystkim kieruje. Myl take o Andrzeju i o Waszych dzieciach. Wiesz, e nie ma dnia, ebym si za nie wszystkie nie modli: za Ani, Marysi, Basi – za Kasi razem z Andrzejem i Tym Dwojgiem, ktrzy maj przyj na wiat – amie si z Tob opatkiem – jak w Krakowie - ,piewamy koldy.

P.S. Przeczytaem, wszystkie listy od Ciebie. Podkreliem to, co wane dla w/w wnioskw Za. tematy.




Na dalsze ycie otrzymaam taki list:


List-modlitwa 5 I 1979

czymy si modlitw i sercem przy Tobie, Boe, nasz Ojcze, ktry jeste Mioci.
czymy si myl i sercem przy Tobie, Chryste, nasz Odkupicielu.
Wierzymy, e „cae stworzenie -jak napisa w. Pawe - a dotd jczy i wzdycha... oczekujc objawienia synw Boych... lecz nie tylko ono, ale i my sami, ktrzy ju posiadamy pierwsze dary Ducha... ca swoj istot wzdychamy, oczekujc odkupienia naszego ciaa"(Rz 8).
Dzikujemy Ci, za wszystko to, co jest owocem Twego Odkupienia w nas i prosimy, aby owoc ten trwa.
Prosimy, aby nam zezwoli coraz peniej uczestniczy w Mioci, ktra ogarnia caego czowieka: dusz i ciao - i pozwala mu odkry tajemnic tej komunii osb, do jakiej jestemy powoani w Tobie.
Pozwl nam, obdarowanym Twoj ask, suy Tobie samemu w naszych bliskich, w kadym czowieku, suy zwaszcza wszelkiej sprawie ludzkiej mioci i odpowiedzialnoci za mio.
Matko Piknej mioci
- mdl si za nami
Opiekunko Syna Boego
- mdl si za nami
Veni Dator munerum
Veni lumen cordium Amen,


+ Droga Dusiu!

Otrzymaem dwa listy. Jeden z Nowego Roku, drugi ze rody/czwartku. Ten drugi jest bardzo pikny, gboki. Wprawdzie nie zrobiem adnego „znaczka" na marginesie, ale musiabym „oznakowa" cay tekst. Ja wiem, e taki by sens dowiadczenia, podzielam go - i nadal stawiam przed Bogiem. Dowiadczenie to (eksperyment) - aby mogo by takim, jakie byo, musiao mie korze najgbszy w Jego asce. Wyrazem tego jest rwnie i ten lk, o ktrym nieraz Ci mwiem (i Ty te o nim mwisz): boja Boa, lk wobec witoci,
wobec „sacrum". Lk, aby „odpowiedzie", aby „nie psu". Prawd jest rwnie i to, co piszesz, e to naleao „do caoci kierownictwa".
Nie odbieram Ci tego „kierownictwa", podtrzymuj. Szukam moliwoci w nowej sytuacji. Jeli tak mona powiedzie: nie wypuszczam Ci z rk. Chc, aby std wyjechaa z tym przewiadczeniem. I ze spokojem.
Sprawy, o ktrych piszesz w licie z bm, s liczne. Nie na wszystkie potrafi odpowiedzie
Zasadnicz rzecz jest, aby wesza w funkcj „eksperta" - to znaczy kontynuowaa zewntrzny wkad dotychczasowy pomidzy Krakowem (Polsk) a Rzymem. W Krakowie trzeba utrzyma wszystko, co czynia dotd, jeli chodzi o Rzym - sprawy bd si precyzowa (w sposb formalny) stopniowo. Ale ju w tej chwili wiem, e pewne prace, ktre masz „na warsztacie", trzeba dopracowa, bo si przydadz - a tu bdzie mona atwiej je opublikowa (choby opracowanie Twoich bada z poradni nt. skutkw „abortus", czy te skutkw „antykoncepcji").
O tej sprawie zreszt musimy jeszcze porozmawia przed Twoim wyjazdem (podobnie jak o nowym wydaniu Mioci i odpowiedzialnoci).
Sprawy wyjazdw (raczej: przyjazdw) do Rzymu pozostaj w zwizku z punktem poprzednim. Te przyjazdy po prostu tumacz si wspprac, a prcz tego tumacz si tyloletni przyjani. Uzgadniaj je z Marianem i Andrzejem. Uwaam, e mog i powinny by kilka razy w roku. Oczywicie, e nie na 3 dni, tylko przynajmniej na tydzie. Co do miejsca zamieszkania w Rzymie, myl, e - biorc okolicznoci - lepiej pozosta u sistr (moe za jaki czas bdzie „dom polski").
Co do dzieci. Tu mam najmniejsze rozeznanie, ale generalnie myl, e to, co si stao z Wujkiem, raczej im pomoe w zblieniu do Chrystusa. Dzikuj Bogu za to, e jeszcze w cigu tych ostatnich wakacji mogem by z Basi. Ania jest teraz w lepszym okresie. Trzeba to ugruntowa, zwaszcza w perspektywie jej maestwa. Marysia jest dobra. O Kasi codziennie prosz Matki Boej.
Inne sprawy - do omwienia przed wyjazdem. Rwnie i spowied w. przed wyjazdem. I moe nawet w niedziel rano - po Mszy w.
Polecam Ci bez przerwy Bogu
Br.
PS al. list „do czytania na wieczr" i tematy rozmylania.


+ Droga moja Dusiu, [Rzym, 12 IV 1979]

Dzisiaj jest W. Czwartek. Bardzo Ci prosz, aby w cigu tych dni czya si ze mn w modlitwie, w przeywaniu mki Chrystusa, owej tajemnicy paschalnej, ktra przygotowuje nas do zmartwychwstania.
Dzie dzisiejszy jest dniem kapastwa. Myli moje wracaj do tych spraw, do tych tematw, ktre wci poruszamy - choby wczoraj. Moje kapastwo, a raczej kapastwo Chrystusa, do ktrego przypuci mnie ponad 30 lat temu, s podstawowym wymiarem tych wszystkich spraw. Taka jest moja wiara - i moja nadzieja zarazem. Wszystko, co skada si na te nasze „wsplne" dwadziecia (ponad) lat, cae „dowiadczenie" i Gra w. Anny, i Wisok - wszystko to jest jako wpisane w to kapastwo. Taka jest moja wiadomo, a jestem przekonany, e i Twoja rwnie. Inaczej by tego wszystkiego nie byo.
Kapastwo niesie z sob okrelone zadania i okrelone wyrzeczenia. Wanie dziki tym wyrzeczeniom moliwe s zadania. Takim zadaniem jest rwnie odkrywanie tych wartoci i tych znacze, jakie wi si i maestwem, z czystoci, z ciaem - jakie Bg sam w nich zawar poprzez dzieo Stworzenia i Odkupienia. Sza krok w krok z moim kapastwem i uczestniczya od tylu lat w odkrywaniu tych znacze i tych wartoci. Uczestniczya twrczo. Nie moesz mwi, e nie widzisz teraz dla siebie „miejsca". To miejsce czy si z dawaniem wiadectwa tymi wszystkim wartociom i znaczeniom. Wanie dlatego odkrywaem je z Tob i wpisywaem przez tyle lat w moje kapastwo, aby moga dawa ( to wiadectwo, aby miaa na to osobiste niejako pokrycie w dowiadczeniu. Pokrycie osobiste, ale dowiadczenie jest ju „profetyczne", suy, ma suy przekazywaniu prawdy i przekonywaniu.
Taka bya zawsze moja wizja tej sprawy. Takie uzasadnienie znajdowaem. - i nadal znajduj dla niej w swoim sumieniu. I w swoim kapastwie w wierz rwnie, e - jeli Pan Jezus mnie teraz tu powoa - to powoa mnie niejako „z tym". Jeli si nad tym zastanowisz, to powinna w tym znale odpowied na pytanie o Twoje „miejsce": tu.
Bardzo si modl za Ciebie. Ty si take szczeglnie mdl w cigu tych Dni, abymy przygotowali si dobrze na kielich Zmartwychwstania.
Br.


.....Oczywicie s to teksty wybrane, bo byo ich zbyt duo. Zreszt opisy byway do siebie podobne, bo przecie wiosna i jesie cigle si powtarzaj, a On cigle si nimi cieszy.
Zakoczyam te „powroty" niezgodnie ze stanem faktycznym, bo wracam tu dotd, ale zakoczyam niejako symbolicznie wycieczk, jak odbyam z innym celebransem, ktry na tym miejscu odprawi mi Msz w., z Ksidzem Arcybiskupem Jzefem Michalikiem dnia l XI 1994 r. - bowiem opisaam to dla Ojca witego i On ten tekst, jak zreszt wszystko, co tu jest napisane, przeczyta i zaaprobowa.
Rozpoczynam te wybrane notatki z moich powrotw; Jego listem z dnia 10 maja 1979 r.


10 V 1979

+ Kochana moja Dusiu!
Mieszkam teraz w wiey - i chodz po ogrodzie, a jeszcze czciej po przejciu od jednej wiey (wyszej) do drugiej (niszej). Patrz na drzewa i m wie ziele. I stale porwnuj z innymi drzewami i inn zieleni. Czasem jaki fragment „zagra" szczeglnym podobiestwem - ale w caoci brak tego obszaru zieleni, w ktrym czowiek mg si zanurzy, a gdy stan „w oknie” mg zanurzy wzrok. Wielki, bogaty obszar, zespolony z caym krajobrazem podprowadzony z kadej strony pod horyzont - a w dole Wisok jak wstga przezroczysta, przez ktr przebijaj kamieniste progi dna, a dalej domy, osady. Czasami jaki fragment tutaj przypomina jaki fragment stamtd, ale nawet, gdy drzewa zdaj si schodzi po zboczach, podobnie jak nad Wisokiem, brak im tej bystroci i tej dzikoci. Co innego ogrd, a co innego puszcza.
Pisz Ci to, eby wiedziaa, e ja te chodz nadal po Grze w. Anny
- i chyba ju bd tak chodzi do koca ycia. Dzi, kiedy si modliem, pomylaem, e ta gra i cay ten obszar wok niej jest i zosta tym, czym jest dlatego, e by i jest obszarem szczeglnej obecnoci Boga. Bg jest wszdzie- ale jest szczeglnie tam, gdzie czowiek Go odkrywa i gdzie On „odnajduje” czowieka. Mymy w ten obszar wnieli najwiksz tajemnic mioci Boga do czowieka, ktr jest Eucharystia, Msza w. Wnielimy wiele wsplnej modlitwy, Raniec mwiony razem, Drog krzyow, rozmylania, adoracja Godzin wit. Z modlitwy staralimy si wydoby t prawd, ktr mona nazwa „teologi stworzenia" i „teologi ciaa". Moe to zbyt naiwnie tak myle, ale pomylaem, e ten deszcz i ten grzmot burzy, przy ktrym rozstaem si z Wisokiem, te by jakim „znakiem" obecnoci Boga.
Jeli bdziesz tam wraca, nie bdziesz tam sama. Rwnoczenie za trzeba prosi o nowy wymiar tej Boej obecnoci w naszym yciu, o nowe ramy, o nowy horyzont. Powoaniem czowieka jest „by w drodze" i w drodze spotyka Boga, w nim si dojdzie do Niego.
O Kasi myl cay ten czas, zwaszcza w dniu jej imienin. Za ni i za dzieci odprawiem Msz w.
Kiedy przyjedziesz do Rzymu, porozumiej si z Siostrami co do Mszy w.
Br.
PS Zaczam Twoje teksty, ktre przeczytaem.


....Pami jest si przywracajc! Przeszo zostaje przywrcona pragnieniem i pamici. Przeszo, ktrej ceny nie okrelisz niczym, bo ukryta jest w niewiernym ludzkim sercu, ktrego gbi nikt do koca nie pozna.
„Powroty" - to autentyczny opis wdrwek po tym lesie penym wspomnie i zakltych treci. Wdrwki - „beskidzkie rekolekcje" - trway wiele lat - i powroty trway i trwaj wci, i staj jak supy graniczne, odmierzajc ludzkie ycie, ktre przesuwa si w swoim wasnym rytmie, raz mnoc godziny i wyduajc je, a kiedy indziej skracajc je w tajemniczy sposb.
Powroty nie s uud ani imitacj. Powroty do miejsc witych, wszystkie pielgrzymki ludzkie do miejsc witych s autentycznym przeyciem i staj si rdem siy. Odradzaj czowieka, a zarazem pozwalaj dostrzec coraz peniej treci, ktrych znaczenie z biegiem czasu narasta.
Tre nabiera gbi znacze, bo czas dziaa jak coraz mocniejszy reflektor - to samo widzisz coraz peniej, bo wiato nasila si, i mona dostrzec to, co przedtem byo niewidoczne, cho byo, ale dopiero wiato wydobywa jego peny ksztat, i z kadym powrotem narasta coraz wiksza wiadomo daru, ktrego peni nie da si oceni - ronie wci, ronie wdziczno za dar!


+ Droga Dusiu,

Notatki z rekolekcji przeznaczone dla Ciebie.
1. Jest las nad Wisokiem i Gra w. Anny, gdzie szczeglnie odczuwasz istnienie Boga. Ten las jest pikny piknem natury, a take aski, ktra wpisaa si w pikno natury. Ten sam las bywa czasem grony, wrcz wydaje si „wrogi".
Las ten jest czstk wiata, poprzez ktry pielgrzymujemy, przebywajc rne etapy. Etap obecny wydaje si trudniejszy. Jednake w wiecie tym Bg jest obecny. Obecny jako Stwrca. Obecny jako Odkupiciel. Obecny jest Duch wity. Jest obecny moc Paschy i Pidziesitnicy. Jest to obecno eschatologiczna. Bg, do ktrego pielgrzymujemy.
Energie Boe s wiksze ni jakakolwiek sabo czowieka. Potrzebna jest nadzieja, cierpliwo, odwaga. In hoc signo vinces [pod tym znakiem zwyci꿱]

2. Myli praktyczne:
a) Pytasz nieraz, w jaki sposb moesz mi by pomocna, nawizujc do tego, co byo na poprzednim etapie.
b) Odpowied (ktr raz jeszcze przemylaem): przede wszystkim przez to, KIM jeste. Przez „dowiadczenie", ktre w Tobie stale jest obecne. Stale te na nowo si „uobecnia", o ile jestemy poddani asce wiodcej.
c) Kiedy przekazaem Ci cao „Teologii ciaa", napisaem: rni pisz do tego komentarze, i nawet b. trafne. Ty miaaby najwicej do powiedzenia czy napisania. Jednake nie myl, e jest to konieczne. Waniejsza ni pisany komentarz jest sama rzeczywisto. Przecie sam tekst (komentowany) chcia by „komentarzem" do tej wanie rzeczywistoci.
Nazywam t rzeczywisto „pre-sakramentem". Jest ona niesychanie wana. Bez owego „pre-sakramentu" nie mona rozwiza problemw zwizanych z „sakramentem" (a to jest wanie gwny wtek Twojej dziaalnoci, Twego apostolatu).
3. Nie przestaj modli si z Tob i za Ciebie. W tych dniach - jeszcze bardziej. Niech to zrwnoway „reguy milczenia".
Br.

23 VI1979
Kochana Dusiu!
Dzisiaj s Twoje Imieniny.
Przeczytaem po powrocie z Polski ostatni zeszycik, ktry Ci zwracam, bo porobiem w nim jak zwykle kreski i kropki. Zawsze czytam te zeszyciki, jak dawniej tak i teraz, z gbokim przejciem. Teraz czasem musz poczeka, a przewali si obowizkowa robota - ale zawsze znajduje si czas. I te zeszyciki s potrzebne jako rodek komunikacji. W tym ostatnim przeczytaem ze wzruszeniem wszystko znad Wisoka, chodziem z Tob po tych wszystkich miejscach, ktre dla mnie stale s drogie. Chocia sam nie mog na nie wrci, one s we mnie. Stanowi cz mojego ycia, jakie dziedzictwo duszy, ktre trwa, ktre zabieram w sobie ku przyszoci - nie tylko tej doczesnej, ale nade wszystko tej Ostatecznej, kiedy Pan mnie wezwie.
Wszyscy yjemy tu na wiecie dla tej Przyszoci - i Ty, i ja. Prosimy Boga, aeby ten „zapas" znad Wisoka, ktry nosimy w duszach, objawi si kiedy w oczach Boych jako zapis mioci i prawdy, poprzez ktr dane nam jest uczestniczy w Nim Samym, w Nim, ktry Jest Mioci i Prawd.
Dusiu Droga, kady mj dzie jest modlitw za Ciebie, a dzie dzisiejszy szczeglnie. To wszystko, co przeywasz i co cierpisz, rwnie wiadczy o gbi tego zapisu. Ja nie chc Ci od tego „uwolni" - ja tylko pragn, aeby ten nieodzowny „dalszy cig" by bardziej przenikniony pokojem i ufnoci. Jeli mylisz o „dziele brata" - staraj si rwnoczenie myle o dziele Chrystusa „przez brata".
Ufam, e inne sprawy uo si z Bo pomoc.
Br.
.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie moesz zacza plikw na tym forum
Nie moesz ciga zacznikw na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group